Dyrektor szkoły: festiwal bez gejów i lesbijek
29.10.2009
aktualizacja: 2009-10-28 23:37
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Nie można rozmawiać o prawach człowieka bez poruszania tematyki mniejszości seksualnych - mówią uczniowie liceum im. Fredry. Dyrektorka szkoły nie zgodziła się, by w ramach organizowanego przez nich festiwalu odbyły się spotkania z gejem i lesbijką. Uczniowie zdecydowali, że festiwal zrobią poza szkołą
ZOBACZ TAKŻE
- Licealiści o prawach człowieka: Otwórz Oczy (07-12-09, 11:00)
- Jest zgoda na festiwal o mniejszościach (31-10-09, 16:00)
- Biblioteka: Przyjezdnym dziękujemy. Wypożyczamy tylko naszym (30-10-09, 10:00)
- W tej dziedzinie Ursynów jest lepszy od Pragi (29-10-09, 18:43)
- Spacer po Warszawie szlakiem gejów i lesbijek (05-10-09, 08:00)
- Lesbijki i geje odmienią to miasto (28-09-09, 08:00)
- Pikieta: zalegalizujcie związki partnerskie! (14-07-09, 14:27)
SERWISY
Miało być tak: I Festiwal Praw Człowieka od początku do końca zorganizowany przez kilku uczniów liceum im. Fredry odbywa się w sobotę 5 grudnia na terenie ich szkoły. W programie debaty o sytuacji w Chinach i na Białorusi. Już zaproszono działaczy walczących o poszanowanie praw człowieka w Tybecie. Miał być wykład i warsztaty z prawa humanitarnego. Rozmowy o prawach kobiet i prawach mniejszości seksualnych. Na koniec "żywa biblioteka", czyli spotkania twarzą w twarz z przedstawicielami różnych mniejszości. O swoim życiu mieli opowiadać Żyd, Wietnamczyk, niewidomy, bezdomny, feministka, nosiciel wirusa HIV, gej, lesbijka, ksiądz, luteranin. - W poniedziałek pani dyrektor zaproponowała: Róbcie festiwal, ale bez gejów i lesbijek. Mówiła, że taka decyzja zapadła po konsultacji z organami wyższymi - tłumaczy Grzegorz Janiczak z pierwszej klasy, współorganizator festiwalu. - Ale jak można rozmawiać o prawach człowieka bez poruszania tematyki praw osób homoseksualnych? - pyta.
Jakub Supera, przewodniczący samorządu szkolnego: - To mija się z ideą tego festiwalu. Prawa człowieka są jedne, nie można ich dzielić na mniej i bardziej kontrowersyjne.
Paulina Świerczewska z drugiej klasy: - Wiadomo, to tematy trudne. Ale mamy o nich nie rozmawiać? Nie zmienimy świadomości społeczeństwa, jeżeli nie będziemy dyskutować. Także w szkole.
Grzesiek opowiada, że nawet dobre warszawskie liceum nie jest wolne od homofobii. - W klasie słychać komentarze typu: dwóch całujących się chłopaków to ohyda. A na wiedzy do życia w rodzinie obowiązuje książka, w której można przeczytać, że homoseksualizm jest zaburzeniem popędu seksualnego.
Licealiści nie zgodzili się na okrojony program festiwalu. Zdecydowali, że zrobią go poza szkołą. We wtorek w kawiarni debatowali, dokąd można przenieść imprezę. Ktoś rzucił, że może zrobią ją w squacie. Ale wszyscy doszli do wniosku, że wtedy z festiwalem zejdą do podziemia. A nie mają się czego wstydzić.
- To moja decyzja - wyjaśnia "Gazecie" Joanna Kaleta, dyrektorka warszawskiego LO im. Fredry. - Miałam wątpliwości natury organizacyjnej. Uczniowie organizują festiwal szybko, bez wsparcia osób dorosłych, autorytetów, organizacji.
Dyrektorka zaakceptowała jednak mniej drażliwe części festiwalu. Dała zgodę na dyskusję o Tybecie czy akcjach humanitarnych.
Dlaczego uczniowie mają nie udźwignąć tematu homoseksualizmu? - Zdecydowałam, że wątki o mniejszościach seksualnych nie powinny być podnoszone na terenie szkoły - mówi dyrektorka. - To temat drażliwy społecznie, nie może być poruszany tak na gorąco. Dwie trzecie uczniów to osoby niepełnoletnie. Połowa rodziców nie zgadza się na to, by uczniowie uczestniczyli w zajęciach edukacji seksualnej. Mam prawo sądzić, że część rodziców nie byłaby zadowolona, gdyby takie tematy były tutaj poruszane. A kwestia mniejszości seksualnych to przecież część edukacji seksualnej.
Dyrektor nie konsultowała się jednak w sprawie festiwalu z rodzicami. - Trudno to sobie nawet wyobrazić. Miałabym zbierać oświadczenia od wszystkich w tej sprawie w tak krótkim czasie? - słyszymy.
Pomoc licealistom szybko zaoferowało Wielokulturowe Liceum Humanistyczne im. Jacka Kuronia, szkoła społeczna. - Jeżeli nie będzie tu za ciasno, zapraszamy - stwierdza Piotr Laskowski, dyrektor. - Nie widzę niczego strasznego i kontrowersyjnego w tym festiwalu. Według mnie inicjatywa jest słuszna.
Ta pomoc może nie będzie jednak konieczna. Jak zapewnił nas wieczorem Mirosław Sielatycki, wicedyrektor biura edukacji, dyrektorka po rozmowie z nim zmieniła zdanie. Miasto pomoże też uczniom w organizacji festiwalu.
Więcej o festiwalu: www.festiwalprawczlowieka.pl
Jakub Supera, przewodniczący samorządu szkolnego: - To mija się z ideą tego festiwalu. Prawa człowieka są jedne, nie można ich dzielić na mniej i bardziej kontrowersyjne.
Paulina Świerczewska z drugiej klasy: - Wiadomo, to tematy trudne. Ale mamy o nich nie rozmawiać? Nie zmienimy świadomości społeczeństwa, jeżeli nie będziemy dyskutować. Także w szkole.
Grzesiek opowiada, że nawet dobre warszawskie liceum nie jest wolne od homofobii. - W klasie słychać komentarze typu: dwóch całujących się chłopaków to ohyda. A na wiedzy do życia w rodzinie obowiązuje książka, w której można przeczytać, że homoseksualizm jest zaburzeniem popędu seksualnego.
Licealiści nie zgodzili się na okrojony program festiwalu. Zdecydowali, że zrobią go poza szkołą. We wtorek w kawiarni debatowali, dokąd można przenieść imprezę. Ktoś rzucił, że może zrobią ją w squacie. Ale wszyscy doszli do wniosku, że wtedy z festiwalem zejdą do podziemia. A nie mają się czego wstydzić.
- To moja decyzja - wyjaśnia "Gazecie" Joanna Kaleta, dyrektorka warszawskiego LO im. Fredry. - Miałam wątpliwości natury organizacyjnej. Uczniowie organizują festiwal szybko, bez wsparcia osób dorosłych, autorytetów, organizacji.
Dyrektorka zaakceptowała jednak mniej drażliwe części festiwalu. Dała zgodę na dyskusję o Tybecie czy akcjach humanitarnych.
Dlaczego uczniowie mają nie udźwignąć tematu homoseksualizmu? - Zdecydowałam, że wątki o mniejszościach seksualnych nie powinny być podnoszone na terenie szkoły - mówi dyrektorka. - To temat drażliwy społecznie, nie może być poruszany tak na gorąco. Dwie trzecie uczniów to osoby niepełnoletnie. Połowa rodziców nie zgadza się na to, by uczniowie uczestniczyli w zajęciach edukacji seksualnej. Mam prawo sądzić, że część rodziców nie byłaby zadowolona, gdyby takie tematy były tutaj poruszane. A kwestia mniejszości seksualnych to przecież część edukacji seksualnej.
Dyrektor nie konsultowała się jednak w sprawie festiwalu z rodzicami. - Trudno to sobie nawet wyobrazić. Miałabym zbierać oświadczenia od wszystkich w tej sprawie w tak krótkim czasie? - słyszymy.
Pomoc licealistom szybko zaoferowało Wielokulturowe Liceum Humanistyczne im. Jacka Kuronia, szkoła społeczna. - Jeżeli nie będzie tu za ciasno, zapraszamy - stwierdza Piotr Laskowski, dyrektor. - Nie widzę niczego strasznego i kontrowersyjnego w tym festiwalu. Według mnie inicjatywa jest słuszna.
Ta pomoc może nie będzie jednak konieczna. Jak zapewnił nas wieczorem Mirosław Sielatycki, wicedyrektor biura edukacji, dyrektorka po rozmowie z nim zmieniła zdanie. Miasto pomoże też uczniom w organizacji festiwalu.
Więcej o festiwalu: www.festiwalprawczlowieka.pl
Przeczytaj także: Gejom i lesbijkom nie udało się wyjść z szafy
-
żadnych
sekwana2005
29.10.09, 09:52
Na liście brakuje mi jeszcze muzułanina.To nie żart !Jest ich ponad miliard na świecie, tysiące w Polsce, od żyjących tu od wieków polskich Tatarów, przez absolwentów polskich uczelni, »
-
Dyrektor szkoły: żadnych gejów ani lesbijek
czystosc
29.10.09, 11:34
Nie martwie się! Większość i tak w końcu kiedyś dopnie swego.»
-
Festiwalu nie powinno sie ograniczać w żaden
w.i.l
29.10.09, 11:41
sposób.Ale młodzież sama to robi, być może przez przeoczenie.Dyrekcja powinna zaproponować Jakubowi Superze, Paulinie Świerczewskiej i Grześkowi uzupełnienie programu. Spotkanie z »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [NA ŻYWO]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


