Trzeba Warszawę i Polskę wyrwać rdzy

Rozmawiał Dariusz Bartoszewicz
23.10.2009 aktualizacja: 2010-08-10 16:31
A A A Drukuj
Elementy kładki dla pieszych nad ulicą Czerniakowską Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
  • Zardzewiała winda przy wiadukcie nad Trasą AK
  • Zardzewiałe elementy mostu Poniatowskiego
  • Zardzewiały przystanek autobusowy
  • Elementy kładki dla pieszych nad ulicą Czerniakowską
Miasto wydaje miliardy na inwestycje drogowe i mosty, które bardzo szybko rdzewieją. Dlaczego? - Bo zamiast metalizować, tylko je malują - mówi prof. Witold Milewski, ekspert od korozji.
ZOBACZ TAKŻE
Dariusz Bartoszewicz: Na prawo nowy mostek, na lewo kładka, z boku balustrada i winda albo ekran akustyczny - Warszawa szybko się rozwija i modernizuje. Mija kilka lat i wszystko wygląda jak złom. Dlaczego?

Prof. Witold Milewski: Centrum Korozyjne w Instytucie Mechaniki Precyzyjnej: Firmy wykonawcze oszczędzają na powłokach chroniących przed korozją. Konstrukcje i balustrady takich obiektów powinno się ocynkować, można zastosować tzw. metalizację natryskową. Wojuję z kolejnymi zarządcami dróg od 58 lat, przekonuję do tego. I nic. Co kilka lat wolą malować.

Lobby producentów farb górą?

- Oni zawsze będą przekonywać, że nie warto metalizować mostów i kładek, bo wystarczy pomalować dwa razy farbą na szaro - tak jest taniej. Dla nich.

O ile taniej?

- Jeśli na pomalowanie jakiegoś elementu musimy wydać np. 100 zł, to na jego ocynkowanie i pokrycie farbą potrzebujemy 130-150 zł. W kosztach całej inwestycji - w przypadku mostu - to będzie ze 2-3 proc. więcej. Ale z dobrze zabezpieczonym, metalizowanym mostem mamy potem spokój na kilkadziesiąt lat, przez pół wieku korozja go nie ruszy, a taki malowany trzeba konserwować co kilka lat. To oznacza, że znów fabryka sprzeda dziesięć ton farby, bo tyle potrzeba na jedną przeprawę przez Wisłę. Ile razy był już remontowany most Poniatowskiego? Kilka. I wciąż rdzewieje. Bo po co metalizować, jeśli można w kółko malować.

Mosty podwieszane dobrze zabezpieczone

Które mosty nie zeżre korozja? Mamy w stolicy takie?

- Ktoś w końcu pomyślał i stwierdził, że nie opłaca się bez końca skrobać i machać pędzlem. W Warszawie mamy dwa metalizowane mosty: Świętokrzyski i Siekierkowski. W całej Polsce takich przepraw jest kilkadziesiąt. U nas pierwszy metalizowany most powstał w 1953 r. na rzecze Huczwie (dopływ Bugu) na pograniczu polsko-białoruskim. Warszawski most Grota-Roweckiego też miał być tak zabezpieczony. W Instytucie Mechaniki Precyzyjnej opracowaliśmy technologię. "Ale to wymaga dobrej roboty, a moi ludzie tak nie potrafią" - powiedział mi jeden z szefów budowy. Poza tym pewnemu panu z partii kończyła się kadencja, a koniecznie chciał na moście przeciąć wstęgę. Metalizacja natryskowa przesunęłaby jego otwarcie o trzy miesiące. Nie czekali. Otworzyli w 1981 r. Rdzewieje.

Co jeszcze metalizował Instytut Mechaniki Precyzyjnej?

- 30-metrowe maszty z pomnika Zwycięstwa Grunwaldzkiego. Te, które symbolizują sztandary polskich i litewsko-ruskich chorągwi, stoją już pół wieku. Maszty na pl. Powstańców przed Narodowym Bankiem Polskim. Zasuwy i tunele w zaporze wodnej w Czorsztynie. No i pomnik Dzierżyńskiego. Wszyscy się dziwili, dlaczego rozpadł się na kawałki i dźwig urwał mu tak łatwo głowę. Bo twórca Czeka był z cementu, z wierzchu tylko cienko pometalizowany na brąz.

Ile nas kosztuje korozja? Czy ktoś oszacował straty?

- W skali kraju to może być nawet 10 proc. PKB.

Kilkadziesiąt miliardów złotych?

- Tak. W Polsce ostatnia analiza strat korozyjnych była robiona w latach 70., dlatego bezpieczniej jest powiedzieć, że straty wynoszą między 8 a 10 proc. PKB.

Zachód nie rdzewieje?

- Też rdzewieje, ale ich straty są mniejsze - 3-5 proc. PKB.

Są od nas bogatsi i tracą o połowę mniej niż my. Dlaczego?

- Wyższa kultura techniczna, lepiej zaprojektowane i wykonane obiekty, konserwacja przeprowadzana w odpowiednim czasie.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy