Maltretowała staruszków, teraz musi się leczyć
29.10.2009
aktualizacja: 2009-10-29 23:31
Winna - uznał wczoraj warszawski sąd w głośnej sprawie znęcania się nad pensjonariuszkami domu opieki
ZOBACZ TAKŻE
- Biła staruszków, przyznała się do winy i ponoć żałuje (13-10-09, 16:09)
- Wyrok za bicie w Radości (30-10-09, 01:00)
- Pół miliarda złotych nie trafi do mazowieckich szpitali (29-10-09, 10:00)
- Przychodnia dla bezdomnych uratowana (28-10-09, 11:00)
- Biała Laska, a humor czarny - niewidomi obchodzą swoje święto (27-10-09, 09:00)
- Kierowniczka odpowie za znęcanie się (11-10-09, 11:56)
- Kara dla Domu Opieki w Radości (02-02-08, 01:03)
SERWISY
To koniec dramatu, jaki zgotowały swoim podopiecznym pracownice i kierowniczka nielegalnego, jak się później okazało, domu opieki przy ul. Pajęczej w Radości. Być może ich koszmar trwałby do dziś, gdyby nie poborowy, który został skierowany do tej placówki, by odpracował tam służbę wojskową. Gdy zobaczył, jak traktowane są pensjonariuszki, nagrał komórką kilka bulwersujących scen i pokazał je dziennikarzom dziennika "Polska". Potem sprawą zajęła się prokuratura.
Wszyscy pracownicy zostali już skazani we wcześniejszych procesach. Sprawa Katarzyny Z. utknęła, bo kobieta miała problemy zdrowotne. Ostatecznie jednak wczoraj i na nią sąd wydał wyrok.
Kary, po drobnej korekcie ze strony prokuratury i sądu, oskarżona zaproponowała sama. Sąd na nie przystał i wczoraj po południu mógł formalnie ogłosić, że 51-letnią, byłą kierowniczkę domu opieki w warszawskiej Radości, uznaje winną znęcania się nad dziewięcioma starszymi kobietami, które były jej podopiecznymi. Na wyrok składają się: • dwa lata więzienia z zawieszeniem na pięć lat; • nadzór kuratora w okresie próby; (obowiązkową terapię dla sprawców przemocy; • siedem lat zakazu wykonywania pracy w charakterze opiekunki; • 4 tys. zł nawiązki na rzecz szpitala w Iławie; • w sumie 3,8 tys. zł zadośćuczynienia dla pięciu kobiet, nad którymi znęcała się oskarżona; • 300 zł kosztów sądowych; • podanie wyroku do publicznej wiadomości.
Dowody zebrane przez prokuraturę nie budziły wątpliwości, więc strony zgodnie uznały, że nie ma sensu prowadzić normalnego procesu. Prok. Anna Bernat w ostatnim słowie przed ogłoszeniem wyroku opowiadała o metodach, jakie stosowała oskarżona. O biciu, popychaniu, znieważaniu. O wulgarnych słowach, których ze względu na powagę sądu, nie odważyła się zacytować. Zwróciła też uwagę, że mimo iż Katarzyna Z. przyznała się do winy, nie wykazała skruchy. - Ja właściwie nie usłyszałam słowa przepraszam - podkreśliła prok. Bernat.
Potem sędzia Justyna Kucharska oddała głos oskarżonej. Katarzyna Z. jednak nie miała nic do powiedzenia..
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Wszyscy pracownicy zostali już skazani we wcześniejszych procesach. Sprawa Katarzyny Z. utknęła, bo kobieta miała problemy zdrowotne. Ostatecznie jednak wczoraj i na nią sąd wydał wyrok.
Kary, po drobnej korekcie ze strony prokuratury i sądu, oskarżona zaproponowała sama. Sąd na nie przystał i wczoraj po południu mógł formalnie ogłosić, że 51-letnią, byłą kierowniczkę domu opieki w warszawskiej Radości, uznaje winną znęcania się nad dziewięcioma starszymi kobietami, które były jej podopiecznymi. Na wyrok składają się: • dwa lata więzienia z zawieszeniem na pięć lat; • nadzór kuratora w okresie próby; (obowiązkową terapię dla sprawców przemocy; • siedem lat zakazu wykonywania pracy w charakterze opiekunki; • 4 tys. zł nawiązki na rzecz szpitala w Iławie; • w sumie 3,8 tys. zł zadośćuczynienia dla pięciu kobiet, nad którymi znęcała się oskarżona; • 300 zł kosztów sądowych; • podanie wyroku do publicznej wiadomości.
Dowody zebrane przez prokuraturę nie budziły wątpliwości, więc strony zgodnie uznały, że nie ma sensu prowadzić normalnego procesu. Prok. Anna Bernat w ostatnim słowie przed ogłoszeniem wyroku opowiadała o metodach, jakie stosowała oskarżona. O biciu, popychaniu, znieważaniu. O wulgarnych słowach, których ze względu na powagę sądu, nie odważyła się zacytować. Zwróciła też uwagę, że mimo iż Katarzyna Z. przyznała się do winy, nie wykazała skruchy. - Ja właściwie nie usłyszałam słowa przepraszam - podkreśliła prok. Bernat.
Potem sędzia Justyna Kucharska oddała głos oskarżonej. Katarzyna Z. jednak nie miała nic do powiedzenia..
Przeczytaj także: Miłość do dentystki zaprowadziła go do więzienia
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
-
Wyrok za maltretowanie staruszków: dyrektorka m...
koszerny51
29.10.09, 21:02
przeciez to smieszny wyrok, powinno byc dozywocie»
-
ciekawy byłby wyrok jakby to orzekająca sędzina
do100jnik
30.10.09, 00:31
dostała po p... sku od pani, z którą obeszła się tak łągodnie»
-
Maltretowała staruszków, teraz musi się leczyć
wdrodze
07.11.09, 13:53
tak,praca ze staruszkami w dodatku chorymi psychicznie jest bardzo ciezka i moze byc frustrujaca.Nie kazdy moze zniesc taki ciezar.Nie bronie tej pani ale sama pracuje w domu opieki i wiem »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




