Ratusz sięga coraz głębiej do kieszeni warszawiaków

Małgorzata Zubik
13.10.2009 aktualizacja: 2009-10-12 20:13
A A A Drukuj
Panorama Warszawy Fot. Igor Morye / AG
Warszawiacy, którzy dawno nie dostali podwyżki opłat za użytkowanie wieczyste, powinni szykować portfele. Urzędnicy spieszą się, by do końca roku wysłać wymówienia dotychczasowych stawek. Część mieszkańców Śródmieścia zapłaci nawet kilkanaście razy więcej, niż płaciła dotąd.
Opłaty dotyczą tych właścicieli domów jednorodzinnych i mieszkań w blokach oraz w kamienicach, którzy nie są właścicielami działek pod budynkami. Grunty należą do gminy, a właściciele lokali mają je tylko w użytkowaniu wieczystym.

Miasto pobiera za to roczną opłatę. Najmniej kosztuje to właścicieli małych mieszkań w wysokich blokach (bo dzielą się opłatami za działkę, na której stoi budynek). Najwięcej pieniędzy do miejskiej kasy muszą wpłacić ci, którzy mają na własność dom na dużej działce. Im więcej wart metr kwadratowy gruntu, tym wyższa opłata. A wpływ na to ma adres i sąsiedztwo.

Jedna dzielnica, różne stawki

Jedni płacą setki, inni tysiące złotych. Np. tylko w obrębie jednej dzielnicy różnica w opłatach może być nawet pięciokrotna. A oto przykłady ze Śródmieścia dotyczące trzech właścicieli 50-metrowych mieszkań. Ten w domu stojącym na działce o powierzchni 1,1 tys. m kw. przy ul. Zamenhofa zapłaci 700 zł. Inny w budynku przy ul. Piekarskiej zajmującym teren o powierzchni 3,3 tys. m kw. - 1,3 tys. zł. Mieszkaniec kamienicy na ul. Flory - jeszcze więcej, bo 2 tys. zł (choć grunt pod kamienicą ma tylko 300 m kw.).

Na Pradze po zeszłorocznych podwyżkach właściciel mieszkania przy ul. Jagiellońskiej musi zapłacić 1484 zł zamiast 524 zł. Na Bródnowskiej i Kowieńskiej nowa opłata to 1262 zł (zamiast dotychczasowych blisko 800 zł).

Z kolei w Wawrze, gdzie dominują domy jednorodzinne, ich właściciele płacą do miejskiej kasy od 300 do nawet 5 tys. zł. Ci, których nieruchomości będą w tym roku przeszacowane, muszą liczyć się z tym, że po podwyżce zapłacą o 200-300 proc. więcej, bo poprzednie wyceny pochodzą sprzed czasów gwałtownych wzrostów cen nieruchomości.

Drogie Śródmieście ciągle drożeje

Wielkie podwyżki czekają mieszkańców Śródmieścia. Tu ostatnie masowe obliczanie opłat przeprowadzono w 1993 r. Potem była przerwa. Od dziesięciu lat biegli rzeczoznawcy wychodzą w teren co roku, ale biorą pod lupę tylko niewielką część nieruchomości. Zdarza się więc, że właściciele mieszkań nie mieli podwyżki od kilkunastu lat. - I teraz mogą zapłacić nawet kilkanaście razy więcej - informuje Urszula Majewska, rzeczniczka dzielnicy.

Rzadko aktualizowane opłaty, co 5-12 lat, to też bolączka Woli. Co roku nowe stawki dostaje zwykle 1,5-3 tys. właścicieli mieszkań. W tym roku jednak urząd dzielnicy przyspieszył. - Od lipca tego roku do końca 2009 przeszacujemy ok. 250 nieruchomości, tj. ok. 5 tys. lokali - twierdzi Anna Fiszer-Nowacka, naczelniczka wydziału organizacyjnego Woli.

Rzeczoznawcy odwiedzą nieruchomości, gdzie cena metra ustalona przed laty jest niższa niż 1 tys. zł. Na Mokotowie z kolei urzędnicy wytypują do nowych wycen (a tym samym podwyżek) te, które były objęte aktualizacją przed 2005 r.

Dzielnice spieszą się z wyceną gruntów od stycznia, od kiedy gospodarka nieruchomościami w Warszawie nie jest już tak bardzo zależna od "centrali", czyli ratusza. Urzędnicy nie kryją też, że opłaty za użytkowanie wieczyste łatają dzielnicowe budżety, dlatego chcą jak najprędzej je zmieniać.

Z użytkownika właściciel

Jak uciec od wysokich opłat? Część mieszkańców kwestionuje obliczenia urzędników. - Niemal wszyscy odwołują się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego - mówi Ewa Stanecka z urzędu dzielnicy Żoliborz. - Zapominają jednak, że stawki opłat nie są wyssane z palca, ale biorą się z wycen.

Inny sposób jest rozwiązaniem na zawsze. To zamiana użytkowania wieczystego na własność. Warszawiacy mogą przy okazji uwłaszczenia skorzystać z wysokiej, bo 60-proc. bonifikaty od opłaty za przekształcenie. Radni uchwalili też 1 proc. zniżki za każdy rok użytkowania gruntu. Maksymalnie bonifikata może sięgnąć 95 proc. Dlatego warto skorzystać z uwłaszczenia.

- Wnioski załatwiane są w miarę możliwości - twierdzi Ryszard Bill ze Stowarzyszenia na rzecz Demokracji, który wspierał właścicieli domów wojujących z miastem o prawo własności. - Osoby, które poskarżyły się do SKO na opieszałość prezydenta, stały się właścicielami w ciągu roku od decyzji SKO. Jest przy tym jednak wiele kłopotów. Postępowanie blokuje na przykład śmierć jednego z właścicieli. Zamiast jednej czy paru osób w formalnościach musi uczestniczyć czasem 20 albo nawet 30. Często trudno je zgromadzić w jednym miejscu i jednym czasie. A nawet trudno ustalić pełnomocnictwo, gdy ludzie rozsiani są po świecie.

To nie wszystkie problemy. Najgorzej mają właściciele mieszkań w blokach i kamienicach. - Tak naprawdę 90 proc. spływających do nas wniosków jest bezprzedmiotowych - mówi burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski. - Dotyczą budynków wielolokalowych. W takiej sytuacji wniosek musi złożyć każdy właściciel mieszkania. Wystarczy, że jeden z 50 jest skonfliktowany z pozostałymi albo umrze, i sprawy nie da się załatwić. W Śródmieściu udało się pozytywnie rozpatrzyć tylko kilka wniosków, z niewielkich enklaw o zabudowie quasi-willowej. Zwykła dawna czynszówka np. na Marszałkowskiej praktycznie nie ma na przekształcenie szans.

Mokotów ma do rozpatrzenia wnioski dotyczące 2 tys. nieruchomości. Na Żoliborzu urzędnicy zajmują się nimi wyłącznie według daty wpływu. Na decyzję czekają jeszcze te złożone w 2000 r.

Przeczytaj także: Plac Grzybowski zmieni się nie do poznania



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy