To koniec kupców z KDT? Każdy idzie w swoją stronę

Grzegorz Lisicki
14.10.2009 aktualizacja: 2009-10-14 12:43
A A A Drukuj
Porządki po walkach kupców z policją i ochroniarzami Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
"Mydelniczka" przy pl. Zawiszy okazała się niewypałem - zaledwie kilkudziesięciu kupców z KDT widzi tam swoją przyszłość. Zamiast tego wybrali pawilon przy centrum handlowym w Markach. I czekają na walne zebranie udziałowców. Spróbują wtedy odwołać zarząd spółki.
- To wszystko wygląda na wstęp do rozwiązania spółki - twierdzą kupcy, którzy rozmawiali z "Gazetą".

Niewypałem okazały się przenosiny do wieżowca Millennium Plaza, który miał być pomysłem na dalsze funkcjonowanie KDT. Miało się tam przenieść ok. 250 kupców. Dziś już wiadomo, że plany zarządu KDT spełzły na niczym - do Millennium Plaza chce się przenieść zaledwie 70.

Kupców niedawno zelektryzowała wieść, że między nimi a zarządem budynku pojawił się tajemniczy operator - zarejestrowana raptem 11 września spółka CDC. Członkiem zarządu jest w niej Anna Grażyna Połeć, żona prezesa KDT Dariusza Połcia.

Wobec miernego zainteresowania CDC rozpoczęło akcję łowienia chętnych na najem powierzchni w Millennium Plaza. - Normalne działanie marketingowe - mówi Anna Połeć. Ale kupcy skarżą się, że wykorzystała do tego pracowników biura KDT. Rozdawali na Jarmarku Europa ulotki zachęcające do otwarcia interesu przy pl. Zawiszy.

Te niejasne interesy spowodowały, że wielu kupców zrezygnowało z Millennium Plaza i na własną rękę rozpoczęło poszukiwania miejsca do handlu. Kilkudziesięciu z nich przenosi się do byłego pawilonu meblowego w sąsiedztwie centrum handlowego M1 i Makro. - Zawiązali już nawet spółkę z właścicielem pawilonu.

Każdy z nich ma zamrożone w udziałach i składkach nawet 70 tys. zł. Umorzenie udziałów może przynieść zastrzyk gotówki. Zwłaszcza że wielu już nie interesuje KDT - handlują np. na resztkach Jarmarku Europa i w CH Land na Wałbrzyskiej. Kusi ich też centrum handlowe Maximus w Nadarzynie. Wielu kupców od lipca jest też bezrobotnych, a pieniądze z udziałów mogą przydać się na życie. - 70 tys. to sporo pieniędzy, ale 70 tys. razy 600 osób w spółce to dopiero siła. Wciąż chcemy domu towarowego - komentuje te rewelacje pan Stanisław, też udziałowiec KDT. Ale budowa takiego domu wydaje się dziś o wiele bardziej odległa niż w lipcu.

Część kupców z kolei obawia się poprostu o swoje pieniądze, bo nie mająjuż zaufania do zarządu. Szykują sięna walne zebranie i bitwę o jego odwołanie. Zbierają nawet pieniądze naprawników, którzy będą ich reprezentowaćw tej sprawie.

Walne ma odbyć się 17 listopada. Jeśli tego dnia kupcy obalą zarząd, będą chcieli rozpocząć rozmowy z miastem. - Uważamy, że nikt nie jest zadowolony z obecnej sytuacji. Miasto ma konflikt, a straciło pieniądze z dzierżawy pl. Defilad. Na pewno uda nam się dogadać - mówią.

Przeczytaj także: Sondaż ratusza: warszawiacy za eksmisją KDT



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy