Ginekolog fałszerz nie może już przyjmować pacjentek

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska
16.10.2009 aktualizacja: 2009-10-15 22:24
A A A Drukuj
Kobieta w ciąży fot. islack
Ginekolog, który - zdaniem prokuratury - fałszował wyniki badań cytologicznych, nie przyjmuje już pacjentek w dwóch przychodniach Medicover. - Ze względu na poważne zarzuty lekarz został zawieszony do rozstrzygnięcia sprawy - tłumaczy Bartosz Maciejewski, rzecznik spółki.
SERWISY
Lekarzowi postawiono zarzut oszustwa przy wykorzystaniu sfałszowanych zaświadczeń lekarskich. Zdaniem prokuratury miał brać pieniądze za badania, których nigdy nie zlecał. Pobierał próbki, ale nie przekazywał ich do laboratorium. Sam miał wystawiać zaświadczenia, używając pieczątki, którą dwa lata temu skradziono innej lekarce. Sprawę opisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Po naszej publikacji Medicover, w którego dwóch przychodniach przyjmował lekarz, zawiesił go do wyjaśnienia sprawy. - Wcześniej nie wiedzieliśmy o zarzutach - dodaje Maciejewski. - Sprawdziliśmy: u nas nie fałszowano wyników. Lekarza jednak zawiesiliśmy z uwagi na to, że postawiono mu zarzuty.

W związku ze sprawą przesłuchanych ma być 150 byłych i obecnych jego pacjentek. Kobiety już są wzywane na komisariat w Wawrze.

Fałszowanie wyników wyszło na jaw przez przypadek. Jedna z pacjentek doktora L. poszła na wizytę u innego ginekologa. Pech chciał, że trafiła do specjalistki, której zaginioną pieczątkę wykorzystywał L. Podbił nią sfałszowane wyniki. Lekarka zgłosiła na policji, że ktoś posługuje się bezprawnie jej pieczątką.

Policja na razie wie o jednej kobiecie, której wystawiono trzy sfałszowane zaświadczenia. Ginekolog nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że nigdy nie fałszował dokumentów. Nadal przyjmuje w przychodni na Bemowie i w swoim gabinecie.

Przeczytaj także: Popularny ginekolog fałszował wyniki badań?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy