Ksiądz przekracza granice miasta
31.10.2009
aktualizacja: 2009-10-30 23:05
Parafia w Markach samowolnie powiększyła swój cmentarz. Zaanektowała teren Lasów Państwowych, w dodatku już w granicach Warszawy. Teraz stara się, by zalegalizowała to Komisja Majątkowa MSWiA
ZOBACZ TAKŻE
- W niedzielę zamknięte centra handlowe (31-10-09, 17:15)
- Tak Marki walczą o obwodnicę (08-10-09, 08:00)
- Nie żyje proboszcz parafii św. Stanisława Kostki (09-08-10, 04:00)
- Ksiądz ma apetyt na prywatne sady. Parafianie: "nie oddamy" (05-11-09, 10:00)
- Produkowane seryjnie krasnale imitują papieża i prymasa (03-11-09, 09:00)
- Wiemy, kto urządzi Muzeum Jana Pawła II (16-10-09, 11:00)
- Kuria zakazuje mszy przeciw Madonnie (14-07-09, 10:00)
- Zreformowana kuria warszawska (01-07-08, 22:18)
Cmentarz przy ul. Kroczewskiej w Markach istnieje od 1917 r. Pochowano na nim m.in. 40 nieznanych żołnierzy poległych w bitwie z bolszewikami w 1920 r. Do dzisiaj odbyło się 15 tys. pogrzebów. Nekropolią zarządza markowska parafia św. Izydora.
Trzy lata temu niespodziewanie postanowiła powiększyć cmentarz, którego mury weszły w obręb Warszawy. Choć grunt należy do Lasów Państwowych, ksiądz wyrąbał wszystkie drzewa, ogrodził teren i zaczął grzebać zmarłych. - Widziałam, jak przywozili tu śmieci i gruz. Robotnicy wyrównali tym teren, a z wierzchu przysypali piachem. Potem chowano w tym ludzi - opowiada nam jedna z okolicznych mieszkanek.
- Teren jest nasz. Ksiądz nigdy nie zgłosił, że chce tam grzebać zmarłych - oburza się Anna Malinowska, rzeczniczka Lasów Państwowych.
Zgodnie z przepisami, groby mogą powstawać tylko na gruncie przeznaczonym pod cmentarz. A ksiądz ogrodził obszar, który w studium zagospodarowania przestrzennego figuruje wciąż jako "teren leśny".
- Przeprowadziliśmy tam kontrolę. Ustaliliśmy, że rzeczywiście ksiądz chowa ludzi w lesie. Groby nie powinny więc tam powstać - potwierdza Iwona Nowacka ze stołecznego Sanepidu.
Nielegalne powiększanie cmentarza zaniepokoiło mieszkańców nowych domów, które powstały nieopodal. We wrześniu napisali list do władz Białołęki, w którym skarżą się na proboszcza parafii św. Izydora.
- List trafił już do Kurii Warszawsko-Praskiej - słyszymy od białołęckiego urzędnika. - Żadna skarga z Białołęki do nas nie dotarła. Znamy tę sprawę, ale tam nie ma sporu. Proszę nie szukać sensacji - mówią na to w kurii. - Ta ziemia była kiedyś własnością zakonu bernardynów. W tej chwili dokumenty bada Komisja Majątkowa przy MSWiA.
Wszystko się wyjaśni
Proboszcz rzeczywiście zgłosił sprawę Komisji Majątkowej, która zajmuje się oddawaniem nieruchomości zabranych Kościołowi w czasach PRL. Jak poinformowała nas rzeczniczka prasowa MSWiA Wioletta Paprocka, rozprawa dotycząca parafii Św. Izdydora odbędzie się w grudniu.
- Cmentarz powiększył jeszcze mój poprzednik. Może rzeczywiście coś tam było nie do końca załatwione z nadleśnictwem, ale w grudniu zostanie to wyjaśnione. Wtedy się okaże, kto ma rację - mówi ks. prałat Zygmunt Wirkowski, proboszcz parafii św. Izydora. Pytany, czy nie powinien zaprzestać pochówków, powtarza ze spokojem: - W grudniu wszystko się wyjaśni.
- To my jesteśmy legalnym właścicielem tej ziemi. Chcemy ją odzyskać. Pójdziemy do sądu - zapowiada rzeczniczka Lasów Państwowych.
Lasy nałożyły na parafię kilkuset złotową karę. Ksiądz odwołał się do Ministerstwa Środowiska.
Grzebiąc zmarłych bez wymaganych zezwoleń, ksiądz sam jednak pilnuje porządku. Tuż przy wejściu na cmentarz wisi regulamin, w którym czytamy: "Bez zgody administratora [czyli parafii św. Izdydora - red.] zabrania się dokonywania samowolnych pochówków i wykonywania wszelkich prac ziemnych". Rodziny zmarłych nie kryją oburzenia. - Ksiądz sprzedał mi tu kwaterę, mam na to dokumenty. Jeśli mój mąż leży tu nielegalnie, pozwę parafię do sądu - oświadcza pani Anna, którą spotykamy na cmentarzu.
- Proboszcz z ambony zapewniał, że sprawy formalne zostały już załatwione. Twierdził, że parafia jest właścicielem całej tej działki - dodaje pani Iwona, która odwiedza mogiłę siostry.
Jeszcze jeden cmentarz?
Podobną sprawę, również z Białołęki, "Gazeta" opisywała kilka lat temu. Proboszcz parafii św. Jakuba Apostoła na Tarchominie bez żadnych zezwoleń powiększył wtedy cmentarz przy ul. Mehoffera. Nadzór budowlany nakazał usunąć samowolnie postawione ogrodzenie. Ksiądz odwołał się do sądu. Działki nie oddał.
Obok markowskiej nekropolii władze Białołęki chciałyby założyć własną. Na ośmiu hektarach lasu miałby powstać cmentarz komunalny. Burmistrz dzielnicy Jacek Kaznowski: - Białołęka się rozrasta, potrzebujemy nowych miejsc pochówku. Myślę o utworzeniu tu zalesionego cmentarza komunalnego. Nie ma jednak mowy o wycinaniu lasu. Takie cmentarze istnieją w innych miastach.
Trzy lata temu niespodziewanie postanowiła powiększyć cmentarz, którego mury weszły w obręb Warszawy. Choć grunt należy do Lasów Państwowych, ksiądz wyrąbał wszystkie drzewa, ogrodził teren i zaczął grzebać zmarłych. - Widziałam, jak przywozili tu śmieci i gruz. Robotnicy wyrównali tym teren, a z wierzchu przysypali piachem. Potem chowano w tym ludzi - opowiada nam jedna z okolicznych mieszkanek.
- Teren jest nasz. Ksiądz nigdy nie zgłosił, że chce tam grzebać zmarłych - oburza się Anna Malinowska, rzeczniczka Lasów Państwowych.
Zgodnie z przepisami, groby mogą powstawać tylko na gruncie przeznaczonym pod cmentarz. A ksiądz ogrodził obszar, który w studium zagospodarowania przestrzennego figuruje wciąż jako "teren leśny".
- Przeprowadziliśmy tam kontrolę. Ustaliliśmy, że rzeczywiście ksiądz chowa ludzi w lesie. Groby nie powinny więc tam powstać - potwierdza Iwona Nowacka ze stołecznego Sanepidu.
Nielegalne powiększanie cmentarza zaniepokoiło mieszkańców nowych domów, które powstały nieopodal. We wrześniu napisali list do władz Białołęki, w którym skarżą się na proboszcza parafii św. Izydora.
- List trafił już do Kurii Warszawsko-Praskiej - słyszymy od białołęckiego urzędnika. - Żadna skarga z Białołęki do nas nie dotarła. Znamy tę sprawę, ale tam nie ma sporu. Proszę nie szukać sensacji - mówią na to w kurii. - Ta ziemia była kiedyś własnością zakonu bernardynów. W tej chwili dokumenty bada Komisja Majątkowa przy MSWiA.
Wszystko się wyjaśni
Proboszcz rzeczywiście zgłosił sprawę Komisji Majątkowej, która zajmuje się oddawaniem nieruchomości zabranych Kościołowi w czasach PRL. Jak poinformowała nas rzeczniczka prasowa MSWiA Wioletta Paprocka, rozprawa dotycząca parafii Św. Izdydora odbędzie się w grudniu.
- Cmentarz powiększył jeszcze mój poprzednik. Może rzeczywiście coś tam było nie do końca załatwione z nadleśnictwem, ale w grudniu zostanie to wyjaśnione. Wtedy się okaże, kto ma rację - mówi ks. prałat Zygmunt Wirkowski, proboszcz parafii św. Izydora. Pytany, czy nie powinien zaprzestać pochówków, powtarza ze spokojem: - W grudniu wszystko się wyjaśni.
- To my jesteśmy legalnym właścicielem tej ziemi. Chcemy ją odzyskać. Pójdziemy do sądu - zapowiada rzeczniczka Lasów Państwowych.
Lasy nałożyły na parafię kilkuset złotową karę. Ksiądz odwołał się do Ministerstwa Środowiska.
Grzebiąc zmarłych bez wymaganych zezwoleń, ksiądz sam jednak pilnuje porządku. Tuż przy wejściu na cmentarz wisi regulamin, w którym czytamy: "Bez zgody administratora [czyli parafii św. Izdydora - red.] zabrania się dokonywania samowolnych pochówków i wykonywania wszelkich prac ziemnych". Rodziny zmarłych nie kryją oburzenia. - Ksiądz sprzedał mi tu kwaterę, mam na to dokumenty. Jeśli mój mąż leży tu nielegalnie, pozwę parafię do sądu - oświadcza pani Anna, którą spotykamy na cmentarzu.
- Proboszcz z ambony zapewniał, że sprawy formalne zostały już załatwione. Twierdził, że parafia jest właścicielem całej tej działki - dodaje pani Iwona, która odwiedza mogiłę siostry.
Jeszcze jeden cmentarz?
Podobną sprawę, również z Białołęki, "Gazeta" opisywała kilka lat temu. Proboszcz parafii św. Jakuba Apostoła na Tarchominie bez żadnych zezwoleń powiększył wtedy cmentarz przy ul. Mehoffera. Nadzór budowlany nakazał usunąć samowolnie postawione ogrodzenie. Ksiądz odwołał się do sądu. Działki nie oddał.
Obok markowskiej nekropolii władze Białołęki chciałyby założyć własną. Na ośmiu hektarach lasu miałby powstać cmentarz komunalny. Burmistrz dzielnicy Jacek Kaznowski: - Białołęka się rozrasta, potrzebujemy nowych miejsc pochówku. Myślę o utworzeniu tu zalesionego cmentarza komunalnego. Nie ma jednak mowy o wycinaniu lasu. Takie cmentarze istnieją w innych miastach.
Przeczytaj także: Kościół walczy o ziemię: kuria deweloperem?
-
Re: Ksiądz przekracza granice miasta
zewszad_i_znikad
01.11.09, 12:07
Chciałabym wskazać, że cmentarz bez drzew nie jest do końca bezpieczny - konkretnie latem. Nasza kultura obejmuje bądź co bądź to, że co jakiś czas przychodzi się na groby zmarłych krewnych,»
-
Ksiądz przekracza granice
sekwana2005
02.11.09, 12:45
Proszę nie atakować kierowniczej siły narodu.Nawet jeśli papiery nie w porządku - da się załatwić. Ważne, by kasa była za chrzty, komunie i pochówki.Na pogrzeb mojego ojca wikary nie »
-
Ksiądz złodziej?
framberg
05.11.09, 17:32
Zajęcie czyjejś własności, świadome, to złodziejstwo prawda? Czy może rozbój?»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [NA ŻYWO]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




