Alarm w SLD. Kto na prezydenta Warszawy?

Iwona Szpala
17.10.2009 aktualizacja: 2009-10-18 15:48
A A A Drukuj
Piekarska w Sejmie, kwiecień 2009 Fot. Sławomir Kamiński / AG
  • Wojciech Olejniczak
  • Ryszard Kalisz
Alert w SLD. Warszawscy działacze dostali zadanie z centrali: mają zacząć poszukiwania kandydatów na prezydentów. Kraju i Warszawy jednocześnie
SERWISY
- Zbliżają się wybory. Najwyższy czas na podanie nazwisk godnych kandydatów z naszego ugrupowania, na obie funkcje - mówi Ireneusz Tondera, lider mazowieckiego Sojuszu. Warszawski SLD postanowił uprzedzić polityczną konkurencję.

- Takie przyspieszenie to decyzja dobra dla partii - komentuje polityk PO. - Natomiast dla Warszawy może być bolesna. Lewica zamiast trzech miesięcy kampanii zafunduje nam blisko rok rządów w warunkach walki wyborczej.

Z nowym wiceprezydentem nie wyszło

Jak opowiada nam jeden z działaczy SLD, pod koniec wakacji w siedzibie lewicy przy ul. Rozbrat doszło do "burzy mózgów". Partyjni liderzy ustalali strategię, która ma poprawić notowania partii w stolicy. Jeden ze sposobów to zmiany personalne w administracji samorządowej. Jak pisaliśmy, SLD, które od 2006 r. jest w koalicji z Platformą, u schyłku kadencji postanowiło wymienić wiceprezydenta. Fotel z rekomendacji lewicy zajmuje bezpartyjny Włodzimierz Paszyński, który konsekwentnie odmawia promowania znaku Sojuszu. Dyskretna misja skończyła się fiaskiem. Działacze SLD usłyszeli od Hanny Gronkiewicz-Waltz, że nie planuje roszad personalnych w ostatnim roku prezydentury.

"Od poparcia, jakie uzyska nasz kandydat na prezydenta kraju, zależeć będzie nasz wynik w wyborach samorządowych - czytamy w uchwale warszawskiego SLD. W skali Warszawy kampanię zdeterminuje wybór prezydenta miasta. Podstawą do osiągnięcia dobrego wyniku wyborczego jest wystawienie właściwego kandydata na urząd prezydenta RP". - Na grudniowej radzie krajowej powinno paść nazwisko naszego kandydata na prezydenta Polski - mówi Tondera. - Partyjne szeregi są rozdyskutowane, wszyscy szukamy - opisuje sytuację.

Jak spółdzielca ze spółdzielcą

W Warszawie SLD ma już chętnego. - Publicznie, na zarządzie mazowieckim partii, zgłosił się Wojciech Olejniczak. To dobra kandydatura - uważa Ireneusz Tondera. - Gotowość startu wyraziła też Katarzyna Maria Piekarska. Jest też poseł Ryszard Kalisz.

- Rozmawiałem o starcie z panem Kaliszem - przyznaje Jerzy Budzyn, szef śródmiejskiego SLD. - Powiedział: "Przemyślę sprawę". Z deklaracją pana Olejniczaka mamy kłopot. W czerwcu podczas w kampanii do europarlamentu obiecywał wyborcom "Energię dla Warszawy" - przypomina Jerzy Budzyn. - Teraz zgłasza się na prezydenta. Czy to znaczy, że wyczerpał się już w Brukseli?

Poszukiwania nazwiska, które zawalczy o prezydenturę stolicy, mają inną formułę: prócz debaty w partii, na polecenie warszawskich władz działacze ruszą w teren. - Mamy konsultować kandydatów z mieszkańcami. To dobry pomysł. SLD w przeciwieństwie do PO i PiS jest partią prawdziwej demokracji - stwierdza Budzyn.

Podkreśla, że ostateczne decyzje zapadną na Rozbrat. Ale - jak mówi - wyniki społecznych konsultacji mogą być zaskakujące. - Jeśli w trakcie zebrań udałoby się porwać duże osiedle albo 80-tysięczną spółdzielnię np. z Ursynowa, która potem dogadałaby się np. ze spółdzielcami z Grochowa, to zapewniam: człowiek wskazany przez społeczność lokatorów mógłby zawalczyć o prezydenturę.

Nazwisko kandydata na prezydenta Warszawy powinno być znane na początku 2010 r.

- Rozumiem, że hasłem społecznych konsultacji w sprawie prezydenta Warszawy SLD próbuje nawiązać do tradycji głosowań ludowych ze starożytnych greckich polis. Będziemy z zaciekawieniem śledzić ten eksperyment - komentuje jeden z polityków PO.

Przeczytaj także: Czym był "byt, który przejadał pieniądze"?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy