Legendarny złodziej wpadł w ręce policji

Piotr Machajski
16.10.2009 aktualizacja: 2009-10-15 22:15
A A A Drukuj
Policja Fot. Dariusz GORAJSKI / AG
Szef gangu kradnącego samochody zatrzymany na Mokotowie. To Paweł W. ps. "Waler", niegdyś as trefl w policyjnej talii poszukiwanych przestępców.
35-letni "Waler" to jeden z najsprawniejszych stołecznych złodziei samochodowych. Pochodzi z Wołomina. Według policjantów w swojej kilkunastoletniej przestępczej karierze mógł ukraść setki, jeśli nie tysiące aut, choć przed sądem udało się udowodnić o wiele mniej. Razem ze starszym o pięć lat bratem Dariuszem ps. "Witan" stworzył w latach 90. aktywną i świetnie zorganizowaną grupę kradnącą samochody. Gdy w 2004 r. policja stworzyła na wzór Amerykanów talię kart z najbardziej poszukiwanymi przestępcami, Paweł W. został w niej asem trefl.

"Waler" został zatrzymany w środę po południu. Tajniacy ze śródmiejskiej komendy zwrócili uwagę na czarnego nissana primerę. - Przeglądamy zapisy z kamer, w okolicach, w których giną samochody. Kilka razy widzieliśmy tam właśnie tego nissana - mówi jeden z funkcjonariuszy.

Policjanci sprawdzili tablice rejestracyjne: okazało się, że dzień wcześniej ktoś zgłosił ich kradzież. - Wiedzieliśmy już, że jadą "na robotę" - dodaje nasz informator.

Nissan zatrzymał się na ul. Batorego. Kierowca został w środku, z fotela pasażera podniósł się krótko ostrzyżony mężczyzna. Podszedł do zaparkowanego w pobliżu czerwonego mitsubishi lancera. Zbił małą szybkę w tylnych drzwiach i wskoczył za kierownicę. Miał jednak problem z uruchomieniem auta. Gdy manipulował przy stacyjce, zauważył zbliżających się policjantów. Wtedy zerwał się i pobiegł do nissana. Jego towarzysz ruszył, ale radiowóz popędził za nimi.

Złodzieje skręcili w prawo w al. Niepodległości i zaraz w prawo, w ul. Bruna. - Ścieli zakręt, było ślisko. Zderzyli się z nadjeżdżającym z naprzeciwka seatem. Odbili się od niego i uderzyli w murek przy wejściu do stacji metra - relacjonuje asp. sztab. Tomasz Oleszczuk ze śródmiejskiej policji.

Obaj mężczyźni wyskoczyli z nissana i rzucili się do ucieczki między bloki. Udało się dogonić tylko jednego z nich - tego, który włamał się do mitsubishi. - Zdążył dobiec w okolice Wołoskiej, ale tam opadł z sił - opowiada jeden z policjantów.

Okazało się, że to "Waler". Wyszedł z więzienia na początku roku i znów zaczął kraść. Według policjantów, specjalizował się w autach japońskich. - Od jakiegoś czasu najczęściej kradzione są w Warszawie toyoty - mówi oficer Komendy Stołecznej.

Przeczytaj także: Zawodowy zabójca zabił szefa gangu - ruszył proces



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy