Zwyzywali radnych za pomnik KL Warschau
23.10.2009
aktualizacja: 2009-10-22 22:57
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
- Znamy wasze nazwiska, a pamięć mamy niezłą! Zdrada, volksdeutsche! - krzyczeli zwolennicy pomnika ofiar KL Warschau na Woli, gdy radni zdecydowali, że monument za 3,4 mln zł stanie na terenach dawnego getta.
ZOBACZ TAKŻE
- Polityczne podchody pod pomnik obok Muzeum Powstania (21-11-09, 16:00)
- Czy znikną szpetne figury sprzed kościoła? (09-11-09, 09:00)
- 5 rzeźbiarzy powalczy o projekt kontrowersyjnego pomnika (24-10-09, 13:00)
- KL Warschau znów rozpala emocje (09-10-09, 10:00)
- Zwolenników KL Warschau trzeba wyrzucić z sali (08-10-09, 13:10)
- Postawią pomnik innemu KL Warschau (08-10-09, 11:00)
- Współczesny terror KL Warschau (18-09-09, 06:00)
- Nie będzie pomnika KL Warschau (10-07-09, 11:00)
- Kłopoty z ponownym ustawieniem popiersia Ludwika Waryńskiego (25-03-10, 06:00)
SERWISY
- To będzie pomnik międzynarodowych Żydów i kilku Polaków - poinformował mnie jeden z demonstrantów. Przyszedł razem ze zwolennikami teorii o masowym obozie Zagłady. Ta "machina śmierci" miała uśmiercić 200 tys. "bezimiennych warszawiaków" w tunelu przy Dworcu Zachodnim przerobionym przez Niemców na komorę gazową. Powstał komitet, który ma własną lokalizację pomnika upamiętniającego pomordowanych. To wolski skwer Antoniego Pawełka niedaleko tunelu. Patronką komitetu jest Maria Trzcińska, emerytowana sędzia Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, która od lat lansuje tezy o ogromnej skali KL Warschau. Wprawdzie jej wersji nie potwierdzają historycy, ale Trzcińska ma wierną rzeszę słuchaczy.
Od kilku miesięcy w kontrze do komitetu i haseł "Polski Katyń", "Masowa hekatomba" są współpracownicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak twierdzą radni, to otoczenie prezydent Warszawy zasypywanej korespondencją w sprawie KL Warschau postanowiło uciąć w końcu temat. Lokalizacja pomnika na terenach dawnego getta, a także liczba 20 tys. ofiar (głównie Żydów) potwierdzona przez IPN oraz Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa jest wbrew woli działaczy komitetu sędzi Trzcińskiej.
A ci wiedzą swoje. Wczoraj na początku sesji Rady Warszawy wyjęli z plastikowych toreb tabliczki z hasłami "Pomnik na skwerze Pawełka broni martyrologii Polaków", "Nie oddamy nikomu świętego miejsca". Kolportowano ulotkę o tym, że "Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa fałszuje prawdę o KL Warschau i zaciera ślady gazowania Polaków", a "Kopka [historyk IPN] jest narzędziem manipulacji". Jeden z protestujących pokazywał oprawione w szkło zdjęcia komór gazowych i instruował zainteresowanych: - To bania gazotwórcza. Drzwi. Szczelnie zamykane od wewnątrz, czyli gaz.
W tym czasie jego współtowarzysze po raz kolejny intonują okolicznościowe pieśni o skwerze Pawełka ("Autorką jest nasza patronka, wspaniała sędzia Trzcińska"). Wszyscy mają kartki z tekstami. "Zaśpiewaj, Warszawo" opowiada o działaczach komitetu, którzy "zbierają się pod pomnikiem usypanym z kamieni wśród traw". Przypisy informują, o czym dokładnie śpiewają. Np. fraza "uproś pomnika byt" z pieśni pt. "Do Jana Pawła II" na melodię "Liczę na Ciebie Ojcze" oznacza: "Obecnie jest tymczasowy pomnik na skwerze im. Alojzego Pawełka. Tu powinien stanąć trwały pomnik, co przewiduje uchw. Rady m.st. Warszawy z 2004 r.".
- Jesteśmy doskonale zorganizowani - przyznaje Elżbieta Świerczewska, prezeska stowarzyszenia Wars i Sawa, która zawiadywała wczorajszą demonstracją.
- Jesteśmy niezłomni! - uzupełnił jeden z protestujących, który trzymał baner "200 tys. Polaków wymordowanych przez Niemców w obozie Zagłady proszą o pomnik na skwerze Pawełka".
- Jak się skrzyknęliśmy? Powiedzieć nie mogę, ale proszę pani, ja wyszłam po raz pierwszy walczyć w wieku pięciu lat - wyjaśniła prezes Warsa i Sawy.
- Było wezwanie w Radiu Maryja, żeby przyjść na szóste piętro Pałacu Kultury, bo będzie głosowanie w sprawie KL Warschau. Przyjechałam z pl. Konstytucji, tam mieszkam - poinformowała mnie działaczka komitetu.
Prezes Świerczewska próbowała dotrzeć do urzędników, by wycofali się z pomnikowej uchwały. Przed sesją wysłała im list ostrzegawczy: "Gdy nadal będziecie lekceważyć warszawiaków, wówczas podejmiemy rękawicę rzuconą przez premiera RP Donalda Tuska, wodza PO i będziemy walczyć różnymi metodami znanymi nam z okresu okupacji niemieckiej i PRL, aż do skutku, czyli wolnych wyborów". - Tylko czekać, jak Platforma popłynie do Gdańska - uzupełniła tę myśl autorka.
