Tak się walczy z inwazją szrotówka [wideo]
15.10.2009
aktualizacja: 2009-10-14 21:40
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
"Czas zacząć grabić!"- happening pod takim tytułem odbył się wczoraj w Ogrodach Frascati. Nieliczni zebrani, których nie zniechęcił nagły atak zimy, grabili liście kasztanowców zaatakowanych przez szrotówka w parku Rydza-Śmigłego.
- Szrotówki zalęgają się na liściach, dlatego gdy te opadają, należy je wywieźć i zutylizować, by szkodnik nie atakował kolejnych drzew - mówił obecny na happeningu Jacek Zadura z Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych.
Na atak zimy nie była przygotowana zmarznięta Ewa Junczyk-Ziomecka, patronująca akcji sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta - Trudno, tym kasztanowcom potrzebna jest nasza pomoc - mówiła, grabiąc.
Wczorajszy happening miał zachęcić warszawiaków, by na własną rękę grabili i utylizowali liście zaatakowanych przez szkodnika kasztanowców.
- To najprostszy i najbardziej naturalny sposób walki ze szrotówkiem. Każdy może się przyłączyć do naszej akcji - mówiła Mira Stanisławska-Meysztowicz, prezes fundacji Nasza Ziemia, organizatora akcji. - Należy jednak koniecznie pamiętać, by liście spalić lub zakopać na głębokości minimum trzydziestu centymetrów. Inaczej grabienie nie ma sensu - dodała.
Ile kasztanowców udaje się uratować dzięki akcji? - Trudno powiedzieć, kasztanowiec to drzewo miejskie, niepodlegające naszej kontroli. Z moich obserwacji wynika jednak, że z roku na rok jest lepiej - wyjaśniał Zadura.
Akcja "Pomóżmy kasztanowcom" odbywa się po raz piąty.
Z grabiami na szrotówka
Na atak zimy nie była przygotowana zmarznięta Ewa Junczyk-Ziomecka, patronująca akcji sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta - Trudno, tym kasztanowcom potrzebna jest nasza pomoc - mówiła, grabiąc.
Wczorajszy happening miał zachęcić warszawiaków, by na własną rękę grabili i utylizowali liście zaatakowanych przez szkodnika kasztanowców.
- To najprostszy i najbardziej naturalny sposób walki ze szrotówkiem. Każdy może się przyłączyć do naszej akcji - mówiła Mira Stanisławska-Meysztowicz, prezes fundacji Nasza Ziemia, organizatora akcji. - Należy jednak koniecznie pamiętać, by liście spalić lub zakopać na głębokości minimum trzydziestu centymetrów. Inaczej grabienie nie ma sensu - dodała.
Ile kasztanowców udaje się uratować dzięki akcji? - Trudno powiedzieć, kasztanowiec to drzewo miejskie, niepodlegające naszej kontroli. Z moich obserwacji wynika jednak, że z roku na rok jest lepiej - wyjaśniał Zadura.
Akcja "Pomóżmy kasztanowcom" odbywa się po raz piąty.
Z grabiami na szrotówka
Przeczytaj także: Ursynów - ten park będzie jak wesołe miasteczko
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


