Nowy pawilon na Krakowskim Przedmieściu już przecieka

Dariusz Bartoszewicz
04.11.2009 aktualizacja: 2009-11-03 22:31
A A A Drukuj
Rozkopany skwer Hoovera Fot. Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Pobojowisko na skwerze Hoovera przy Krakowskim Przedmieściu. Drzewa wykopane i odstawione na bok, przy pawilonie z kawiarnią straszą płoty, głębokie doły i błoto. Co się stało?
SERWISY
W ciemności majaczą sylwetki robotników. Z wielkich dołów przy nowym pawilonie na skwerze Hoovera wybierają ziemię, ładują do wiadra, na linie wyciągają urobek. - Bo budynek przecieka. Trzeba poprawić izolację - mówią.

Z daleka we wtorek wieczorem ta część stołecznego salonu wyglądała jak plener filmowy o bieda szybach na Śląsku. Grozy dodają drzewa leżące pokotem. Wyciągnięte z ziemi z korzeniami wspierają się ukośnie o murek.

Teren z wykopami jest ogrodzony. W labiryncie przegród z metalu trudno znaleźć dojście do kawiarni Skwer, która jest filią Fabryki Trzciny. Wielu klientów jest przekonanych, że lokal nie działa. Odchodzą albo przez szczelinę w płocie niechcący trafiają na plac budowy. Wczoraj dla zdezorientowanych na skwerze stanęły sztalugi z napisem i strzałką: "Wejście do kawiarni".

- Co się stało? Przy drzewach posadzonych obok pawilonu działało automatyczne nawadnianie. Nie sprawdziło się zabezpieczenie antywilgociowe. Kapała woda do podziemnej części - mówi Bartosz Kowalski z Fabryki Trzciny.

Na pytanie: "Czy firma będzie się starać o jakąś obniżkę czynszu czy rekompensatę za straty?", Kowalski odpowiada: - Nie wiadomo. Po chwili namysłu dodaje: - Ale dlaczego nie? Przecież trudno pogodzić te dwie sytuacje - wykopy i roboty z prowadzeniem normalnej działalności w lokalu.

Maciej Miłobędzki z pracowni JEMS Architekci, w której powstał projekt pawilonu, był zaskoczony informacją o rozgrzebaniu skweru Hoovera. - Jeśli coś przecieka, generalny wykonawca firma Mostostal-Warszawa musi to poprawić w ramach gwarancji.

Opisuje sposób, w jaki zaprojektowano i wykonano przestrzeń na cztery drzewa, które rosły tuż obok szklanej elewacji kawiarni. - Powstały donice z betonu ale bez dna. One stanowią element konstrukcyjny zarówno części podziemnej pod skwerem, jak i samego pawilonu. Pamiętam, że firma wylewała beton w zimie, a warunki były ciężkie. Mogła się zdarzyć jakaś niedoróbka - zastanawia się arch. Miłobędzki.

- Modernizujemy system odprowadzania wody, który się nie sprawdził - mówi Agnieszka Kuźma-Filipek, rzeczniczka Mostostalu-Warszawa.

Problem opisuje tak: donice z betonu nie mają dna. Kiedy dużo pada, woda nie spływa jak należy, korzenie drzew mogą gnić.

- Wszystko odbywa się w porozumieniu z inwestorem (Zarządem Terenów Publicznych). Czekaliśmy, aż opadną liście, żeby nie zaszkodzić drzewom. Roboty potrwają do końca tygodnia - zapewnia pani rzecznik firmy budowlanej.

Pawilon i urządzenie skweru Hoovera miało kosztować ok. 17 mln zł. Mostostal-Warszawa zażądał więcej. Miasto zapłaciło wykonawcy 22 mln zł.

Przeczytaj także: Ścieżka Kapuścińskiego na Polu Mokotowskim coraz bliżej



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy