Pomnik Reagana zagrożony. Wszystko przez kryzys i Barracka Obamę
27.10.2009
aktualizacja: 2010-08-10 16:33
rys. Adam Myjak
Monumenty Reagana i Kościuszki zagrożone - Wszystko przez światowy kryzys oraz oziębienie naszych stosunków z USA, które przyszło z prezydenturą Baracka Obamy - sugerują nasi rozmówcy
ZOBACZ TAKŻE
- Na Gocławiu stanie pomnik generała "Nila" (08-04-10, 11:00)
- Nowe pomniki w Warszawie: Kościuszko, Napoleon (30-11-09, 10:00)
- Polityczne podchody pod pomnik obok Muzeum Powstania (21-11-09, 16:00)
- Skwer kardynałowi Glempowi szykują już za życia (05-11-09, 09:00)
- Otworzyli butelkę ze skarbem z Twierdzy Modlin (26-10-09, 19:11)
- Zidane - bohater naszych czasów (26-10-09, 19:10)
- Odrestaurowali jeden z najpiękniejszych grobowców (26-10-09, 12:00)
- Entuzjaści walczą o lepsze połączenia kolejowe (26-10-09, 08:00)
- Kłopoty z ponownym ustawieniem popiersia Ludwika Waryńskiego (25-03-10, 06:00)
SERWISY
- Od marca nic się nie dzieje. Podejrzewam, że ten pomnik w ogóle nie powstanie. Jest kryzys, nie ma pieniędzy, a ze mnie zeszła para twórcza. Nie mam już serca do Reagana - zdradza rzeźbiarz prof. Adam Myjak.
Artystę wynajął Janusz K. Dorosiewicz, wieloletni prezes CWKS Legia, a obecnie szef Fundacji Ronalda Reagana, która kosztem 600 tys. zł chce wystawić pomnik byłemu prezydentowi USA.
Bez entuzjazmu dla Reagana
Wiosną zeszłego roku ofensywę w sprawie pomnika przypuściła PO. Między fundacją a radą miasta pośredniczył wpływowy radny Lech Jaworski. Mówił o "wielkiej i ważnej sprawie". Ideę poparli inni lokalni politycy tej partii.
Uchwała lokująca Reagana w ścisłym centrum, vis-a-vis ambasady USA, przeszła dzięki wsparciu opozycyjnego PiS. Nikt nie przejął się tym, że pomnik nie miał kompletu zgód, m.in. od konserwatora zabytków i Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Rada Warszawy zgodziła się na lokalizację i zaakceptowała projekt 3,5-metrowego pomnika, choć szkic "mównicy, z której wyłania się popiersie Ronalda Reagana" narysowany ręką prof. Myjaka dotarł do radnych chwilę przed głosowaniem.
Teraz jednak entuzjazm dla pomnika wyraźnie osłabł. Dorosiewicz zapewnia, że projekt nie upadł: - Załatwianie formalności trwa długo. Niedawno dostaliśmy zgodę konserwatora zabytków na lokalizację w Alejach Ujazdowskich. Marzyło nam się wmurowanie w tym roku kamienia węgielnego, ale lepiej poczekać do przyszłego.
Przyznaje, że po wypowiedziach prezydenta Baracka Obamy część sponsorów "trochę się speszyła". - W ostateczności zwrócę się o pieniądze do firm amerykańskich - zapowiada.
Lech Jaworski: - Ubolewam nad zaistniałą sytuacją, bo byłem i jestem w ten projekt zaangażowany. Warszawa powinna być miastem pełnym pomników.
- Biorąc pod uwagę, że nazwy warszawskich ulic są nadawane po konsultacji z MSZ, być może i tym razem mieliśmy do czynienia z dyskretną dyplomatyczną ingerencją - komentuje zaś radny PiS Maciej Maciejowski.
Bez pieniędzy na Kościuszkę
Nie lepiej ma się sprawa z pomnikiem Tadeusza Kościuszki. Już rok temu miał stanąć na Osi Saskiej, na placu Żelaznej Bramy. Milion złotych na jego wykonanie zadeklarował amerykański bank. Postawił warunek: pomnik ma być kopią monumentu Kościuszki z Waszyngtonu. Wywołało to sprzeciw warszawskich artystów ("Kolejny pomnik przywieziony w teczce!"). Na klonowanie monumentu z USA i wieszanie na nim tabliczki sponsora zżymała się też część radnych. W końcu jednak przyklasnęli skopiowaniu Kościuszki.
W Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych już prawie odlano rzeźby. Jednak okazuje się, że milion od sponsora to za mało. - To będzie artystyczna kopia. Na podstawie zdjęć i laserowych pomiarów pomnika z Waszyngtonu model wykonali artyści z Krakowa - zachwala prof. Marian Drozdowski, przewodniczący stowarzyszenia budowy.
Winą za wzrost kosztów obarcza miasto: - Chcieliśmy Kościuszkę postawić blisko Marszałkowskiej, ale Rada Warszawy zdecydowała o przesunięciu go bliżej pałacu Lubomirskich. W konsekwencji trzeba trochę podnieść cokół, a to kosztuje.
Według szefa gliwickiej odlewni Czesława Lorantego i bez tego koszt pomnika przekroczyłby milion złotych.
O pokrycie brakującej sumy prof. Drozdowski zwrócił się do ratusza. Jak słyszymy od urzędników, wystąpił o 400 tys. zł i zapowiedział, że jeśli ich nie dostanie, pomnik zbuduje na chodniku. - Taka kwota na trzy schodki i trochę trawy naokoło cokołu? - łapią się za głowę nasi rozmówcy w ratuszu.
- Brakuje nam 200 tys. zł - prostuje prof. Drozdowski. - Skoro miasto nie ma pieniędzy, będziemy prosić o pomoc firmy.
Radny Maciej Maciejowski: - Jako konserwatysta życzyłbym sobie pomnika Kościuszki, ale z konkursem i bez tabliczki sponsora. Co do Reagana, to żadna strata. Cenię tego polityka i wolę nie oglądać nieudanego dzieła.
Artystę wynajął Janusz K. Dorosiewicz, wieloletni prezes CWKS Legia, a obecnie szef Fundacji Ronalda Reagana, która kosztem 600 tys. zł chce wystawić pomnik byłemu prezydentowi USA.
Bez entuzjazmu dla Reagana
Wiosną zeszłego roku ofensywę w sprawie pomnika przypuściła PO. Między fundacją a radą miasta pośredniczył wpływowy radny Lech Jaworski. Mówił o "wielkiej i ważnej sprawie". Ideę poparli inni lokalni politycy tej partii.
Uchwała lokująca Reagana w ścisłym centrum, vis-a-vis ambasady USA, przeszła dzięki wsparciu opozycyjnego PiS. Nikt nie przejął się tym, że pomnik nie miał kompletu zgód, m.in. od konserwatora zabytków i Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Rada Warszawy zgodziła się na lokalizację i zaakceptowała projekt 3,5-metrowego pomnika, choć szkic "mównicy, z której wyłania się popiersie Ronalda Reagana" narysowany ręką prof. Myjaka dotarł do radnych chwilę przed głosowaniem.
Teraz jednak entuzjazm dla pomnika wyraźnie osłabł. Dorosiewicz zapewnia, że projekt nie upadł: - Załatwianie formalności trwa długo. Niedawno dostaliśmy zgodę konserwatora zabytków na lokalizację w Alejach Ujazdowskich. Marzyło nam się wmurowanie w tym roku kamienia węgielnego, ale lepiej poczekać do przyszłego.
Przyznaje, że po wypowiedziach prezydenta Baracka Obamy część sponsorów "trochę się speszyła". - W ostateczności zwrócę się o pieniądze do firm amerykańskich - zapowiada.
