Czytelnik: szynobus do Góry Kalwarii ma sens

dr inż. Bogdan Kuberacki, Politechnika Warszawska
27.10.2009 aktualizacja: 2009-10-26 21:39
A A A Drukuj
Szynobus na dworcu PKP Fot. Grażyna Makara / AG
Trwa dyskusja o połączeniach kolejowych z Górą Kalwarią. Dr Bogdan Kuberacki z Politechniki Warszawskiej odpowiada na pomysł uruchomienia wahadłowego szynobusa z Czachówka.
SERWISY
W nawiązaniu do artykułu "Bój mieszkańców o kolej" Krzysztofa Śmietany przesyłam moje przemyślenia na ten temat. Od dłuższego czasu dojeżdżam linią radomską do pracy w Warszawie, więc ten temat jest mi bliski. Pomysł z szynobusem (lub z braku taboru - pojedynczym składem elektrycznym) jeżdżącym wahadłowo z Góry Kalwarii do Czachówka jest jedynym mającym sens. Stan obecny - nieliczne połączenia rano i po południu - wygląda raczej na świadomy sabotaż tego połączenia niż na chęć jego reaktywacji.

Ile bowiem jest osób, które jadą do Warszawy akurat w porze wybranej przez urzędników Kolei Mazowieckich, a zarazem wracają również zgodnie z ich widzimisię? Po roku napisze się, że jest mało chętnych, połączenie skasuje się i temat będzie z głowy. A przecież, mając 7 km do stacji, z której co godzinę (lub częściej) jeżdżą pociągi do i z Warszawy, oddelegowanie jednego składu na trasę Góra Kalwaria - Czachówek jest jedynym logicznym rozwiązaniem. Aż dziw bierze, że tak nie zrobiono. I nie jest to żaden odkrywczy pomysł. Pomiędzy Windsorem a miejscowością Slough (na ruchliwej trasie kolejowej do Londynu) kursuje taki wahadłowiec. Co 20, 30 minut, przez cały dzień. Rozumiem, że są osoby, dla których ważne jest, żeby się nie przesiadać po drodze. Jednak mogą one korzystać z pociągów relacji Pilawa - GK - Warszawa. Jednak przytłaczająca większość pasażerów potrzebuje nie tyle bezpośredniego połączenia z Warszawą, ile możliwości dojazdu i powrotu o dowolnej porze bez długiego czekania lub ryzykowania, że jeśli nie zdążą na pociąg, to kolejny będzie... następnego ranka.

Inna sprawa to pytanie, czy zamiast dowozić pasażerów do stacji, która co prawda nazywa się Góra Kalwaria, ale i tak leży na peryferiach miasta, nie należałoby dowozić tych samych pasażerów wprost do Czachówka, nie wydając pieniędzy na remont peronu i nie angażując taboru kolejowego. I autobusy stałyby się rentowne, i biedna kolej nie męczyłaby się wychodzeniem naprzeciw postulatom mieszkańców.

Przeczytaj także: Będzie nowa linia SKM: do Legionowa



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy