Festiwal o prawach gejów będzie, ale poza szkołą

Wojciech Karpieszuk
30.10.2009 aktualizacja: 2009-10-29 23:36
A A A Drukuj
Organizatorzy festiwalu Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
I Festiwal Praw Człowieka, podczas którego uczniowie mieli rozmawiać także o prawach gejów i lesbijek, nie odbędzie się w liceum im. Fredry. Dyrektorka uważa, że jest za mało czasu na jego organizację. Licealiści imprezę robią poza szkołą
SERWISY
- Dziś w szkole o niczym innym nie rozmawialiśmy. Inni uczniowie podchodzili do nas, gratulowali, mówili, że jesteśmy odważni, oferowali pomoc. Odebrałem bardzo dużo telefonów od organizacji pozarządowych, które też deklarowały wsparcie. Ale były też głosy przeciwko festiwalowi - opowiada Grzesiek Janiczak z pierwszej klasy. Wspólnie z grupą kolegów i koleżanek chciał w sobotę 5 grudnia zorganizować na terenie szkoły I Festiwal Praw Człowieka. W programie: debaty o poszanowaniu praw człowieka w Chinach i na Białorusi, pogadanki o prawach kobiet i osób homoseksualnych. Miała się też odbyć "żywa biblioteka", czyli rozmowy twarzą w twarz z przedstawicielami mniejszości narodowych, etnicznych i seksualnych. Dyrektorka Fredry zaproponowała, by robić festiwal, ale bez panelu o mniejszościach seksualnych. Uczniowie nie zgodzili się na to. Zaczęli szukać innego miejsca. Napisaliśmy o tym wczoraj.

Jeszcze w środę wieczorem wyglądało na to, że sprawę uda się załatwić. Mirosław Sielatycki, wicedyrektor biura edukacji, miał przekonać dyrektorkę do organizacji festiwalu w szkole. Wczoraj okazało się, że Joanna Kaleta, dyrektorka, na festiwal się zgodziła, ale najwcześniej za pół roku. - W tym roku kalendarzowym festiwal w naszej szkole nie odbędzie się. Pośpiech nie jest wskazany - mówi.

Wcześniej zaakceptowała, by impreza z mniej drażliwymi częściami o Tybecie czy akacjach humanitarnych odbyła się 5 grudnia. - Uczniowie potrzebują wsparcia autorytetów. Taki festiwal to bardzo duże przedsięwzięcie. Nie uciekam od trudnych tematów. Trzeba o tym rozmawiać, ale w sposób przemyślany - przekonuje.

- Postanowiliśmy, że festiwal w nieokrojonej wersji zrobimy poza szkołą - stwierdza Grzegorz Janiczak. Uczniowie szukają lokalu. Miejsce zaoferowało już społeczne Wielokulturowe Liceum Humanistyczne im. Jacka Kuronia. Uczniowie tej szkoły też chcą zaangażować się w ten projekt.

- Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się II Festiwal Praw Człowieka zrobić już w naszej szkole - stwierdza Grzesiek.

Mirosław Sielatycki, wicedyrektor biura edukacji: - Uważam, że wyłączanie z dyskusji z młodzieżą tematów trudnych nie jest dobre. Oni i tak ten festiwal zrobią. Moim zdaniem powinien się on odbyć w ich szkole. Zwłaszcza że uczniowie zaproponowali sobotę. Nikt, kto nie chce, nie będzie musiał w nim uczestniczyć.

Pomoc uczniom zadeklarował śródmiejski radny Grzegorz Walkiewicz (SLD). Zasiada w komisji oświaty. - Powinniśmy być dumni, że uczniowie ze Śródmieścia chcą zrobić taki festiwal - mówi. Zapowiada, że porozmawia o tym z naczelnikiem wydziału oświaty i z burmistrzem.

Przeczytaj także: Dyrektor szkoły: festiwal bez gejów i lesbijek



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy