Czytasz w metrze? Ona napisała o tobie magisterkę

Wojciech Karpieszuk
02.11.2009 aktualizacja: 2009-11-01 22:37
A A A Drukuj
Otwarcie pierwszej linii metra Fot. Sławomir Kamiński / AG
  • Olimpia Rosłon
Co się czyta w metrze w Warszawie, a co w Londynie? Dlaczego pasażerowie czytają w środkach transportu publicznego? Chętnie dzielą się lekturą z sąsiadem obok? Studentka polonistyki na UW napisała o tym pracę magisterską.
- Nie chciałam pisać kolejnej magisterki o zjawisku wulgaryzacji języka albo interpretacji dzieł Sienkiewicza - opowiada Olimpia Rosłon, świeża absolwentka polonistyki UW. - Znalazłem nowatorski temat - cieszy się.

Tytuł pracy: "Czytanie na gapę. Lektura w środkach komunikacji miejskiej". Pomysł przyszedł z własnych doświadczeń. A już na potrzeby pracy naukowej Olimpia przestała czytać w autobusach, tramwajach i metrze. Zaczęła obserwować innych pasażerów.

- Czytanie to czynność intymna. Kiedy w metrze w Warszawie, czy w Londynie jest wielki tłok, czytelnik zamyka się we własnej przestrzeni. Jest pod kloszem . Dzięki lekturze odseparowuje się od tłumu - opowiada autorka. Według niej zdecydowanie częściej sięgamy po coś do czytania właśnie w metrze - bo za oknem ciemność, a naprzeciwko siedzą inni pasażerowie. - Robimy wszystko, aby uniknąć wzroku innych - mówi o swoich spostrzeżeniach Olimpia. - Jak nie ma lektury, patrzymy w pustą przestrzeń. Dlatego metro to raj dla reklamodawców.

Wyłapała różnicę między czytaniem w warszawskim i londyńskim metrze. - Im dłuższa linia, tym poważniejsza lektura. W Warszawie czyta się przeważnie darmowe gazetki, a w Londynie książki pokaźnych rozmiarów - przekonuje. Przy okazji zauważyła, że sąsiedzi czytających często też zaczynają czytać ich lekturę (Olimpia mówi o "sczytywaniu"). - Dla sczytujących nie jest to niczym niezwykłym ani krępującym. Nie przejmują się, że wtargnęli na cudzą przestrzeń - opowiada. - Odwrotnie sprawa wygląda w przypadku sczytywanych. Zamykają książkę, odsuwają się z gazetą. Nie chcą dzielić się lekturą.

Zauważam, że ostatnio w metrze, kiedy pasażer obok sczytywał moją gazetę, nie przełożyłem strony, dopóki on też nie skończył.

- O, to jesteś miłosiernym czytelnikiem - rzuca Olimpia. - Lubisz dzielić się tekstem z innymi, ale miłosierni czytelnicy są w zdecydowanej mniejszości.

I w Warszawie, i w Londynie popularne są te same bestsellery. Olimpia najczęściej trafiała na Dana Browna i romanse Danielle Steel. - Ale zarówno u nas, jak i w Londynie powtarzały się też dzieła klasyków - Joyce'a, Hermanna Hessego, Oskara Wilde'a.

I jeszcze coś: zauważyła pasażerów, którzy chwalą się swoją książką. Przeważnie to coś z humanistyki. "Jadąca metrem młoda dwudziestokilkuletnia kobieta ubrana w damski garnitur, trzymająca w jednej ręce aktówkę, a w drugiej "Ulissesa" Joyce'a wyraźnie chce zakomunikować otoczeniu, że jest osobą dobrze wykształconą, inteligentną, czytającą klasyków światowej literatury" - pisze w swojej pracy.

Olimpia przekonuje, że warto na potrzeby magisterki zabrać się do czegoś niesztampowego. Mimo że część profesorów radziła jej zmianę tematu, nie zrobiła tego. W lipcu obroniła pracę na piątkę. To najprawdopodobniej pierwsza magisterka o czytelnictwie w transporcie publicznym. Promotor i recenzent zachwalali. Olimpia teraz uczy w polskiej szkole w Londynie i przygotowuje się do studiów na London Metropolitan University.

Przeczytaj także: Budowa drugiej linii Metra



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy