Express Licheński, czyli sanktuarium jak park rozrywki

Magdalena Dubrowska
17.10.2009 aktualizacja: 2010-08-10 16:30
A A A Drukuj
Sanktuarium w Licheniu Fot.Tomasz Wiech / AG
  • Express Licheński odjeżdża z Dworca Zachodniego
  • Sanktuarium w Licheniu
Rudowłosa: - Golgota bardzo fajna, ale cholerycznie mało toalet. Świetliczanka: - A w barze pod Golgotą 20 minut czeka się na ziemniaki. PKS uruchomił autobus wycieczkowy do Sanktuarium w Licheniu. To pierwsze połączenie w ramach projektu "Sanktuaria Polskie".
Sobota, godz. 5.45, Dworzec Zachodni PKS. Pod tablicą "Stanowiska odjazdowe" nieliczni pasażerowie palą papierosy. Kilka osób marznie na stanowisku 9: kobieta z dorosłą niepełnosprawną córką, rozchichotana rodzina z pulchnym dziesięciolatkiem, małżeństwo po sześćdziesiątce. Smutni. - Stąd odchodzi do Lichenia? - pyta samotny, nerwowy chłopak. Smutne małżeństwo kiwa głowami.

I nagle spośród ciemności wyłania się błyszczący autobus - biały Polonus z orłem w logo. Dworzec ożywa - nie wiadomo skąd nadciągają pątnicy i ustawiają się w kolejce.

Garnki w świętym miejscu

"Express Licheński" to pierwsza linia uruchomiona przez PKS w ramach projektu "Sanktuaria polskie". O godz. 6 wyrusza z Warszawy, o 21 jest z powrotem na Zachodnim. Pielgrzymi mają siedem godzin na zwiedzanie drugiego po Jasnej Górze najpopularniejszego sanktuarium maryjnego. Autobus kursuje od 22 sierpnia w każdą sobotę. Bilet: 40 zł w obie strony.

- Tanio - przyznaje ciemnowłosa dziewczyna z kolejki. - I przynajmniej garnków nie trzeba oglądać.

- Jak to? - pyta jej koleżanka (obie studiują geodezję).

Ciemnowłosa: - Są takie wycieczki do Lichenia, że najpierw zwiedzasz Sanktuarium, a potem wiozą cię na prezentację garnków. A przecież to święte miejsce.

Autokar już prawie pełny. Na każdym siedzeniu leży egzemplarz najnowszego "Tygodnika Powszechnego".

- Panie! Zajęte to miejsce! - elegancka seniorka z błękitnym cieniem na powiekach strofuje samotnego chłopaka i rzuca mężowi porozumiewawcze spojrzenie.

W ich kierunku przeciska się z głośnym sapaniem niska, rudowłosa pani w okularach: - Hello, Krysia! Good morning sir! Jerry, wyglądasz jak lord angielski. Nie byłam nigdy w Licheniu, ale Danka z Florydy była, zdjęcia pokazywała. Ile to jest od Warszawy?

Krysia: - Jakieś 300 km. Jak od nas do Wisconsin. Andrzej dlaczego nie jedzie?

Rudowłosa (wybucha śmiechem): - Mówi, że nie musi się modlić, bo dobrze gotuje. Potwierdzam.

Wszystkie miejsca zajęte.

Kierowca: - Witam na pokładzie "Expressu Licheńskiego". Mam przyjemność zawieźć państwa do sanktuarium w Licheniu. Za chwilę włączę film o jego historii. Życzę przyjemnej podróży.

"Express" wytacza się z Zachodniego, a w telewizorze zaczyna się film.

Zaraza i drożyzna choleryczna

"Licheń Stary, malownicza miejscowość słynna na cały świat - głos lektora jest miły i usypiający. - W 1850 r. miały tu miejsce cudowne objawienia. W ostępach lasu grąblińskiego pasterzowi Mikołajowi Sikatce ukazała się Matka Boża tuląca do piersi orła. Przepowiedziała straszną zarazę".

Rudowłosa Amerykanka nachyla się do Krysi i Jerry'ego i szepcze konspiracyjnie: - Wiecie, że u Mariusza oboje dzieci chore na świńską grypę? Dwa tygodnie leżały. W szkole złapały. Wystarczy, że jakaś Meksykanka pojedzie na wakacje do dziadków i już choroba.

Głos z końca autobusu: - Można poprosić głośniej ten film?

Lektor (głośniej): "Pierwszy raz Matka Boża objawiła się w Licheniu już w 1813 roku rannemu żołnierzowi. Obiecała ocalenie i poleciła, aby znalazł jej wizerunek i umieścił go w publicznym miejscu. Wojak znalazł obraz, maleńki, namalowany na modrzewiowej desce, i zawiesił go na sośnie. W tym miejscu w 1991 r. wybudowano kaplicę, w której znajduje się kamienna płyta z odciśniętymi śladami stóp Maryi. Mimo że nie są autentyczne, wielu ludzi uważa kamień za świętą relikwię. Nikt nie zliczy rąk, które z nadzieją i wiarą obejmują ten cudowny głaz".

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy