Zwyzywali radnych za pomnik KL Warschau

Iwona Szpala
23.10.2009 aktualizacja: 2009-10-22 22:57
A A A Drukuj
Zwolennicy postawienia pomnika na skwerze Pawełka przynieśli transparenty i tabliczki z hasłami Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
- Znamy wasze nazwiska, a pamięć mamy niezłą! Zdrada, volksdeutsche! - krzyczeli zwolennicy pomnika ofiar KL Warschau na Woli, gdy radni zdecydowali, że monument za 3,4 mln zł stanie na terenach dawnego getta.
SERWISY
- To będzie pomnik międzynarodowych Żydów i kilku Polaków - poinformował mnie jeden z demonstrantów. Przyszedł razem ze zwolennikami teorii o masowym obozie Zagłady. Ta "machina śmierci" miała uśmiercić 200 tys. "bezimiennych warszawiaków" w tunelu przy Dworcu Zachodnim przerobionym przez Niemców na komorę gazową. Powstał komitet, który ma własną lokalizację pomnika upamiętniającego pomordowanych. To wolski skwer Antoniego Pawełka niedaleko tunelu. Patronką komitetu jest Maria Trzcińska, emerytowana sędzia Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, która od lat lansuje tezy o ogromnej skali KL Warschau. Wprawdzie jej wersji nie potwierdzają historycy, ale Trzcińska ma wierną rzeszę słuchaczy.

Od kilku miesięcy w kontrze do komitetu i haseł "Polski Katyń", "Masowa hekatomba" są współpracownicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak twierdzą radni, to otoczenie prezydent Warszawy zasypywanej korespondencją w sprawie KL Warschau postanowiło uciąć w końcu temat. Lokalizacja pomnika na terenach dawnego getta, a także liczba 20 tys. ofiar (głównie Żydów) potwierdzona przez IPN oraz Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa jest wbrew woli działaczy komitetu sędzi Trzcińskiej.

A ci wiedzą swoje. Wczoraj na początku sesji Rady Warszawy wyjęli z plastikowych toreb tabliczki z hasłami "Pomnik na skwerze Pawełka broni martyrologii Polaków", "Nie oddamy nikomu świętego miejsca". Kolportowano ulotkę o tym, że "Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa fałszuje prawdę o KL Warschau i zaciera ślady gazowania Polaków", a "Kopka [historyk IPN] jest narzędziem manipulacji". Jeden z protestujących pokazywał oprawione w szkło zdjęcia komór gazowych i instruował zainteresowanych: - To bania gazotwórcza. Drzwi. Szczelnie zamykane od wewnątrz, czyli gaz.

W tym czasie jego współtowarzysze po raz kolejny intonują okolicznościowe pieśni o skwerze Pawełka ("Autorką jest nasza patronka, wspaniała sędzia Trzcińska"). Wszyscy mają kartki z tekstami. "Zaśpiewaj, Warszawo" opowiada o działaczach komitetu, którzy "zbierają się pod pomnikiem usypanym z kamieni wśród traw". Przypisy informują, o czym dokładnie śpiewają. Np. fraza "uproś pomnika byt" z pieśni pt. "Do Jana Pawła II" na melodię "Liczę na Ciebie Ojcze" oznacza: "Obecnie jest tymczasowy pomnik na skwerze im. Alojzego Pawełka. Tu powinien stanąć trwały pomnik, co przewiduje uchw. Rady m.st. Warszawy z 2004 r.".

- Jesteśmy doskonale zorganizowani - przyznaje Elżbieta Świerczewska, prezeska stowarzyszenia Wars i Sawa, która zawiadywała wczorajszą demonstracją.

- Jesteśmy niezłomni! - uzupełnił jeden z protestujących, który trzymał baner "200 tys. Polaków wymordowanych przez Niemców w obozie Zagłady proszą o pomnik na skwerze Pawełka".

- Jak się skrzyknęliśmy? Powiedzieć nie mogę, ale proszę pani, ja wyszłam po raz pierwszy walczyć w wieku pięciu lat - wyjaśniła prezes Warsa i Sawy.

- Było wezwanie w Radiu Maryja, żeby przyjść na szóste piętro Pałacu Kultury, bo będzie głosowanie w sprawie KL Warschau. Przyjechałam z pl. Konstytucji, tam mieszkam - poinformowała mnie działaczka komitetu.

Prezes Świerczewska próbowała dotrzeć do urzędników, by wycofali się z pomnikowej uchwały. Przed sesją wysłała im list ostrzegawczy: "Gdy nadal będziecie lekceważyć warszawiaków, wówczas podejmiemy rękawicę rzuconą przez premiera RP Donalda Tuska, wodza PO i będziemy walczyć różnymi metodami znanymi nam z okresu okupacji niemieckiej i PRL, aż do skutku, czyli wolnych wyborów". - Tylko czekać, jak Platforma popłynie do Gdańska - uzupełniła tę myśl autorka.

Protest rozpętał się na dobre, gdy komitet zorientował się, że radni przegłosowali lokalizację pomnika u zbiegu al. Jana Pawła II i Dzielnej. - Zdrada! Volksdeutsche! Wybory niedługo! - padają okrzyki. - W piekle się będą smażyć - uważa pani z pl. Konstytucji.

Zaczyna się zbiorowe skandowanie: "KL Warschau! KL Warschau!". Na koniec płynie pieśń o komitecie, który zbiorowo rusza w kuluary udzielać wywiadów. - Będziemy przychodzili tu częściej - rzuca prezes Świerczewska. - Zima wasza, wiosna nasza!

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Przeczytaj także: Zwolenników KL Warschau trzeba wyrzucić z sali



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy