Syrenka świeci na różowo, żeby pokonać raka
22.10.2009
aktualizacja: 2009-10-22 22:01
Od dziś przez dziesięć dni warszawska Syrenka świecić będzie na różowo. Ma przypominać, że raka piersi można wyleczyć, o ile odpowiednio wcześniej zostanie zdiagnozowany. Tym samym symbol Warszawy dołącza do długiej listy słynnych budowli i pomników, które zmieniły kolor w szczytnym celu.
ZOBACZ TAKŻE
- Różowe morze na placu Zamkowym (11-10-09, 18:11)
- Marsz Różowej Wstążki w południe: przyłącz się (10-10-09, 09:00)
- Biznes z różową wstążką (21-09-08, 11:00)
- W sobotę Pałac Kultury rozbłyśnie na różowo (07-10-11, 16:00)
- Czy znikną szpetne figury sprzed kościoła? (09-11-09, 09:00)
- Zbliża się koniec szpecenia kamienic reklamami (27-10-09, 10:00)
SERWISY
Po godzinie 17 pomnik Syrenki na rynku został oświetlony na różowo. W inauguracji kampanii walki z rakiem piersi wzięła między innymi prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, która objęła honorowy patronat nad akcją. - Syrena to w połowie kobieta. Ona też przyłącza się do tej akcji - mówi Katarzyna Pieńkowska z biura prasowego stołecznego ratusza.
Warszawska Syrenka oświetlona na różowo
Październik na całym świecie obchodzony jest jako miesiąc walki z rakiem piersi. Od USA po Nowa Zelandię świat w tych dniach robi się różowy. W okolicznościowych biegach organizowanych tylko w amerykańskich miastach startuje co roku pięć milionów osób. Do tego trzeba dodać biegaczy w Niemczech, Bułgarii, we Włoszech, Holandii, Wielkiej Brytanii i wielu innych państwach świata.
A bieganie to tylko jedna z wielu form przypominania o konieczności badań. Można na przykład spacerować. Dwa tygodniem temu przez warszawski Trakt Królewski przeszedł barwny marsz Różowej Wstążki. Kilka tysięcy kobiet (ale nie tylko) niosło balony, a na koniec bawiło się na koncercie Zakopower. W kilkunastu państwach świata odbywają się nawet trzydniowe pielgrzymki, których uczestnicy pokonują pieszo symboliczne 60 mil.
To właśnie z okazji Międzynarodowego miesiąca walki z rakiem piersi na całym świecie odbywają się imprezy pod hasłem "W Różowym" (In the pink). Przed tygodniem w Londynie w hotelu Grosvenor House odbył się specjalny pokaz mody składający się z kolekcji w różnych kolorach. Podobne imprezy odbywają się też w prywatnych mieszkaniach, klubach, a nawet w biurach, gdzie ludzie umawiają się na ubieranie różowej części garderoby.
Najbardziej spektakularnym elementem różowego miesiąca jest jednak podświetlanie symbolicznych miejsc na całym świecie. Przed stołeczną Syrenką niecodzienny kolor przybrało już 200 budowli czy pomników. Wśród nich m.in. Brama Brandenburska w Berlinie, Łuk Konstantyna Wielkiego w Rzymie, wodospad Niagara czy most Harbour w Sydney.
I pomyśleć, że jeszcze dwadzieścia lat temu wstążka wcale nie musiała być różowa. Rozważano m.in. kolor brzoskwiniowy, ale ostatecznie wygrał róż. Po raz pierwszy wstążkę w tym kolorze rozdawało podczas organizowanego w 1992 roku w Nowym Jorku "Biegu po zdrowie" Amerykańskie Stowarzyszenie Raka Piersi. Dwa lata później ideę na cały świat rozpropagowało czasopismo "Self". W redagowaniu specjalnego wydania pisma pomagała Evelyn Lauder ówczesna wiceprezes koncernu kosmetycznego Estée Lauder, który do dziś zaangażowany jest w organizacje obchodów miesiąca Różowej Wstążki.
Właśnie nadmierna komercjalizacja często staje się powodem krytyki imprezy. Pod idę podczepiają się najróżniejsi producenci. To na rynek trafia komórka z różową klawiaturą, to buty sportowe, które kupując rzekomo pomagamy w walce z rakiem. Najbardziej druzgocąca fala krytyki przetoczyła się przez ideę różowej wstążki trzy lata temu po publikacji książki Samanthy King. Zarzuca ona, że ludzki dramat, jakim jest śmiertelna choroba, został zaprzęgnięty w potężną machinę promocji i reklamy.
Dopóki jednak na różowych imprezach ustawiają się kolejki pod mammobusami, nie ma co narzekać. W Polsce jeszcze dekadę temu na raka pierwsi chorowało rocznie 9 tys. kobiet. Dziś już prawie 14 tys. Mimo że badania są bezpłatne, bada się tylko 30 proc. Polek. Jest więc kogo zachęcać.
Warszawska Syrenka oświetlona na różowo
Październik na całym świecie obchodzony jest jako miesiąc walki z rakiem piersi. Od USA po Nowa Zelandię świat w tych dniach robi się różowy. W okolicznościowych biegach organizowanych tylko w amerykańskich miastach startuje co roku pięć milionów osób. Do tego trzeba dodać biegaczy w Niemczech, Bułgarii, we Włoszech, Holandii, Wielkiej Brytanii i wielu innych państwach świata.
A bieganie to tylko jedna z wielu form przypominania o konieczności badań. Można na przykład spacerować. Dwa tygodniem temu przez warszawski Trakt Królewski przeszedł barwny marsz Różowej Wstążki. Kilka tysięcy kobiet (ale nie tylko) niosło balony, a na koniec bawiło się na koncercie Zakopower. W kilkunastu państwach świata odbywają się nawet trzydniowe pielgrzymki, których uczestnicy pokonują pieszo symboliczne 60 mil.
To właśnie z okazji Międzynarodowego miesiąca walki z rakiem piersi na całym świecie odbywają się imprezy pod hasłem "W Różowym" (In the pink). Przed tygodniem w Londynie w hotelu Grosvenor House odbył się specjalny pokaz mody składający się z kolekcji w różnych kolorach. Podobne imprezy odbywają się też w prywatnych mieszkaniach, klubach, a nawet w biurach, gdzie ludzie umawiają się na ubieranie różowej części garderoby.
Najbardziej spektakularnym elementem różowego miesiąca jest jednak podświetlanie symbolicznych miejsc na całym świecie. Przed stołeczną Syrenką niecodzienny kolor przybrało już 200 budowli czy pomników. Wśród nich m.in. Brama Brandenburska w Berlinie, Łuk Konstantyna Wielkiego w Rzymie, wodospad Niagara czy most Harbour w Sydney.
I pomyśleć, że jeszcze dwadzieścia lat temu wstążka wcale nie musiała być różowa. Rozważano m.in. kolor brzoskwiniowy, ale ostatecznie wygrał róż. Po raz pierwszy wstążkę w tym kolorze rozdawało podczas organizowanego w 1992 roku w Nowym Jorku "Biegu po zdrowie" Amerykańskie Stowarzyszenie Raka Piersi. Dwa lata później ideę na cały świat rozpropagowało czasopismo "Self". W redagowaniu specjalnego wydania pisma pomagała Evelyn Lauder ówczesna wiceprezes koncernu kosmetycznego Estée Lauder, który do dziś zaangażowany jest w organizacje obchodów miesiąca Różowej Wstążki.
Właśnie nadmierna komercjalizacja często staje się powodem krytyki imprezy. Pod idę podczepiają się najróżniejsi producenci. To na rynek trafia komórka z różową klawiaturą, to buty sportowe, które kupując rzekomo pomagamy w walce z rakiem. Najbardziej druzgocąca fala krytyki przetoczyła się przez ideę różowej wstążki trzy lata temu po publikacji książki Samanthy King. Zarzuca ona, że ludzki dramat, jakim jest śmiertelna choroba, został zaprzęgnięty w potężną machinę promocji i reklamy.
Dopóki jednak na różowych imprezach ustawiają się kolejki pod mammobusami, nie ma co narzekać. W Polsce jeszcze dekadę temu na raka pierwsi chorowało rocznie 9 tys. kobiet. Dziś już prawie 14 tys. Mimo że badania są bezpłatne, bada się tylko 30 proc. Polek. Jest więc kogo zachęcać.
Przeczytaj i zobacz zdjęcia: Różowe morze na placu Zamkowym
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