Protest rozpętał się na dobre, gdy komitet zorientował się, że radni przegłosowali lokalizację pomnika u zbiegu al. Jana Pawła II i Dzielnej. - Zdrada! Volksdeutsche! Wybory niedługo! - padają okrzyki. - W piekle się będą smażyć - uważa pani z pl. Konstytucji.
Zaczyna się zbiorowe skandowanie: "KL Warschau! KL Warschau!". Na koniec płynie pieśń o komitecie, który zbiorowo rusza w kuluary udzielać wywiadów. - Będziemy przychodzili tu częściej - rzuca prezes Świerczewska. - Zima wasza, wiosna nasza!
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Od kilku miesięcy w kontrze do komitetu i haseł "Polski Katyń", "Masowa hekatomba" są współpracownicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak twierdzą radni, to otoczenie prezydent Warszawy zasypywanej korespondencją w sprawie KL Warschau postanowiło uciąć w końcu temat. Lokalizacja pomnika na terenach dawnego getta, a także liczba 20 tys. ofiar (głównie Żydów) potwierdzona przez IPN oraz Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa jest wbrew woli działaczy komitetu sędzi Trzcińskiej.
A ci wiedzą swoje. Wczoraj na początku sesji Rady Warszawy wyjęli z plastikowych toreb tabliczki z hasłami "Pomnik na skwerze Pawełka broni martyrologii Polaków", "Nie oddamy nikomu świętego miejsca". Kolportowano ulotkę o tym, że "Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa fałszuje prawdę o KL Warschau i zaciera ślady gazowania Polaków", a "Kopka [historyk IPN] jest narzędziem manipulacji". Jeden z protestujących pokazywał oprawione w szkło zdjęcia komór gazowych i instruował zainteresowanych: - To bania gazotwórcza. Drzwi. Szczelnie zamykane od wewnątrz, czyli gaz.
W tym czasie jego współtowarzysze po raz kolejny intonują okolicznościowe pieśni o skwerze Pawełka ("Autorką jest nasza patronka, wspaniała sędzia Trzcińska"). Wszyscy mają kartki z tekstami. "Zaśpiewaj, Warszawo" opowiada o działaczach komitetu, którzy "zbierają się pod pomnikiem usypanym z kamieni wśród traw". Przypisy informują, o czym dokładnie śpiewają. Np. fraza "uproś pomnika byt" z pieśni pt. "Do Jana Pawła II" na melodię "Liczę na Ciebie Ojcze" oznacza: "Obecnie jest tymczasowy pomnik na skwerze im. Alojzego Pawełka. Tu powinien stanąć trwały pomnik, co przewiduje uchw. Rady m.st. Warszawy z 2004 r.".
- Jesteśmy doskonale zorganizowani - przyznaje Elżbieta Świerczewska, prezeska stowarzyszenia Wars i Sawa, która zawiadywała wczorajszą demonstracją.
- Jesteśmy niezłomni! - uzupełnił jeden z protestujących, który trzymał baner "200 tys. Polaków wymordowanych przez Niemców w obozie Zagłady proszą o pomnik na skwerze Pawełka".
- Jak się skrzyknęliśmy? Powiedzieć nie mogę, ale proszę pani, ja wyszłam po raz pierwszy walczyć w wieku pięciu lat - wyjaśniła prezes Warsa i Sawy.
- Było wezwanie w Radiu Maryja, żeby przyjść na szóste piętro Pałacu Kultury, bo będzie głosowanie w sprawie KL Warschau. Przyjechałam z pl. Konstytucji, tam mieszkam - poinformowała mnie działaczka komitetu.
Prezes Świerczewska próbowała dotrzeć do urzędników, by wycofali się z pomnikowej uchwały. Przed sesją wysłała im list ostrzegawczy: "Gdy nadal będziecie lekceważyć warszawiaków, wówczas podejmiemy rękawicę rzuconą przez premiera RP Donalda Tuska, wodza PO i będziemy walczyć różnymi metodami znanymi nam z okresu okupacji niemieckiej i PRL, aż do skutku, czyli wolnych wyborów". - Tylko czekać, jak Platforma popłynie do Gdańska - uzupełniła tę myśl autorka.
Protest rozpętał się na dobre, gdy komitet zorientował się, że radni przegłosowali lokalizację pomnika u zbiegu al. Jana Pawła II i Dzielnej. - Zdrada! Volksdeutsche! Wybory niedługo! - padają okrzyki. - W piekle się będą smażyć - uważa pani z pl. Konstytucji.
Zaczyna się zbiorowe skandowanie: "KL Warschau! KL Warschau!". Na koniec płynie pieśń o komitecie, który zbiorowo rusza w kuluary udzielać wywiadów. - Będziemy przychodzili tu częściej - rzuca prezes Świerczewska. - Zima wasza, wiosna nasza!
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Przeczytaj także: Zwolenników KL Warschau trzeba wyrzucić z sali
-
AK miała swoich żołnierzy wśród kolejarzy
pananatol2
23.10.09, 10:27
Kolejarze jak żadna inna grupa zawodowa była w stanie dotrzeć do różnych, ukrywanych przez Niemców miejsc. Polacy mieszkali w istniejących do dzisiaj budynkach kolejowych położonych przy »
-
Re: Zwyzywali radnych za pomnik KL Warschau
eadingas
23.10.09, 11:47
Co ciekawe, do tej pory haslo 'polski Katyn' oznaczalo rozne (domniemane)miejsca zbrodni dokonanych przez... Polakow na innych narodach.To niby co, Warszawiacy sami siebie gazowali w tym KL »
-
Zwyzywali radnych za pomnik KL Warschau
jhbsk
23.10.09, 12:34
Ręce opadają. To chyba nadaje się dla psychiatry.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Cud nad Wisłą. Kładka na Wawelskiej wreszcie otwarta!
- Miasteczko oburzonych w centrum Warszawy. Zobacz gdzie
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


