Pół miliarda złotych nie trafi do mazowieckich szpitali

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska
29.10.2009 aktualizacja: 2009-10-29 17:51
A A A Drukuj
Lekarz Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Ponad 500 mln zł z rezerwy na łatanie dziur w budżetach szpitali do końca roku ma dać Narodowy Fundusz Zdrowia. Ile trafi do Warszawy? Wszystko wskazuje na to, że grosze albo nic.
SERWISY
Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ, potwierdził wczoraj, że pierwszą partię pieniędzy podzielono już między 12 województw. Wśród nich nie ma Mazowsza.

- Ale to nie koniec. Weryfikujemy listę potrzeb wszystkich placówek, także tych z Warszawy - mówi Paszkiewicz.

Pieniądze na konta szpitali mają trafić do końca roku. Pierwszeństwo mają województwa, w których dyrektorzy lecznic z powodu braku funduszy wstrzymali przyjęcia planowane. W Warszawie nie jest tak źle. Szpitale przyjmują i operują chorych, co najwyżej nie zapisują na nowe zabiegi.

Jednak część placówek - tak jak Szpital Bielański - liczy na dodatkowe pieniądze. Placówka w drugiej połowie roku przyjęła więcej pacjentów, niż jest zapisane w umowie z Funduszem. Na ich leczenie wydała 4 mln zł ponad kontrakt i ma nadzieję, że pieniądze odzyska. W pierwszym półroczu Szpital Bielański miał 7 mln zł nadwykonań i Fundusz za nie zapłacił.

W tym roku, mimo że na leczenie było o 6 mld zł więcej, nie miało to dużego wpływu na zmniejszenie kolejek oczekiwania na zabieg czy wizytę u specjalisty. Są pozytywne wyjątki - wolne miejsca, choć nie dużo, są jeszcze w Szpitalu Wolskim, np.: na kardiologii, urologii i chirurgii, krócej - nie trzy miesiące, ale półtora - na operację czeka się w Klinice Nowotworów Jelita Grubego czy Nowotworów Piersi Centrum Onkologii. Do onkologa można się tu dostać z dnia na dzień. - Powstaje coraz więcej placówek, które operują nowotwory jelita, i dlatego zmniejszyła się kolejka - mówi doc. dr hab. med. Janusz Olędzki, zastępca kierownika Kliniki Nowotworów Jelita Grubego. - Ma na to też wpływ fakt, że dwa razy w tygodniu operujemy także po południu.

Niestety, w przyszłym roku pacjentom jeszcze trudniej będzie się dostać do specjalisty, a o wolnych miejscach na planowe zabiegi pod koniec roku można pomarzyć. Budżet Funduszu ma być o prawie 1,5 mld zł skromniejszy. Mazowsze na leczenie ma dostać o 450 mln zł mniej. - Mniej pieniędzy oznacza, że gorszy będzie dostęp do świadczeń - mówi Jacek Paszkiewicz. - Są takie dziedziny jak onkologia, programy terapeutyczne, kardiologia czy badania diagnostyczne, na których nie będziemy oszczędzać. Ale na pewno mniej pieniędzy będziemy mieć na refundację sprzętu ortopedycznego czy sanatoria.

W przyszłym roku mniej pieniędzy na leczenie dostaną szpitale. O ile? Dyrekcja mazowieckiego oddziału NFZ podkreśla, że umowy będą negocjowane indywidualnie i jedne placówki mogą mieć kontrakty niższe o kilka, inne o kilkanaście procent.

Niestety, chorym nie tylko trudniej będzie się dostać do lekarza i szpitala, ale też więcej będą wydawać na leki. Dyrektorka mazowieckiego NFZ Barbara Misińska nie ukrywała w rozmowie z "Gazetą", że liczy na to, iż nowa lista leków refundowanych zostanie okrojona (może zmienić się wysokość refundacji, a część leków wypaść).

Paszkiewicz zaprzeczył wczoraj, że Fundusz chce wziąć kredyt, by załatać dziurę w budżecie: - Moglibyśmy wziąć kredyt komercyjny, a to oznacza odsetki na poziomie 300-400 mln zł rocznie. Kredyt to ostateczność. Wzięlibyśmy go, gdyby składka na ubezpieczenie spadła dramatycznie i zagrożona byłaby płynność finansowa.

Kilka tygodni temu Sejm zmienił ustawę zdrowotną. NFZ może łatwiej brać kredyty. Już nie tylko w Banku Gospodarstwa Krajowego, ale także w innych bankach.

Przeczytaj także: Popularny ginekolog fałszował wyniki badań?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy