Rodzina w ostatniej chwili uniknęła eksmisji na bruk

Grzegorz Lisicki, mał
28.10.2009 aktualizacja: 2009-10-27 22:27
A A A Drukuj
Janina Cybulska w mieszkaniu przy ul. Marszałkowskiej Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
75-letnia kobieta z córką i synem o włos uniknęła wczoraj eksmisji z mieszkania komunalnego do pokoiku przy Dzielnej. Urzędnicy chcieli ich wyrzucić, choć po to, by spłacić zaległości, rodzina zadłużyła się w banku.
W samo południe na klatce schodowej kamienicy przy ul. Marszałkowskiej 60 panował tłok. Około 20-osobowa grupa młodszych i starszych osób szczelnie obsiadła schody, blokując dojście do mieszkania nr 5. Zajmuje je trzyosobowa rodzina państwa Cybulskich: 75-letnia pani Janina, jej córka i syn. Mają kłopoty: grozi im eksmisja z 60-metrowego mieszkania komunalnego. - Nie płaciliśmy czynszu, bo nie było z czego. Syn nie pracował, w dodatku był karany, mieszkał tu z dzieckiem. Córka też miała kłopot ze znalezieniem pracy - opowiada pani Janina. Sama jest na rencie, prawie nie chodzi z powodu ciężkiej choroby stawów i kręgosłupa. Całe dnie spędza w łóżku. Cierpi na nawracającą depresję.

Przez kilka lat rodzina dorobiła się ponad 17 tys. zł długu. W końcu śródmiejski Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami wystąpił o eksmisję lokatorów. - Agnieszka znalazła pracę, wzięła kredyt w banku i spłaciliśmy dług. Mimo to urzędnicy powiedzieli, że nas wyeksmitują do lokalu komunalnego na Dzielnej. Tam jest 18 m kw. dla trzech osób. Jak mam się przeprowadzać, skoro ledwo chodzę? - załamuje ręce pani Janina.

Kłopot rodziny polega na tym, że od spłaconego długu urosły odsetki - wynoszą w sumie tyle samo, ile dług. Rodzina twierdzi, że urzędnicy nie zgodzili się rozłożyć ich spłaty na raty. - Usłyszeliśmy, że eksmisja i tak będzie - żali się Janina Cybulska.

Jak to możliwe, że urzędnicy w Śródmieściu tak uparli się przy eksmisji, skoro zaległy czynsz został spłacony? Przepisy dają w takiej sytuacji możliwość rozkładania długów na raty i podpisania na nowo umowy najmu.

- Owszem, w maju główne zadłużenie zostało spłacone - przyznaje Urszula Majewska, rzeczniczka dzielnicy. - Ale lokatorka nie złożyła wszystkich dokumentów w sprawie spłaty reszty pieniędzy. Zabrakło np. oświadczenia o zarobkach i wniosku o odstąpienie od eksmisji.

Czy aby na pewno rodzina z Marszałkowskiej wiedziała, o jakie dokumenty chodzi urzędnikom? - Wszystkie kwestie były dokładnie wyjaśnione - przekonuje Urszula Majewska. - Niestety, lokatorzy nie dopełnili wszystkich formalności. Musimy być konsekwentni. A dla tej pani szukaliśmy lokalu socjalnego specjalnie na parterze, bo wiemy, że jest starsza.

Wśród osób blokujących eksmisję spotkaliśmy byłego posła Piotra Ikonowicza z organizacji Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej. - Ja rozumiem, że jest prikaz ratusza, żeby urzędnicy czyścili mieszkania komunalne w Śródmieściu i na Mokotowie z biedaków. O, przepraszam - z lokatorów komunalnych. Ale ta starsza kobieta nie może chodzić! - oburzał się. Komornik przyszedł o godz. 13.20 i odstąpił od egzekucji. - Rodzina złożyła w sądzie prośbę o jej wstrzymanie z powodu spłaty zadłużenia. Do wyroku sądu w grudniu muszę wstrzymać egzekucję - powiedział po spisaniu protokołu. Co dalej? Rodzina będzie negocjować spłatę odsetek. Może być z tym jednak problem, bo córka pani Janiny właśnie straciła pracę.

Przeczytaj także: Za co burmistrzowie dostali nagrody?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy