Zdesperowana rodzina walczy z Warszawą o zwrot mienia

Dominika Olszewska
20.10.2009 aktualizacja: 2009-10-19 22:01
A A A Drukuj
Pikieta zorganizowana w 2009 r. przez rodzinę Derdów przed bramą na teren MPT Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Zdesperowana rodzina z Bydgoszczy zablokowała wczoraj wjazd do Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego (MPT) na Ochocie. - Ponad 20 lat walczymy ze stolicą o zwrot naszej działki. Wygraliśmy wszystkie sprawy w sądzie. A ziemia wciąż jest w rękach MPT - żaliła się Hanna Derda-Nowacka.
Do Warszawy przyjechała wczoraj prawie cała rodzina Derdów. Swoimi samochodami zatarasowali wjazd na teren MPT od strony ul. Szczęśliwickiej. Otoczyli swoje auta i przez wiele godzin chodzili wokół nich z transparentami "Dość bezprawia", "MPT - synekura działaczy partyjnych".

- Jesteśmy zrozpaczeni. Władze stolicy od lat łamią prawo i nie ponoszą za to żadnych konsekwencji - mówił jeden ze spadkobierców Leszek Derda.

Pikieta rozwścieczyła klientów serwisu na terenie MPT. - Może i walczą o swoje, ale czy od razu muszą blokować wjazd - denerwował się pan Andrzej, który przyjechał na przegląd samochodu.

Pierwszy raz o tej sprawie napisaliśmy ponad rok temu. Hanna Derda-Nowacka walczy w imieniu Zofii Berent-Derdy, emerytowanej dentystki i kuzynki Wacława Berenta, młodopolskiego pisarza. Stara się o odzyskanie działki pradziadka przy ul. Bitwy Warszawskiej 11.

Pradziadek pani Hanny w 1945 r. stracił wszystkie grunty na mocy dekretu Bieruta. Rodzina postanowiła odzyskać tylko jeden z nich. Batalia trwa już ponad 20 lat. Na spornych 2200 m kw. dziś mieści się parking MPT oraz hala, na której firma zarabia - od lat wynajmuje tu pomieszczenia, np. firmie wynajmującej auta.

Derdowie wygrali z ratuszem już wszystkie sprawy. Ponad rok temu po ich stronie stanął również Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Za opieszałość w wydaniu działki przyznał rodzinie 12 tys. euro odszkodowania. Wówczas władze miasta zapewniały, że działka szybko wróci do spadkobierców. W lipcu ub.r. prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nakazała przekazanie gruntu prawowitym właścicielom. Okazało się jednak, że na części działki stoi budynek MPT. Miasto nie może więc oddać całego terenu.

- Jesteśmy w trakcie dzielenia działki. Gdy tylko geodeta zakończy pracę, grunt wróci do właścicieli. Za część nieruchomości, gdzie stoi budynek, ta rodzina dostanie odszkodowanie - zapewnia wiceprezydent Andrzej Jakubiak.

- Nie wierzę w to. Gdyby władze stolicy chciały, ziemia już dawno wróciłaby do właścicieli. Ale urzędnicy bardziej przejmują się interesem MPT niż tej rodziny - uważa Ewa Latoszek ze Stowarzyszenia Mieszkańców Warszawy "Warszawiak"

Oddanie działki Derdom zmusi bowiem MPT do wybudowania nowej drogi dojazdowej do autoryzowanego serwisu. A to może pochłonąć znaczną część budżetu firmy. - Spółka nie może ponosić negatywnych konsekwencji dekretu Bieruta - uważa szefowa MPT Elżbieta Wiśniewska. I przyznaje, że szybkie oddanie ziemi nie jest w interesie firmy.

- Od lat jesteśmy zwodzeni za nos. Koniec tego dobrego. Będziemy tu pikietować regularnie, dopóki władze stolicy nie oddadzą nam naszej własności - zapowiada Hanna Derda-Nowacka.

Przeczytaj także: Chcieli eksmitować staruszkę do slumsów



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy