Chcesz zdać maturę? Najpierw słono zapłać

Małgorzata Zubik
16.10.2009 aktualizacja: 2009-10-16 00:01
A A A Drukuj
Matura Fot. Alina Gajdamowicz / AG
Do południa nauka w szkole. Po południu często też w szkole, ale już nie za darmo. Za pieniądze licealista kupi wiedzę u nauczycieli, którzy są egzaminatorami maturalnymi. I obietnicę bezstresowego zdania egzaminu
SERWISY
Lęk budzi w tym roku zwłaszcza matematyka. Boją się jej ci, którzy zdawać nie chcą, ale muszą, bo tak każą nowe przepisy. To np. uczniowie klas humanistycznych, którzy nauk ścisłych nie lubią. By przygotować się do matury z matematyki, płacą za dodatkowe zajęcia. Rynek jest gotowy. "Rezerwuj miejsce, zniżki!" - zachęcają prywatne firmy organizujące kursy maturalne. Collegium Novum zaprasza już nawet na przygotowanie do matury 2011. Uczniowie, którzy wybiorą kurs dwuletni, dostaną rabat. Firmy oferują też zniżki dla tych, którzy zapiszą się na kurs jeszcze w październiku lub przyprowadzą ze sobą kolegę. Magnesem są też nauczyciele - egzaminatorzy okręgowej komisji egzaminacyjnej, znawcy matury.

Czekam na humanistów

- Dałem ogłoszenie o korepetycjach z matematyki, bo wiedziałem, że będzie popyt - przyznaje Marcin, student III roku informatyki na Uniwersytecie Warszawskim.

Do tej pory pomagał kolegom za darmo. Teraz, przed pierwszą maturą z matematyki, ma trzech uczniów. I więcej nie przyjmie.

- To trzeci moment, gdy regulacja prawna wymusza zainteresowanie uczniów kursami - uważa Jarosław Sikora, właściciel szkoły Kurs Sikory, doktor nauk medycznych. - Najpierw były egzaminy do liceów, potem nowa matura, a teraz obowiązkowa matura z matematyki. Uczniowie się boją, ale to z czasem minie. Na początku roku spodziewam się humanistów, którzy będą chcieli nadrobić zaległości, by zdać ten egzamin. Teoretycznie szkoła powinna zapewnić przygotowanie do matury podstawowej, ale jest z tym różnie.

Nadrabianie niedostatków w szkolnej wiedzy słono kosztuje. Studenci uczą od 25 zł za godzinę, ale lekcja z nauczycielem to już 40-70 zł. Firma Edukaris, która zaprasza na zajęcia w "LO w centrum Warszawy", oferuje kursy matematyki na poziomach rozszerzonym i podstawowym. Za 92 godziny wałkowania funkcji, trygonometrii, ciągów liczbowych itd. maturzysta zapłaci 980 zł. W porównaniu z korepetycjami kursy są tańsze. Tyle że w grupach 5-20-osobowych. Są i mniejsze, jak w Centrum Maturalnym, które za 1250-1650 zł zorganizuje naukę da 2-3 osób.

Nieetyczne zarabianie

Uczniowie mają w czym wybierać. Na giełdzie ogłoszeń o korepetycjach reklamują się nauczyciele z licencją egzaminatora OKE. Mają też przyciągnąć uczniów na prywatne kursy.

Polskie Centrum Edukacji podaje, że przewija się przez nie rocznie 1,5 tys. maturzystów. Chwali się, że zajęcia prowadzą egzaminatorzy i członkowie komisji pracujących w renomowanych liceach (m.in. Czackiego, Władysława IV, Zamoyskiego, Poniatowskiego). "Biorą udział w szkoleniach organizowanych przez OKE i corocznie analizują prace maturalne, co gwarantuje właściwe przygotowanie młodzieży". No i znają wytyczne dotyczące oceniania prac.

Janina Grzegorek, kierowniczka wydziału sprawdzianów, egzaminów gimnazjalnych i matur w warszawskiej OKE: - Zachowanie tych egzaminatorów jest nieetyczne. Kiedy prowadzimy szkolenia, omawiamy kwestię nieudzielania korepetycji. Egzaminatorzy są przez nas szkoleni za darmo i nie powinni tego wykorzystywać w taki sposób.

Na Mazowszu jest ok. 1000 samych tylko egzaminatorów maturalnych z matematyki. OKE stara się reagować na sygnały o udzielanych przez nich płatnych lekcjach, ale nie jest w stanie śledzić wszystkich. - Gdy widzimy ogłoszenie, dzwonimy i udzielamy reprymendy, ale nie możemy zmusić ich, by zrezygnowali z korepetycji - tłumaczy Janina Grzegorek.

OKE może za to nie powołać takiej osoby do oceniania matury. Tak będzie z przyłapaną właśnie nauczycielką, która uczy matematyki w szkole, a na prywatnych kursach podpiera się licencją egzaminatora.

Emocje studzi Arkadiusz Krużyński, dyrektor Liceum im. Reja, matematyk: - Nie trzeba się bać tej matury. Wystarczy znać 30 proc. materiału, by matematykę zdać. Wprowadzono zadania zamknięte, w których trzeba wskazać właściwą odpowiedź. Dobry uczeń je rozwiąże, słaby strzeli. Ma szanse trafić. Punkty są nawet za podstawową wiedzę - za prawidłowo ułożone równanie, rysunek. I nie trzeba być egzaminatorem, żeby znać klucze do testów. To nie jest tajna wiedza.

Przeczytaj także: Szybka reakcja radnych: 6-latki bez biletów



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy