Jednoręcy opanowali miasto. Są już na każdym rogu

Grzegorz Miecznikowski
13.10.2009 aktualizacja: 2009-10-12 23:37
A A A Drukuj
Automat zwany ''jednorękim bandytą'' fot. Tomasz Walków / AG
Neony z napisem "hot spot" pulsują przy wejściach do barów, restauracji, dworców, bazarów, sklepików w całej Warszawie. Nie oznacza to jednak, że można tam skorzystać z bezprzewodowego internetu. To miejsca do uprawiania "lekkiego hazardu"

Zrób to w Warszawie: z Agnieszką Kowalską i Łukaszem Kamińskim



Na każdym rogu

Największy w tym roku wysyp automatów nastąpił na Woli, Pradze, Mokotowie, Saskiej Kępie. Przy głównych ulicach i na granicy ze Śródmieściem hot spoty są na każdym rogu i w każdym przejściu podziemnym. - Mieszkam na Saskiej od dziesięciu lat. Przy rondzie Waszyngtona zawsze był kiosk i budka z pieczywem. Teraz te budki to hot spoty - mówi Dorota z Saskiej Kępy.

Pozwolenia na umieszczenie takiego automatu wydaje izba skarbowa. Wydaje się to trudne, bo gra na nich to hazard. Na zakup urządzeń potrzebne jest zezwolenie, które może otrzymać tylko spółka z kapitałem co najmniej 200 tys. euro. Nie można ich stawiać blisko szkół, ośrodków kultu religijnego. Trzeba zapłacić za koncesję, uruchomienie każdej maszyny, homologację.

- Występowaliśmy do zarówno do izby skarbowej o objęcie kontrolą takich punktów i ostrożność przy wydawaniu zezwoleń, jak również do komendy policji o zwiększony nadzór nad hot spotami - mówi Anetta Chęcińska, rzeczniczka Pragi-Południe.

Dzielnice starają się walczyć z wysypem jednorękich. Większość z nich wprowadziła w konkursach na lokale użytkowe zastrzeżenia, że nie mogą w nich działać punkty do gry na automatach o niskich wygranych. - Wnioski najemców lokali, którzy chcą przekształcić je w punkty gier, będą negatywnie opiniowane - zapewnia Anna Fiszer, rzeczniczka Woli.

Punkty do gry, w których są ponad trzy automaty, są tu w kilkunastu miejscach. Wszystkich hot spotów jest kilkadziesiąt.

Setki milionów zysku

Działalność spółek, które mają pozwolenia na automaty, sprawdza izba skarbowa. Kontrolą miejsc do gry zajmuje się izba celna. Jak ustaliliśmy, izba celna i policja gospodarcza w I i II kwartale tego roku zarekwirowały 48 maszyn (w pierwszym półroczu 2008 r. - 80). - Interweniujemy, kiedy pojawiają się wątpliwości co do legalności takich miejsc. W tym roku skontrolujemy ok. 2 tys. punktów - twierdzi Piotr Tałataj, rzecznik warszawskiej izby celnej. Podkreśla, że w mieście pojawia się coraz mniej nielegalnych punktów. Rośnie za to liczba legalnych.

Nic dziwnego, bo to dochodowy biznes. Na terenie podległym warszawskiej izbie celnej przyniósł w zeszłym roku ponad 372 mln zł zysku. Budżet 15 z 18 warszawskich dzielnic nie przekracza kwoty zarobionej na automatach.

Automaty do gry wstawiane są do lokali na zasadach franczyzy. Operatorzy potrafią być bardzo pomysłowi, żeby wcisnąć ich jak najwięcej. Prawo dopuszcza umieszczenie w jednym punkcie tylko trzech maszyn, więc dzielony jest przepierzeniami. Wstawia się kilka wejść, a każdej salce przydziela odrębny adres. Grający mogą się jednak przemieszczać się z sali do sali.

Nowoczesna forma haraczu

Umieszczanie automatów to forma płacenia haraczu przez drobnych przedsiębiorców. - Szef powiedział, że musimy wstawić jednorękiego bandytę. Co jakiś czas przyjeżdżają ludzie, który coś przy nim majstrują - mówi sprzedawczyni ze sklepu przy ul. Targowej.

- CBŚ prowadzi postępowanie w sprawie "jednorękich bandytów". Sprawa jest w toku i ma rozwojowy charakter, więc więcej nie powiem - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.

To właśnie w ramach tego postępowania policjanci zabezpieczyli w kwietniu 300 automatów, które przekazano biegłym do badań. Istniało podejrzenie, że wypłacają zbyt duże wygrane (dopuszczalna to równowartość 15 euro).

Właśnie m.in. z powodu jednorękich bandytów wybuchła ostatnio tzw. afera hazardowa. Ujawniła powiązania kilku polityków PO z biznesmenami z branży hazardowej. Mieli lobbować w sprawie usunięcia z ustawy o grach losowych zapisu o dopłatach do różnych jego form.

Przeczytaj także: Wyścigi na Służewcu pod lupą NIK



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy