Bohaterowie afery mostowej na budowie mostu Północnego

Jarosław Osowski, Iwona Szpala
16.10.2009 aktualizacja: 2009-10-15 21:50
A A A Drukuj
Tak ma wyglądać Most Północny Fot. Materiały Inwestora
Triumfalny powrót firmy, od której zaczęła się afera mostowa i polityczne trzęsienie ziemi w Warszawie. ZBM Inwestor Zastępczy wyeliminował z przetargu tańszych konkurentów i przejmuje nadzór nad budową mostu Północnego.
Na obiecywaną od kilku kadencji przeprawę z utęsknieniem czeka cała Białołęka. To jedna z najważniejszych dziś inwestycji w mieście. Jej wartość wynosi prawie miliard złotych. Firma ZBM Inwestor Zastępczy, za którą ciągnie się aferalna sława, zarobi tutaj 9 mln 287 tys. zł.

Wiadomość zaskoczyła stołecznych samorządowców. - Procedur nie naruszono, ale wizerunkowo nie jest to najszczęśliwsza sytuacja - przyznaje Marcin Kierwiński, szef klubu PO w Radzie Warszawy. - Możemy tylko wyrazić nadzieję, że tym razem nie będzie tak niedobrego szumu jak przy poprzednich inwestycjach z udziałem tej firmy - dodaje Marek Makuch, lider PiS, a jego klub zapowiada "daleko posuniętą obserwację".

Wpadka za wpadką

Wszystko zaczęło się w latach 90. W trakcie przetargu na nadzór budowy mostu Świętokrzyskiego do szefa startujących w nim państwowych Zakładów Budownictwa Mostowego Mirosława Toboły zgłosił się Wojciech Ławniczak, właściciel Towarzystwa Inwestycji i Doradztwa. Zaproponował układ: w zamian za wygraną zostanie dopuszczony do spółki. "W trakcie kontroli ujawniono, że zamówienie uzyskał podmiot, który faktycznie nie realizował zadania" - odnotował kontroler ratusza, bo po przetargu istniała już firma ZBM Inwestor Zastępczy, którą kontrolował biznesmen. Teraz szefuje radzie nadzorczej spółki.

- A co, mam otworzyć kiosk Ruchu pod jakimś pseudonimem? - rzuca oburzony pytaniami o dawne czasy. - Ta firma ma najlepsze referencje do budowy mostów, tylko przypięto jej łatkę układu warszawskiego pana Piskorskiego, którego widziałem może osiem razy w życiu.

A jednak to firma Ławniczaka za czasów koalicji SLD-UW (potem PO) zdobyła monopol na nadzór nad prestiżowymi inwestycjami. Zastrzeżenia miała do tego Najwyższa Izba Kontroli. Do dziś ZBM Inwestor Zastępczy jest zatrudniony przy ciągnącej się od 2000 r. budowie Trasy Siekierkowskiej. Choć zarabia na tym dziesiątki milionów złotych, zalicza wpadkę za wpadką. Nie dopilnował odcinka na Gocławiu i niedawno trzeba było uzupełniać zapadający się tam od początku asfalt. Właśnie skończyła się wymiana skorodowanych ekranów akustycznych na węźle Czerniakowska. W trakcie jego budowy ZBM Inwestor Zastępczy pomylił dokumenty i Naczelny Sąd Administracyjny cofnął pozwolenie na prowadzenie prac. Dziesięć miesięcy kierowcy czekali na otwarcie tunelu Wisłostrady. Firma nie przypilnowała, by zainstalowano tam odpowiednie systemy przeciwpożarowe.

Kartel i afera

W 2004 r. "Gazeta" ujawniła, że Wojciech Ławniczak stworzył w Warszawie coś w rodzaju kartelu. Firmy skupione w założonym przez niego w Mazowieckim Konsorcjum Budowy Infrastruktury (m.in. ZBM Inwestor Zastępczy) wygrywały miejskie przetargi, kontrolowały swoje prace, zatrudniały siebie jako podwykonawców. Według "Rzeczpospolitej", która w 2003 r. wykryła aferę mostową, ta uprzywilejowana pozycja na rynku była możliwa dzięki towarzyskim powiązaniom Ławniczaka.

