Za co burmistrzowie dostali nagrody?

Jan Fusiecki
17.10.2009 aktualizacja: 2009-10-16 21:37
A A A Drukuj
Hanna Gronkiewicz-Waltz Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Rady opozycji demaskatorem. Przez pięć miesięcy bombardował ratusz pismami z prośbą o ujawnienie nagród przyznanych najwyższym urzędnikom w dzielnicach. - To, co dostałem, to skandal i kpina ze zdrowego rozsądku - komentuje
SERWISY
Adam Kwiatkowski, radny PiS, w marcu złożył interpelację, w której poprosił o podanie wysokości nagród przyznanych burmistrzom dzielnic oraz ich zastępcom. - To publiczne pieniądze, a działania samorządu są jawne. Ta informacja mi się należała - twierdzi.

Trafił w czuły punkt ekipy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dopiero co skończyła się medialna nagonka - ratusz zbierał cięgi za nagradzanie urzędników. Nie pomagały wyjaśnienia, że nagrody daje się zwyczajowo od wielu lat. Wrażenie robiła kwota 58 mln zł, która miała na ten cel iść z budżetu miasta. PiS wykorzystał tę informacje w słynnym spocie telewizyjnym "kolesie", choć Lech Kaczyński nagradzał w ten sposób urzędników w czasie swojej warszawskiej prezydentury.

- Daleki jestem od potępiania nagród jako takich - zapewnia Adam Kwiatkowski. - Chciałem tylko przekonać się, kto ile dostał.

Spotkał go zawód. Dostał informację o średniej nagrodzie, najwyższej i najniższej. Napisał więc kolejną interpelację. Znów bez rezultatu. "W treści interpelacji radny powinien wskazać sprawę istotną dla miasta stołecznego Warszawy, zdefiniować problem oraz zażądać od prezydenta zajęcia stanowiska" - odpowiedziała w sierpniu Hanna Gronkiewicz-Waltz.

A radny żądał szczegółów. Minęły cztery miesiące i Kwiatkowski wciąż nie wiedział, ile zarobił każdy burmistrz. Z jednym wyjątkiem. Prezydent Warszawy oświadczyła, że burmistrz Ursynowa Tomasz Mencina (PO) nie dostał nagrody wiosną. Podejrzewała, że o tę informację chodziło Kwiatkowskiemu. Jak pisaliśmy, Mencina był odpowiedzialny za opieszałość urzędników, którzy zaprzepaścili szansę na uzyskanie gigantycznego odszkodowania od firmy Mostostal Eksport za spóźnienie budowy hali sportowej przy ul. rtm. Pileckiego.

- Pisząc o braku nagrody dla Menciny, prezydent użyła sformułowania: "W drodze wyjątku zaspokoję Pana ciekawość". Poczułem się obrażony. Chodziło mi o ważną dla miasta sprawę, a nie prywatne cele - ubolewa Kwiatkowski.

Nie dał za wygraną. Postanowił, że skoro każdy mieszkaniec ma gwarantowane ustawą prawo do informacji publicznej, wystąpi z oficjalnym pytaniem jako warszawiak. Napisał prośbę z podaniem imienia, nazwiska, miejsca zamieszkania. Poskutkowało: dostał listę nagrodzonych. - Tak się nie powinno traktować radnych! - ubolewa Adam Kwiatkowski.

Na liście nagrodzonych wiosną nie ma Tomasza Menciny. Jest jednak jego zastępca Paweł Zalewski, burmistrz odpowiedzialny za inwestycje na Ursynowie. Dostał na początku roku 7,2 tys. zł kwartalnej premii.

- Przecież on też odpowiada za niegospodarność, jaką była przegrana z Mostostalem - zaznacza Kwiatkowski.

Czy uzyskanie listy nagrodzonych go satysfakcjonuje? - Nie wiem. Może zażądam podania klucza, jaki zastosowano podczas przydziału premii - zastanawia się Kwiatkowski.

Przeczytaj także: Kryzys idzie na stolicę: Ratusz tnie i zamraża



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy