Struzik obiecał, ale zakazu dla tirów wciąż nie ma

Dominika Olszewska
03.11.2009 aktualizacja: 2009-11-02 22:56
A A A Drukuj
Kiedyś to była spokojna droga. Po remoncie pojechały tędy setki ciężarówek Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Marszałek Adam Struzik (PSL) obiecał postawić znak zakazu dla tirów na drodze łączącej Leszno z Kazuniem. Jednak przez park narodowy wciąż pędzą sznury ciężarówek i doszło tam do kolejnej tragedii.
 0,09MB
0,09MB
SERWISY
- Czy mamy czekać aż tu znowu ktoś zginie? - pytają mieszkańcy leżących w Kampinosie wsi. Na feralnej, opisywanej przez nas trasie znów doszło do poważnego wypadku. Tir zderzył się w miejscowości Julinek z dwoma samochodami osobowymi. Kierowca zmiażdżonego renaulta trafił w stanie ciężkim do szpitala.

Jak pisaliśmy przeszło tydzień temu, marszałek Struzik ugiął się przed mieszkańcami miejscowości, przez które biegnie droga łącząca Leszno z Kazuniem. Przyznał się, że jego urzędnicy z Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich popełnili błąd, remontując w 2007 r. drogę i nie budując jednocześnie wzdłuż niej chodników, ścieżek rowerowych i przejść dla zwierząt. To od skończenia remontu przez puszczę zaczęły jeździć tiry. Marszałek zapewnił, że na drodze pojawią się znaki zakazu ruchu dla najcięższych ciężarówek.

- Mija czas, a znaku nie ma - denerwuje się Antoni Jackowski ze wsi Kępiaste, przez które biegnie droga łącząca Leszno z Kazuniem.

- Obiecanki cacanki. Struzik dużo naobiecywał, ale widać nie spieszy się ze spełnieniem obietnic - dodaje mieszkaniec wsi Łubiec.

- Szybkie postawienie znaku zakazu wjazdu dla tirów nie znaczy, że pojawi się z dnia na dzień - broni się Monika Burdon, rzeczniczka MZDW.

- Zleciliśmy opracowanie nowej organizacji ruchu. Znak powinien się pojawić w ciągu miesiąca - zapewnia Joanna Czechowicz-Bieniek z biura prasowego urzędu marszałkowskiego.

To jednak nie przekonuje mieszkańców. - Tiry zagrażają naszemu życiu, dlatego każdy dzień ma znaczenie. Widać urzędnicy tego nie rozumieją - kwituje Piotr Kochański ze wsi Kępiaste.

Przeczytaj także: Jak marszałek Struzik kontroluje, ocenia, sądzi



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy