Prąd wraca na Mazowsze, koleje przepraszają

Grzegorz Lisicki
15.10.2009 aktualizacja: 2009-10-15 23:36
A A A Drukuj
Plac Zamkowy Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Zima się przyczaiła - w czwartek nie padał śnieg, autobusy, tramwaje i pociągi jeździły normalnie, chodniki wyschły. Wciąż jednak trwała walka energetyków o przywrócenie prądu w okolicach Warszawy.
W czwartek w Warszawie trwało wielkie sprzątanie po zimowej niespodziance, którą w środę spłatała natura. Najwięcej roboty mieli strażacy - w środę odebrali prawie 250 zgłoszeń o powalonych drzewach i urwanych przez wicher konarach. Pracowali całą noc, kończyli wczoraj. - Nowych zgłoszeń mieliśmy na szczęście tylko kilka - mówi asp. Piotr Tabencki z zespołu prasowego komendy miejskiej straży.

Z ulic poznikały solarki, których w środę kursowało 160. Porządek zapanował również w komunikacji. A było co porządkować - środa była dla Zarządu Transportu Miejskiego jak trzęsienie ziemi. Konary spadały na autobusy (w Lipowie), drogi (m.in. do Zagórza i na Paluch), tory tramwajowe (np. na Bielanach, przy ul. Zgrupowania AK "Kampinos"). Zerwały trakcję w trzech miejscach.

Gorzej jest w podwarszawskich miejscowościach. W wielu z nich wciąż nie ma prądu. Na podłączenie zasilania czeka ok. 90 tys. osób. - Nasze ekipy pracują bez przerwy. Jest kilkaset zerwanych linii, kilkadziesiąt złamanych słupów - mówi Katarzyna Burda-Mazurek, rzeczniczka Zakładu Energetycznego Warszawa-Teren. - Liczymy, że do późnego wieczora usuniemy największe awarie. Trudna sytuacja panuje zwłaszcza w Mińsku Maz. i okolicach, a także w Garwolinie, Wyszkowie, Wołominie, Sokołowie.

Wielu z ich mieszkańców pracuje w Warszawie. W środę mieli podwójnego pecha - nie dość, że w ich domach zabrakło prądu, to nie mieli jak wyjechać z Warszawy. Kolejarze zanotowali wiele awarii, m.in. na linii do Legionowa, Czachówka, Tłuszcza. Na Dworcu Śródmieście na pociągi, które nie nadjeżdżały, oczekiwały tłumy. Podróżni wiedzieli o awariach, ale z mediów. Na dworcach megafony milczały. - Nie sposób było się dowiedzieć tego, czy mój pociąg przyjedzie. Tkwiłam na wietrze i zimnie trzy godziny. Kolejny raz pasażerowie okazali się nieważnym dodatkiem do szyn, wagonów, rozjazdów, nastawni i zwrotnic - narzeka pani Hanna, nasza czytelniczka.

- Sytuacja przerosła nasze możliwości organizacyjne. Mieliśmy pełno awarii, ale nikomu nie przyszło do głowy poinformować o nich pasażerów. Przepraszamy - przyznaje Iwona Musiał, rzeczniczka Kolei Mazowieckich. Zapowiada, że to się nie powtórzy. - Nowy dyrektor spółki zarządził powołanie centrum kryzysowego i wydziału informacji pasażerskiej, które będą odpowiedzialne m.in. za komunikację z pasażerami - zapewnia Musiał.

Zobacz także zdjęcia: z pierwszego ataku zimy



Podziel się

  • Re: Prąd wraca na Mazowsze, koleje przepraszają patczar1 16.10.09, 08:20

    Nie informowanie pasażerów czekających na komunikację o awarii występuje nietylko na kolei, ale też w przypadku komunikacji miejskiej. W Warszawie częstomożna zobaczyć tłumy pasażerów »

Najnowsze wiadomości z Warszawy