Znany klub szantażuje władze miasta i nie płaci podatków
03.11.2009
aktualizacja: 2009-11-02 23:05
Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
Co zrobić z klubem Warszawianka, który z automatu dostaje zyski z pobliskiego basenu, jednocześnie nie płaci i szantażuje ratusz? - Podważymy umowę, dzięki której uwłaszczył się na gigantycznym terenie - słyszymy od urzędników.
ZOBACZ TAKŻE
- Warszawianka do kontroli: poszukają zagubionych milionów (17-11-09, 09:00)
- Jak towarzystwo inwestycyjne wydmuchało Warszawiankę (16-11-09, 10:00)
- Prezes Orła nie lubi Orląt, czyli absurd na stadionie (30-10-09, 10:00)
- Warszawskie kluby tenisowe (20-10-09, 14:09)
- Sprawdź, gdzie ćwiczyć i pływać w zimie (09-10-09, 11:00)
- Czym był "byt, który przejadał pieniądze"? (09-10-09, 09:00)
- Kubeł zimnej wody na sportowe plany dla Hutnika (16-09-09, 08:00)
- Baseny Warszawianki pod kontrolę miasta (16-01-07, 03:00)
Zrób to w Warszawie: z Agnieszką Kowalską i Łukaszem Kamińskim
W ratuszu obowiązuje niepisana zasada - dłużnicy miasta mają duże trudności z uzyskaniem dotacji z samorządowej kasy. Ale nie klub sportowy Warszawianka. Bo jak przyznają urzędnicy i radni, powiązania biznesowe z miastem sprawiają, że klub sportowy z ul. Merliniego to przypadek szczególny.
Wywiązali się, czyli poinformowali
- Od 2008 r. dochodziły do nas informacje o gigantycznym długu Warszawianki wobec miasta i jednoczesnych dotacjach, które dzielnica przelewa na konta klubu - mówi radny Mariusz Ciechomski (PiS), szef PiS na Mokotowie. Rok temu jego klubowy kolega zapytał o te dotacje burmistrza dzielnicy Jana Rasińskiego (PO).
Ten w odpowiedzi wyliczył idące w miliony złotych zadłużenie klubu. Poinformował: "W dniu 18.07. 2008 r. sprawa o egzekucję należności została przekazana do wydziału prawnego Mokotowa w celu skierowania do komornika".
Okazało się jednak, że nie zniechęca to władz Mokotowa do przyznawania dotacji. Burmistrz wyjaśnia radnym mechanizm: organizacje zabiegające o publiczne pieniądze informują urzędników o stanie swoich kont i ewentualnych długach. Warszawianka wywiązała się tego obowiązku, czyli poinformowała o zadłużeniu.
Burmistrz Jan Rasiński pisze: "procedura konkursowa nie przewiduje automatycznej dyskwalifikacji podmiotu, który posiada zaległości finansowe wobec miasta. Natomiast zawsze, gdy takie zaległości są ujawnione, sprawa jest badana wnikliwie".
W latach 2006-08 dzielnica przekazała Warszawiance blisko 60 tys. zł. - To pokazuje, że trzeba zmienić mechanizmy dotacji przekazywanych na sport w Warszawie - mówi Ciechomski.
Trójka z ograniczonymi możliwościami
W radzie fundacji Wodny Park, który jest głównym samorządowym sponsorem klubu prezesa Fijałkowskiego, ratusz ma swoich przedstawicieli. Obsadzeni z politycznego klucza mają pilnować interesów miasta.
Jacka Klimka, szefa mokotowskiego wydziału obsługi mieszkańców do władz fundacji, rekomendowało SLD.
Na początku rozmowy Klimek informuje o zobowiązaniach, które zastał w Wodnym Parku. Np. o spisanym w latach 90. statucie fundacji Wodny Park, który czynił ze wspierania klubu Warszawianka jeden z głównych celów statutowych fundacji. Dalej była umowa, w której Wodny Park zobowiązał się do finansowania budowy klubowego kortu. Dokument pochodzi z listopada 2005 r.
- A ja zostałem powołany do rady fundacji [składa się z pięciu osób - dwóch reprezentantów klubu Warszawianka i trzech ratusza] wraz z dwoma innymi przedstawicielami miasta na początku 2007 r. - zaznacza Klimek. - Nasza trójka ma ograniczone możliwości. Nawet jeśli chcielibyśmy coś zmienić, to zgodnie ze statutem obowiązuje jednomyślność w głosowaniu. Trzeba być realistą.
Śladów prób zmian w dokumentach rejestrowych fundacji nie ma.
- Ta cała sytuacja jest oburzająca. Ci ludzie zostali wysłani do rady fundacji jako czujka miasta - komentuje Mariusz Ciechomski (PiS). - Zamiast zrobić alarm, rok w rok przekazywali gigantyczne pieniądze klubowi, który z uporem unika płacenia zobowiązań.
- Rada fundacji długo nie była informowana przez klub o zadłużeniu - wyjaśnia Jacek Klimek.
- Przynajmniej tak mi się wydaje - dodaje. - Sygnał dostaliśmy gdzieś w lutym tego roku, gdy do klubu wszedł komornik.
Potem przyznaje, że "coś słyszał", ale uspokoił go kontekst, z którego wynikało, że klub próbuje dogadać się z miastem. W szczegóły nikt z rady nie wnikał.
Na specjalnych prawach
Pytamy Klimka, na co właściwie poszły miliony złotych z zysku Wodnego Parku przekazywane klubowi. Bo według fundacji budowany jest za nie kort centralny. Zdaniem prezesa Fijałkowskiego zaś pieniądze idą na "bieżącą działalność" klubu, czyli pensje, opłaty itp.
-
Znany klub szantażuje władze miasta i nie płaci...
minusn
03.11.09, 10:15
O widzę że pełowskie cuda też się lokalnie dzieją... Cuda zatem istnieją,trzeba je tylko dostrzec...»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [26.05.2012]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


