Serbia chce przejąć kawałek Polski

Iwona Szpala
21.10.2009 aktualizacja: 2009-10-20 22:17
A A A Drukuj
Budynek dawnej ambasady Jugosławii przy al. Ujazdowskich 23/25 Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Takiej sprawy jeszcze w Polsce nie było. Serbia chce zasiedzieć byłą ambasadę w Alejach Ujazdowskich. Nieruchomości będzie bronić Prokuratoria Generalna.
"Wrogie przejęcie polskiej ziemi"

To finał kolejnego reprywatyzacyjnego sporu w Warszawie. Przedwojenną nieruchomość w Al. Ujazdowskich kilka lat temu odzyskała rodzina Gawrońskich. Teraz próbuje zmierzyć się z innym państwem. Za przeciwnika ma Republikę Serbii, którą chroni szereg immunitetów oraz przekonanie, że Jugosławia, której kiedyś była częścią - czuła się właścicielem tej nieruchomości.

Sprawa nabiera rozpędu, bo Gawrońscy poprosili o wsparcie ekipę prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dowodzą, że są jedynie użytkownikami wieczystymi gruntu, a ten nadal należy do skarbu państwa.

Kilka tygodni temu do ratusza dotarło pismo mecenasa Lecha Żyżylewskiego reprezentującego rodzinę Gawrońskich. O Serbii napisał tak: "Obce państwo pragnie uzyskać tytuł do zajmowania części terytorium RP bez jakiejkolwiek zapłaty wbrew woli i kosztem państwa przyjmującego, przy okazji pozbawiając tytułu do nieruchomości obywateli tego państwa". Adwokat dodaje, że to akcją bez precedensu.

Stołeczny ratusz to zdanie podziela: jak usłyszeliśmy od jednego z wysokich urzędników "ruch Serbii to zaskakująca próba wrogiego przejęcia kawałka ziemi należącej do Polski".

- Nie jest mi znana podobna sprawa, w której obce państwo próbowałoby zasiedzieć nieruchomość w Polsce - komentuje sytuację Marcin Dziurda, szef Prokuratorii Generalnej, która będzie broniła skarbu państwa w sprawie o zasiedzenie. Zaraz jednak uspokaja urzędników ratusza. - To będzie klasyczny spór sądowy. Jedyna różnica, że naprzeciwko siebie występują dwa kraje.

Co na to Chorwacja i Słowenia?

Historia budynku w Al. Ujazdowskich zaczyna się w 1947 r. Wtedy do odebranej dekretem Bieruta nieruchomości wprowadzają się dyplomaci socjalistycznej Jugosławii. Rezydowali tam do początku lat 90. Po rozpadzie państwa pałacyk przypadł Federacyjnej Republice Jugosławii, czyli Serbii i Czarnogórze. Od 2006 r. - Republice Serbii.

Jednocześnie o przedwojenny majątek walczą Gawrońscy. W 2005 r. odzyskują go, ale to sukces na papierze. Serbska dyplomacja nie chce opuścić budynku.

- Liczyliśmy na porozumienie - mówi mec. Żyżylewski. - Odbywałem spotkania z przedstawicielami Serbii, w miłej atmosferze padały zapewnienia o szacunku do decyzji reprywatyzacyjnej. W geście dobrej woli ambasada przeprowadziła się do innej siedziby.

Z czasem pojawił się problem. Serbowie wyjaśnili mecenasowi, że warszawska nieruchomość jest na liście ponad 120 placówek dyplomatycznych byłej Jugosławii. - I muszą ją zatrzymać, dopóki nie podzielą się schedą z innymi państwami powstałymi w jej miejsce - relacjonuje. - Tłumaczyli, że jeśli pozbędą się Al. Ujazdowskich przed podziałem, to zwłaszcza Słowenia i Chorwacja mogą żądać czegoś w zamian.

Gawrońscy zdecydowali się poczekać. - Na kolejnych spotkaniach z reprezentantami Serbii dostawałem komunikaty, że państwa byłej Jugosławii nie mogą się zebrać, toczą spory. Powiedziałem: "Skoro tak, zacznijcie nam płacić za używanie budynku".

Serbowie płacić nie chcieli. - Interweniował nasz protokół dyplomatyczny, ambasador w Belgradzie, wszyscy tłumaczyli Serbom, że naruszają polskie prawo, a oni odpowiadali, że jest im bardzo przykro - relacjonuje mecenas.

Bałkańska krew

Z końcem czerwca Gawrońscy zdecydowali się pozwać państwo serbskie. Rachunek, który wystawili za dziesięć lat korzystania z nieruchomości, przekracza 20 mln zł.

Żyżylewski: - Serbowie zgłosili serię zarzutów. Powoływali się na immunitet państwowy, czyli na to, że nie podlegają polskim sądom. Ta zasada obowiązuje, ale w sprawach polityki. Tu zaś mówimy o bezprawnym zajmowaniu prywatnego majątku. Suma rośnie, zegar tyka, dochodzą odsetki.

Równolegle z odsieczą ruszyła Serbia. Do sądu trafił wniosek o stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości.

- Zaatakowano nas, musimy się bronić - wyjaśnia obrót spraw mec. Józef Forystek, pełnomocnik Serbów.

- To dość desperacka obrona - komentuje mec. Żyżylewski. - Nie słyszałem, by w tej części Europy obce państwo, wbrew woli drugiego próbowało w taki sposób zdobyć jego kawałek terytorium. Kiedyś wywoływało się wojnę, teraz wystarczy pójść do sądu. Serbia pokazała bałkańską krew.

Forystek przekonuje, że immunitet państwowy ochroni jego klientów. Uważa, że adresatem roszczeń finansowych Gawrońskich jest skarb państwa. Jak mówi - rodzina straciła nieruchomość decyzją polskich władz, a nie istniejącej od 2006 r. bałkańskiej republiki.

Forystek powołuje się też na zasadę wzajemności. - Polska jest właścicielem ambasady w Belgradzie, tak samo Jugosławia czuła się przez 30 lat w Al. Ujazdowskich - tłumaczy.

Na tym ruchy obronne się nie kończą. Forystek zapowiada, że będzie chciał unieważnić decyzję o zwrocie zajmowanej przez ambasadę willi.

- Rzucono nas na pełne morze, tymczasem strona polska miała obowiązek chronić Serbię przed roszczeniami osób trzecich - dowodzi. - MSZ powinien brać pod uwagę zagrożony interes obcego państwa. Serbia może się czuć zawiedziona.

Nie wiadomo jeszcze, co w tej sprawie zamierza MSZ. Ministerstwo obiecuje dać odpowiedź za kilka dni.

Przeczytaj także: Ambasador Wielkiej Brytanii będzie urzędował w luksusach



Podziel się

  • Trzymajcie sie Serbowie! volim 21.10.09, 10:47

    Wielkiej Serbii w Polsce nie bedzie, ale z absurdami reprywatyzacyjnymi trzeba walczyc. 20 mln zaleglych oplat to raczej wygorowana kwota.»

  • Govori srpski da te celi svet razume! ubiquitousghost88 26.01.10, 12:28

    Nedajte se braća Srbi!Vratite lopovima za bombardovanje Beograda u prokletoj 1999 godini!Vratite njima za Kosovo!Ni koraka natrag!Smrt fasizmu, sloboda narodu! »

Najnowsze wiadomości z Warszawy