Biznesmen nigdy nie ukrywał znajomości z elitą samorządową. Przez wiele lat mandat radnej miała jego była żona. Z kolei jej drugi mąż Jerzy Hertel, wysoki rangą urzędnik samorządowy, a potem poseł PO, nadzorował w dawnej gminie Centrum budowy mostów Świętokrzyskiego i Siekierkowskiego. Nazwiska z samorządowej elity, które miał w swoim notesie Wojciech Ławniczak, należą do ludzi, których poznał we wczesnych latach 90. w Wolskiej Izbie Gospodarczej. Pod hasłem "Biznes do rady" sięgnęli po mandaty. Animatorem ich zbiorowego sukcesu był Paweł Piskorski - wówczas wschodząca gwiazda polityki, lider UW i główna postać sztabu wyborczego w 1994 r. Prócz decydowania o polityce miasta tworzyli hermetyczną grupę towarzyską. Kupowali mieszkania w prowadzonej przez jednego z radnych spółdzielni Dembud, spędzali razem wakacje, gościli u siebie w domu.

O ile Piskorski od znajomości z Wojciechem Ławniczakiem konsekwentnie się dystansuje, o tyle takiej nigdy nie wypierał się Paweł Bujalski, prezes Wolskiej Izby Gospodarczej, przez wiele lat wysoki rangą urzędnik warszawskiego samorządu, współzałożyciel Platformy Obywatelskiej. Bujalski był jednym z polityków PO, którzy zakończyli karierę publiczną wraz z wybuchem afery mostowej.

Ławniczak tak mówił o Bujalskim "Gazecie": - Znamy się od lat, musimy kiedyś napisać książkę o wszystkich biznesach, które się nam udały.

Ta znajomość dla Ławniczaka miała nieciekawe konsekwencje. Od sierpnia 2006 r. przez dziesięć miesięcy był Wojciechem Ł. Trafił do aresztu śledczego pod zarzutem pośredniczenia w przekazaniu pół miliona dolarów łapówki Pawłowi Bujalskiemu. Płacić miał austriacki inwestor w zamian za ułatwienie budowy hotelu InterContinental przy ul. Emilii Plater.

Miesiąc wcześniej CBŚ zatrzymało samego Bujalskiego. Dowodów świadczących przeciwko Ławniczakowi śledczy nie znaleźli. Biznesmen powiedział "Newsweekowi", że uważa się za ofiarę polityczną PiS.

W lipcu 2008 r. prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie afery mostowej. Główne wątki przedawniły się w trakcie postępowania. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz uznała, że w tej sytuacji nie ma sensu odwoływać się od umorzenia. Wcześniej odsunęła grupę popleczników Piskorskiego od wpływów w partii.

Dobra, bo polska

- Mam dosyć atakowania przez dziennikarzy. Od sześciu lat jestem ścigany za insynuacje. Nikt mi nie postawił żadnych zarzutów - mówi dziś "Gazecie" Wojciech Ławniczak. I zachwala kompetencje ZBM Inwestor Zastępczy, który wygrał ostatnio ważne przetargi na zarządzanie budowami kilku obwodnic (m.in. Gdańska z nowym wjazdem od strony Warszawy). - W czym jest gorsza nasza polska firma? - pyta, wymieniając nazwy zagranicznych konkurentów.

ZBM Inwestor Zastępczy pokonał konkurencję w przetargu przy moście Północnym. Walka o wielomilionowy kontrakt trwała aż dziewięć miesięcy. Startowało siedem firm. Najtańsze były francuski Egis (8,8 mln zł) i Mott MacDonald (9 mln 76 tys. zł). W pierwszym podejściu wygrali Francuzi. Wtedy do boju ruszyli prawnicy ZBM IZ. W Krajowej Izbie Odwoławczej udowodnili, że Egis podał komisji przetargowej nieprawdziwe informacje o swoich inspektorach od budowy przęseł. Mott MacDonald, czyli drugi konkurent ZBM IZ, nie wykazał się zaś odpowiednim inspektorem robót gazowniczych. Podczas ponownej oceny obie firmy zostały wykluczone z przetargu i w ten sposób cena ZBM Inwestor Zastępczy okazała się najniższa.

Małgorzata Gajewska, rzeczniczka ZMID: - To jest już całkiem inna firma, są w niej nowi ludzie. Poza tym nie ma takiego warunku w przetargu, że jeśli prasa o kimś źle napisała, to on nie może już w nim wystartować.

Przeczytaj także: Trasa Mostu Północnego nie powstanie przez jedną rurę?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy