Ruszył z toporkiem na policję, bo myślał, że to koledzy

ksp
17.10.2009 aktualizacja: 2009-10-17 07:47
A A A Drukuj
Policja Fot. AG
Najpierw 28-letni Robert Ch. zabarykadował się w mieszkaniu. Gdy policjanci wyważyli drzwi, rzucił się na nich z toporem. Potem tłumaczył, że pomylił mundurowych z kolegami, którym winien jest pieniądze.
28-latek poszukiwany był nakazem doprowadzenia do aresztu śledczego. Miał tam trafić za włamania do mieszkań i sklepów. Mężczyzna wiedział, że jest ścigany, dlatego też cały czas ukrywał się przed Policją. zmieniając miejsca zamieszkania.

Policji udało się znaleźć Roberta Ch. w mieszkaniu jego rodziny przy ul. Jagiellońskiej na Pradze Północ. Gdy około 10.00 mundurowi zapukali do mieszkania, nikt im nie otwierał. Wiedzieli jednak, że w środku jest ścigany. 28-latek zabarykadował się wewnątrz. Do drzwi przystawił łóżko, dodatkowo kijem zablokował klamkę drzwi wejściowych. Policjanci musieli użyć siły, aby wejść do środka. W mieszkaniu czekał na nich z toporkiem w ręku poszukiwany Robert Ch. Twierdził, że obawiał się, nie Policji, a znajomych, z którymi dotąd się nie rozliczył.

Mężczyznę obezwładniono i przewieziono do aresztu. Policjanci szacują, że zatrzymany może mieć na swoim koncie kilkanaście włamań do mieszkań i sklepów na terenie Warszawy.

Przeczytaj także: Straż miejska idzie na wojnę z żebrakami



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy