W tej dziedzinie Ursynów jest lepszy od Pragi
29.10.2009
aktualizacja: 2009-10-29 18:43
Różnic między Praga Północ a Ursynowem jest wiele, ale ta jest szczególnie widoczna. Naukowcy zbadali właśnie wyniki w nauce dzieci z poszczególnych rejonów miasta. Okazuje się, że różnice między poszczególnymi dzielnicach w Warszawie są większe, niż pomiędzy województwami w Polsce. Skąd taka słaba pozycja Pragi?
ZOBACZ TAKŻE
- Chcą odwołać burmistrza, bo nie buduje dróg (17-11-09, 08:00)
- Prawnik z Kielc wygrał ursynowski konkurs ortograficzny (15-11-09, 22:00)
- Dzielnica straciła miliony. Urzędniczkę nagrodzono (09-11-09, 10:00)
- Galeria przy al. KEN będzie większa (06-11-09, 13:00)
- Biblioteka: Przyjezdnym dziękujemy. Wypożyczamy tylko naszym (30-10-09, 10:00)
- Dyrektor szkoły: festiwal bez gejów i lesbijek (29-10-09, 09:00)
- Asteroida ma nowe imię. Nadał je 6-letni Kajetan (28-10-09, 10:00)
- Sprawdzali tornistry pierwszaków: waga w normie (26-10-09, 10:00)
SERWISY
Wyższe wykształcenie rodziców, a także status ekonomiczny rodziny - m.in. takie cechy rodzinnego domu wpływają na późniejsze wyniki dziecka w nauce - wynika z informacji przedstawionych w czwartek na I Ogólnopolskim Forum "Równać szanse". W stolicy najgorzej w szkole radzą sobie uczniowie z Pragi Północ, a najlepiej z Ursynowa.
Książki w domowej bibliotece, wykształcenie i umiejętności językowe rodziców, znajomość kultury wysokiej, dobrych manier oraz posiadane dobra materialne - wszystko to składa się na tzw. kapitał kulturowy. O tym, jak bardzo ów kapitał wpływa na wyniki w nauce dzieci, mówili eksperci w czasie Forum.
- O przyszłych wynikach ucznia w szkole najlepiej świadczy liczba książek w domu - powiedział Artur Pokropek z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Zajmuje się on naukowo badaniami m.in. nad wynikami uczniów na egzaminach końcowych. Dowodził, że uczniowie z rodzin o lepszym statusie ekonomiczno-społecznym uczą się lepiej, częściej trafiają do liceów ogólnokształcących, gdzie jest wyższy poziom niż w szkołach profilowanych, a następnie na studia.
Dzieci rodziców z gorszymi dochodami i o niższym statusie społecznym częściej trafiają do techników, liceów profilowanych i do szkół zawodowych. Pokropek powiedział, że w tych ostatnich szkołach nawet najlepsi uczniowie "cofają się", ucząc się gorzej niż najgorsi uczniowie w innych typach szkół.
Z badań wynika, że w klasach, w których jest więcej uczniów z rodzin o wyższym "kapitale kulturowym", łatwiej jest się uczyć. - Ciekawe, że zależność ta najsilniejsza jest w technikach - powiedział Pokropek. Jego zdaniem, badania pokazują, że w całej Warszawie w ostatnich trzech latach spada poziom efektywności nauczania, ale w stolicy i tak jest lepiej niż w innych miastach kraju.
Mirosław Sielatycki z Biura Edukacji Urzędu Miasta Warszawy podkreślił, że stołeczne dzielnice potrafią pod względem wyników edukacyjnych dzieci i młodzieży różnić się bardziej niż województwa w kraju. Mówił o przyczynach słabych wyników uczniów z Pragi Północ: to dzielnica, w której jest więcej niż w innych częściach miasta rozwodów, zgonów, jest wyższe bezrobocie, więcej przestępstw. Więcej osób korzysta z pomocy społecznej (co 10. mieszkaniec Pragi Płn.).
Dowodził, że miasto stara się wyrównywać szanse edukacyjne uczniów z tej dzielnicy, m.in. finansując programy edukacyjne i społeczne organizacji pozarządowych. W latach 2008-2009 w tej części miasta są realizowane 34 programy organizacji pozarządowych - najwięcej w stolicy. Problemem jest odbiór mieszkańców Pragi: badania pokazały, że nie bardzo ufają oni takim organizacjom. Na pytanie "komu ufasz", uczniowie z praskich podstawówek i gimnazjów najczęściej odpowiadali: "rodzinie, sąsiadom, listonoszowi, nauczycielowi".
Sielatycki mówił, że problemem nie są np. kwalifikacje nauczycieli, bo na Pradze jest tylko nieznacznie mniej nauczycieli dyplomowanych i mianowanych niż w innych dzielnicach, jest za to więcej nauczycieli młodszych. Uznał, że również co do szkół trudno mieć zastrzeżenia, bo wiele z nich podejmuje działania mające zachęcić uczniów do różnej aktywności, np. sportowej.
- Być może w Polsce trzeba stworzyć kategorię specjalnych obszarów edukacyjnych - powiedział Sielatycki. Jak tłumaczył, takie obszary istnieją np. we Francji i w Wielkiej Brytanii - na takie strefy łoży się więcej pieniędzy, organizuje się dla nich więcej różnorodnych programów edukacyjnych i pracuje tam więcej nauczycieli. W W.Brytanii istnieje aż 80 obszarów edukacyjnych.
Książki w domowej bibliotece, wykształcenie i umiejętności językowe rodziców, znajomość kultury wysokiej, dobrych manier oraz posiadane dobra materialne - wszystko to składa się na tzw. kapitał kulturowy. O tym, jak bardzo ów kapitał wpływa na wyniki w nauce dzieci, mówili eksperci w czasie Forum.
- O przyszłych wynikach ucznia w szkole najlepiej świadczy liczba książek w domu - powiedział Artur Pokropek z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Zajmuje się on naukowo badaniami m.in. nad wynikami uczniów na egzaminach końcowych. Dowodził, że uczniowie z rodzin o lepszym statusie ekonomiczno-społecznym uczą się lepiej, częściej trafiają do liceów ogólnokształcących, gdzie jest wyższy poziom niż w szkołach profilowanych, a następnie na studia.
Dzieci rodziców z gorszymi dochodami i o niższym statusie społecznym częściej trafiają do techników, liceów profilowanych i do szkół zawodowych. Pokropek powiedział, że w tych ostatnich szkołach nawet najlepsi uczniowie "cofają się", ucząc się gorzej niż najgorsi uczniowie w innych typach szkół.
Z badań wynika, że w klasach, w których jest więcej uczniów z rodzin o wyższym "kapitale kulturowym", łatwiej jest się uczyć. - Ciekawe, że zależność ta najsilniejsza jest w technikach - powiedział Pokropek. Jego zdaniem, badania pokazują, że w całej Warszawie w ostatnich trzech latach spada poziom efektywności nauczania, ale w stolicy i tak jest lepiej niż w innych miastach kraju.
Mirosław Sielatycki z Biura Edukacji Urzędu Miasta Warszawy podkreślił, że stołeczne dzielnice potrafią pod względem wyników edukacyjnych dzieci i młodzieży różnić się bardziej niż województwa w kraju. Mówił o przyczynach słabych wyników uczniów z Pragi Północ: to dzielnica, w której jest więcej niż w innych częściach miasta rozwodów, zgonów, jest wyższe bezrobocie, więcej przestępstw. Więcej osób korzysta z pomocy społecznej (co 10. mieszkaniec Pragi Płn.).
Dowodził, że miasto stara się wyrównywać szanse edukacyjne uczniów z tej dzielnicy, m.in. finansując programy edukacyjne i społeczne organizacji pozarządowych. W latach 2008-2009 w tej części miasta są realizowane 34 programy organizacji pozarządowych - najwięcej w stolicy. Problemem jest odbiór mieszkańców Pragi: badania pokazały, że nie bardzo ufają oni takim organizacjom. Na pytanie "komu ufasz", uczniowie z praskich podstawówek i gimnazjów najczęściej odpowiadali: "rodzinie, sąsiadom, listonoszowi, nauczycielowi".
Sielatycki mówił, że problemem nie są np. kwalifikacje nauczycieli, bo na Pradze jest tylko nieznacznie mniej nauczycieli dyplomowanych i mianowanych niż w innych dzielnicach, jest za to więcej nauczycieli młodszych. Uznał, że również co do szkół trudno mieć zastrzeżenia, bo wiele z nich podejmuje działania mające zachęcić uczniów do różnej aktywności, np. sportowej.
- Być może w Polsce trzeba stworzyć kategorię specjalnych obszarów edukacyjnych - powiedział Sielatycki. Jak tłumaczył, takie obszary istnieją np. we Francji i w Wielkiej Brytanii - na takie strefy łoży się więcej pieniędzy, organizuje się dla nich więcej różnorodnych programów edukacyjnych i pracuje tam więcej nauczycieli. W W.Brytanii istnieje aż 80 obszarów edukacyjnych.
Przeczytaj także: Sześcioletnie pierwszaki już płacą za bilety
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Wielki festiwal w Warszawie. Znamy pierwsze gwiazdy
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Rewolucja w taksówkach: nie trzeba dzwonić do centrali
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Poważny wypadek na wylotówce. Z auta wypadł silnik
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