Lech Jaworski: - Ubolewam nad zaistniałą sytuacją, bo byłem i jestem w ten projekt zaangażowany. Warszawa powinna być miastem pełnym pomników.
- Biorąc pod uwagę, że nazwy warszawskich ulic są nadawane po konsultacji z MSZ, być może i tym razem mieliśmy do czynienia z dyskretną dyplomatyczną ingerencją - komentuje zaś radny PiS Maciej Maciejowski.
Bez pieniędzy na Kościuszkę
Nie lepiej ma się sprawa z pomnikiem Tadeusza Kościuszki. Już rok temu miał stanąć na Osi Saskiej, na placu Żelaznej Bramy. Milion złotych na jego wykonanie zadeklarował amerykański bank. Postawił warunek: pomnik ma być kopią monumentu Kościuszki z Waszyngtonu. Wywołało to sprzeciw warszawskich artystów ("Kolejny pomnik przywieziony w teczce!"). Na klonowanie monumentu z USA i wieszanie na nim tabliczki sponsora zżymała się też część radnych. W końcu jednak przyklasnęli skopiowaniu Kościuszki.
W Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych już prawie odlano rzeźby. Jednak okazuje się, że milion od sponsora to za mało. - To będzie artystyczna kopia. Na podstawie zdjęć i laserowych pomiarów pomnika z Waszyngtonu model wykonali artyści z Krakowa - zachwala prof. Marian Drozdowski, przewodniczący stowarzyszenia budowy.
Winą za wzrost kosztów obarcza miasto: - Chcieliśmy Kościuszkę postawić blisko Marszałkowskiej, ale Rada Warszawy zdecydowała o przesunięciu go bliżej pałacu Lubomirskich. W konsekwencji trzeba trochę podnieść cokół, a to kosztuje.
Według szefa gliwickiej odlewni Czesława Lorantego i bez tego koszt pomnika przekroczyłby milion złotych.
O pokrycie brakującej sumy prof. Drozdowski zwrócił się do ratusza. Jak słyszymy od urzędników, wystąpił o 400 tys. zł i zapowiedział, że jeśli ich nie dostanie, pomnik zbuduje na chodniku. - Taka kwota na trzy schodki i trochę trawy naokoło cokołu? - łapią się za głowę nasi rozmówcy w ratuszu.
- Brakuje nam 200 tys. zł - prostuje prof. Drozdowski. - Skoro miasto nie ma pieniędzy, będziemy prosić o pomoc firmy.
Radny Maciej Maciejowski: - Jako konserwatysta życzyłbym sobie pomnika Kościuszki, ale z konkursem i bez tabliczki sponsora. Co do Reagana, to żadna strata. Cenię tego polityka i wolę nie oglądać nieudanego dzieła.
Przeczytaj także: Zamienić rondo Dmowskiego z rondem Daszyńskiego
-
Pomnik Reaganowi za zdrade Polski
swinton
27.10.09, 09:31
On wiedzial wszystko o planach wprowadzenia stanu wojennego.I co zrobil? Uznal ze to dobry pomysl bo bedzie mogl wykonczyc Zwiazek Radziecki. Mial racje, ale Polske wykonczyl tez.To jest »
-
Jeśli te szkaradztwa nie powstaną, to
zegrz
27.10.09, 09:49
chyba z radości zacznę rozważać możliwość, że nie wszyscy obecni radni toidioci, i może nawet na kogoś zagłosuję w następnych wyborach?»
-
Pomnik Reagana zagrożony. Wszystko przez kryzys...
skala72
27.10.09, 16:18
Powiem tak, NIE Pomnikowi Reagana przy Alejach i Matejki. Tam powinienzostać przeniesiony Jan Matejko, a nie stanąć Reagan, dość dobrze go pamiętami na tym starczy.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


