Wojna Huty z deweloperem: radni po stronie fabryki

Jarosław Osowski
16.10.2009 aktualizacja: 2009-10-15 20:54
A A A Drukuj
Radni Bielan zwiedzają Hutę Warszawa Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
  • Radni Bielan zwiedzają Hutę Warszawa
  • Radni Bielan zwiedzają Hutę Warszawa
  • Radni Bielan zwiedzają Hutę Warszawa
  • Radni Bielan zwiedzają Hutę Warszawa
W wojnie z deweloperem, który planuje 20 tys. mieszkań w środku Huty Warszawa, zakład zdobył w czwartek sojusznika. To bielańscy radni, którzy nie wyobrażają sobie, skąd wzięliby pieniądze na urządzenie nowego osiedla
Ważą się losy ponad 50 ha blisko końcowej stacji metra Młociny. Firma Pirelli Pekao Real Estate widzi tu bloki z 7 tys. mieszkań. Dlatego od prawie roku zabiega w ratuszu o zmianę studium zagospodarowania miasta, które przeznacza tę okolicę pod produkcję przemysłową. Weto mówi Huta Warszawa, bo jej teren otacza planowane osiedle. Zakład, który zatrudnia 650 etatowych pracowników i drugie tyle jako podwykonawców, obawia się ograniczenia produkcji i zwolnień. - Próbujmy znaleźć złoty środek - zachęcał we wrześniu Paweł Czekalski, szef komisji ładu przestrzennego w Radzie Warszawy, która podejmie ostateczną decyzję.

Wcześniej potrzebna jest opinia radnych Bielan, którzy wczoraj ruszyli na zwiedzanie huty. - Albo zakład, albo nowi mieszkańcy. Współistnienie jest niemożliwe - wołał, przekrzykując hałas stalowni, Jan Zaniewski z PiS. Do elektrycznego pieca o temperaturze 1,6 tys. st. C wpada tu posegregowany złom. Nagle rozlega się głuchy huk i wybuchają języki ognia. Raz na godzinę 90 t stopionego żelastwa trafia do ogromnej kadzi i wędruje pod sufitem do kolejnego pieca. Tam dodawane są różne metale, żeby uzyskać konkretny stop stali np. do sprężyn, budownictwa czy łożysk. Na koniec, w otwartej w zeszłym roku walcowni, powstają pręty, które odjeżdżają na ciężarówkach lub wagonach. Cały zakład zużywa dziennie tyle energii, co jedna trzecia Warszawy.

100 m od stalowni deweloper planuje swoje osiedle. - Miejsca na wszystkie planowane bloki na pewno nie wystarczy - przekonywał prezes Huty Warszawa Henryk Hulin z koncernu Arcelor Mittal. Pokazywał wizualizacje, z których wynika, że osiedle byłoby też otoczone przez Trasę Mostu Północnego i punkt wyładunku złomu (2,5 t dziennie). Według najnowszych badań ziemia jest tam zanieczyszczona całą tablicą Mendelejewa, a jej rekultywacja zajmie 15-20 lat.

W miejscu, gdzie mają wyrosnąć bloki, kłębi się teraz dżungla krzaków i samosiejek. Prosto ze stacji metra Młociny (ponad 1 km) na przedłużeniu ul. Kasprowicza wiedzie tu zakładowa droga. - Otworzycie ją dla ludzi, gdyby powstały bloki? - spytał radny Marek Goleń (PO).

- W życiu! Tu często jeżdżą pociągi ze złomem albo prętami - odpowiada rzeczniczka huty Ewa Karpińska. Kierownictwo zakładu zapewniało wczoraj radnych, że chce go rozwijać. Planuje zainwestować 50 mln euro w unowocześnienie stalowni. Myśli o zakładzie konstrukcji zbrojarskich, żeby zaopatrywać pobliską budowę mostu Północnego.

Z rozmów z radnymi wynika, że są przeciw budowie osiedla. - Ziemia w hucie jest skażona, zresztą bloki to nie wszystko. Dla 20 tys. nowych mieszkańców potrzebne są nowe szkoły, przedszkola, żłobki i ulice. A my nie mamy pieniędzy na remonty tych, które już istnieją - usłyszeliśmy.

Przeczytaj także: Trasa Mostu Północnego nie powstanie przez jedną rurę?



Podziel się

  • Wojna Huty z deweloperem: radni po stronie fabryki nessuno 16.10.09, 10:27

    Idiota deweloper pewnie nie zamieszka w osiedlu,które planuje zbudować.A wprospektach będzie pewnie o takich wygodach,jak bliskość metra,most,któregojeszcze nie ma natomiast o uciążliwości »

  • Re: Wojna Huty z deweloperem: radni po stronie fa robert_wwa 17.10.09, 12:39

    Ale dzielnica powinna też mieć jakiś plan docelowy aby Huta wcześniej czy później się wyniosła z miasta, bo dzielnica może się tak naprawdę tylko w tamtym kierunku rozwijać. Kilkanaśnie lat »

Najnowsze wiadomości z Warszawy