Pies zatrzymał metro. Cudem przeżył

kuch
19.10.2009 aktualizacja: 2009-10-19 14:12
A A A Drukuj
Fot. Sebastian Wołosz / AG
Pies wskoczył do tunelu na pl. Wilsona. Gdy próbowali go wyciągnąć pracownicy obsługi, zwierzak rzucił się do ucieczki w stronę Młocin. Podjęto decyzję o wznowieniu ruchu. Psiaka wyciągnięto dopiero w czasie nocnej przerwy technicznej. Tylko on sam wie, jak udało mu się unikać zderzenia z pędzącymi pociągami.
SERWISY
SONDAŻ
Czy należało wznowić ruch pociągów, gdy w metrze był pies?

Oczywiście, że tak. Pasażerowie są ważniejsi
Wykluczone. Przecież metro mogło zabić psa
Sam/sama nie wiem

Do zdarzenia doszło w niedzielę o godz. 21.45. - Mamy dwie sprzeczne wersje świadków: według jednej pies był bezpański, według innej miał właściciela - opowiada Krzysztof Malawko z warszawskiego Metra. Pies był kundlem średniej wielkości. Wiadomo na pewno, że wskoczył na tory na stacji pl. Wilsona. Natychmiast został wstrzymany ruch pociągów, wyłączono też napięcie w trzeciej szynie.

Metrem jechał w tym czasie znany warszawski bloger Krzysztof "Semp" Bielecki. Tak opisuje zdarzenie na swoim blogu: "Pomiędzy stacją Dworzec Gdański a stacją Plac Wilsona pociąg metra zwalnia. Maszynista zaczyna trąbić. Najpierw raz, a później drugi i trzeci. Krótkie sygnały i ta bezustannie zmniejszająca się prędkość. Nie wiadomo, co on sobie wyobraża. Nagle przez radiowęzeł rozlega się komunikat: - Drodzy pasażerowie pociągu! Wolniejsza jazda pociągu spowodowana jest tym, że przed nami na torach jest pies... - tu maszynista zawiesza na chwilę głos. - No i robimy wszystko, żeby tam na następnej stacji odpowiednie służby go przejęły." Po chwili maszynista dodał: "Uwaga pasażerowie pociągu! Ze względu na konieczność wyłączenia napięcia trakcyjnego, konieczny jest postój w tunelu" - relacjonuje Bielecki.

Pies jednak ani myślał dać się złapać. Gdy próbowano go wyciągnąć, rzucił się do ucieczki tunelem w stronę Młocin. Wbrew oczekiwaniom nie pojawił się jednak na następnej stacji Marymont. - W tunelu jest sporo różnych zakamarków i bardzo trudno byłoby go tam znaleźć. Wymagałoby to wyłączenia całego odcinka. Nie mogliśmy na tak długo wstrzymywać ruchu i niestety musieliśmy podjąć decyzję o przywróceniu pociągów - mówi Krzysztof Malawko.

Historia skończyła się jednak szczęśliwie. Pracownicy metra wraz ze strażnikami miejskimi z eko patrolu dokładnie przeszukali tunel w czasie nocnej przerwy serwisowej. Znaleźli psa całego i zdrowego, choć mocno wystraszonego. Nie wiadomo gdzie dokładnie się schował, na pewno przez kilka godzin głośne pociągi kursowały tuż obok niego.

Pies miał na szyi numerek, a pod skórą wszczepiony chip. Na jego podstawie udało się ustalić właściciela. Ten jednak nie odbierał telefonu, ani nie było go w domu, gdy pod podany adres pojechali strażnicy. Dlatego kundelek trafił do schroniska na Paluchu. - Pies czuje się dobrze. Niestety trafił do nas już drugi raz. Oznacza to, że właściciel niezbyt dobrze go pilnuje - mówi Wanda Dejnarowicz, dyrektor schroniska.

- W ciągu kilku ostatnich miesięcy to już trzeci przypadek, gdy pies ucieka do tunelu. Niestety najczęściej wynika to niefrasobliwości właścicieli zwierząt - mówi Malawko.

Masz informację o wypadku, korku lub awarii? Napisz do nas!



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy