Ksiądz ma apetyt na prywatne sady. Parafianie: "nie oddamy"
05.11.2009
aktualizacja: 2010-08-10 16:34
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Proboszcz kościoła św. Katarzyny na Służewie zamierza powiększyć cmentarz parafialny o prywatne sady i ogrody. Pomysł popiera ratusz. - To nasza ziemia i nikomu jej nie oddamy! - zapowiadają mieszkańcy
ZOBACZ TAKŻE
- Sutanna zamiast emerytury. Został księdzem, mając 69 lat (04-06-10, 09:00)
- Warszawiacy świętują rocznicę upadku muru berlińskiego (09-11-09, 06:00)
- Produkowane seryjnie krasnale imitują papieża i prymasa (03-11-09, 09:00)
- Ksiądz przekracza granice miasta (31-10-09, 15:00)
- Pirat rozjechał Canaletta przed kościołem wizytek (28-10-09, 10:00)
- Ursus: Zabytkowa kapliczka jak nowa (22-10-09, 22:00)
- Grób Popiełuszki ma łączyć Polaków, a nie dzielić (20-10-09, 09:00)
- Kuria zakazuje mszy przeciw Madonnie (14-07-09, 10:00)
- Express Licheński, czyli sanktuarium jak park rozrywki (17-10-09, 11:00)
Osiedle przy ul. Fosa na Służewie to kameralny, strzeżony kompleks sześciu budynków. Powstało w 2000 r., mieszka tu 50 rodzin. Wzdłuż osiedla biegnie wewnętrzna droga, na którą wstęp mają tylko mieszkańcy. Dojeżdżają nią do garaży pod swoimi domami. Niewielkie apartamentowce mają przestronne tarasy i balkony.
Fragment osiedla przylega do cmentarza parafii św. Katarzyny. Od nekropolii mieszkańcy odgrodzili się wysokim wałem. - Choć obok jest cmentarz, mamy tu raj na ziemi: ciszę i spokój. A teraz władze miasta, ulegając księdzu, chcą nam to wszystko zabrać - żali się Wiesława Gołębiowska z zarządu osiedla.
Przygotowany przez ratusz plan zagospodarowania przestrzennego tego terenu przewiduje zabranie osiedlowej uliczki pod budowę szerokiej ogólnodostępnej drogi miejskiej. By się to udało, trzeba wyburzyć postawione przez wspólnotę ogrodzenie i otworzyć zamknięte do tej pory osiedle. Dzięki temu pod cmentarz będą mogły podjeżdżać autobusy. - To świństwo. Te mieszkania to dorobek naszego życia. Otwarcie osiedla obniży wartość naszych mieszkań - oburza się Stefan Bieleń.
Ale to nie wszystko. Nowa droga przetnie też kilka innych prywatnych działek, na których dziś są sady i ogrody. Część terenu zajmie jezdnia, ale ponad 3 tys. m kw. znajdzie się po drugiej stronie planowanej ulicy. - Zostanę odcięta od mojej ziemi. W głowie mi się to nie mieści! - załamuje ręce 73-letnia Wanda Majdecka, która na Służewie mieszka kilkadziesiąt lat.
Jej grunt za ulicą nie będzie jednak leżał odłogiem. Proboszcz kościoła św. Katarzyny - ks. Józef Maj - planuje powiększyć o niego parafialny cmentarz. - Trzeba znać historię. Nasz cmentarz istnieje od 2,5 tys. lat. Jest starszy niż Polska. Po powstaniu listopadowym Rosjanie go zaorali. Po powstaniu styczniowym osiedlili tu chłopów. Teraz cmentarz jest okrojony jak przyzagrodowa działka. A ja chcę mu nadać powagę. Chcę odzyskać własność Kościoła - broni się ks. Maj.
Szacuje, że na przyłączonym gruncie ulokuje ponad 200 grobów. Jedno miejsce ma kosztować ok. 18 tys. zł. O tych planach ksiądz powiadomił wiernych 1 listopada. - Z ambony ogłosił, że poszerza cmentarz, ale kwatery będą tu dużo droższe. Ani słowem nie wspomniał, że ta ziemia wciąż jest w prywatnych rękach - denerwuje się Andrzej Gutkiewicz z osiedla przy ul. Fosa.
Wanda Majdecka obok domu ma kwiaty. Uprawia pomidory, rzodkiewki i ogórki. Ma też niewielki sad. - Właśnie dowiedziałam się, że proboszcz chce na miejscu moich ukochanych jabłonek chować ludzi. Nie chcę domu z widokiem na groby. Ten sad i ogród to całe moje życie. Gdzie ksiądz ma serce? - pyta.
- Nie zgadzamy się na kondukty żałobne pod oknem - dodaje Bogdan Krajewski, szef wspólnoty osiedla z ul. Fosa.
Sprzeciw mieszkańców proboszcza nie martwi. - Jak droga powstanie i odetnie im ziemię, to będą mnie błagali, żebym ją od nich kupił - kwituje ks. Maj.
Nowej ulicy nie przewidziano w aktualnym studium zagospodarowania Warszawy. Niespodziewanie pojawiła się w wyłożonym właśnie do wglądu mieszkańcom miejscowym planie rejonu kościoła św. Katarzyny. Jak to się stało? - Trudno powiedzieć - rozkłada ręce Joanna Ślepowrońska z ursynowskiego urzędu.
- Nie dam się wciągnąć w te spory. Ta droga to sprawa miasta. Nie jest mi do niczego potrzebna - twierdzi ks. Józef Maj.
Inną wersję przedstawia nam wysoki urzędnik Ursynowa: - Nie jest tajemnicą, że ksiądz Maj ma w naszym urzędzie poważanie. Od dawna zabiegał o poprawienie drogi i powiększenie cmentarza.
Rzecznik miasta Tomasz Andryszczyk: - Plan nie jest uchwalony. Weźmiemy pod uwagę głosy mieszkańców. Jeśli nie chcą tej ulicy, na siłę nie będziemy jej wpychać.
Ale przyznaje, że miasto optuje za powiększeniem cmentarza.
Mieszkańcy z ul. Fosa zapowiadają walkę. - Nie odpuścimy. Jeśli będzie trzeba, pójdziemy do sądu. Nie pozwolimy, żeby ksiądz bogacił się naszym kosztem - zapowiada Bogdan Krajewski.
Fragment osiedla przylega do cmentarza parafii św. Katarzyny. Od nekropolii mieszkańcy odgrodzili się wysokim wałem. - Choć obok jest cmentarz, mamy tu raj na ziemi: ciszę i spokój. A teraz władze miasta, ulegając księdzu, chcą nam to wszystko zabrać - żali się Wiesława Gołębiowska z zarządu osiedla.
Przygotowany przez ratusz plan zagospodarowania przestrzennego tego terenu przewiduje zabranie osiedlowej uliczki pod budowę szerokiej ogólnodostępnej drogi miejskiej. By się to udało, trzeba wyburzyć postawione przez wspólnotę ogrodzenie i otworzyć zamknięte do tej pory osiedle. Dzięki temu pod cmentarz będą mogły podjeżdżać autobusy. - To świństwo. Te mieszkania to dorobek naszego życia. Otwarcie osiedla obniży wartość naszych mieszkań - oburza się Stefan Bieleń.
Ale to nie wszystko. Nowa droga przetnie też kilka innych prywatnych działek, na których dziś są sady i ogrody. Część terenu zajmie jezdnia, ale ponad 3 tys. m kw. znajdzie się po drugiej stronie planowanej ulicy. - Zostanę odcięta od mojej ziemi. W głowie mi się to nie mieści! - załamuje ręce 73-letnia Wanda Majdecka, która na Służewie mieszka kilkadziesiąt lat.
Jej grunt za ulicą nie będzie jednak leżał odłogiem. Proboszcz kościoła św. Katarzyny - ks. Józef Maj - planuje powiększyć o niego parafialny cmentarz. - Trzeba znać historię. Nasz cmentarz istnieje od 2,5 tys. lat. Jest starszy niż Polska. Po powstaniu listopadowym Rosjanie go zaorali. Po powstaniu styczniowym osiedlili tu chłopów. Teraz cmentarz jest okrojony jak przyzagrodowa działka. A ja chcę mu nadać powagę. Chcę odzyskać własność Kościoła - broni się ks. Maj.
Szacuje, że na przyłączonym gruncie ulokuje ponad 200 grobów. Jedno miejsce ma kosztować ok. 18 tys. zł. O tych planach ksiądz powiadomił wiernych 1 listopada. - Z ambony ogłosił, że poszerza cmentarz, ale kwatery będą tu dużo droższe. Ani słowem nie wspomniał, że ta ziemia wciąż jest w prywatnych rękach - denerwuje się Andrzej Gutkiewicz z osiedla przy ul. Fosa.
Wanda Majdecka obok domu ma kwiaty. Uprawia pomidory, rzodkiewki i ogórki. Ma też niewielki sad. - Właśnie dowiedziałam się, że proboszcz chce na miejscu moich ukochanych jabłonek chować ludzi. Nie chcę domu z widokiem na groby. Ten sad i ogród to całe moje życie. Gdzie ksiądz ma serce? - pyta.
- Nie zgadzamy się na kondukty żałobne pod oknem - dodaje Bogdan Krajewski, szef wspólnoty osiedla z ul. Fosa.
Sprzeciw mieszkańców proboszcza nie martwi. - Jak droga powstanie i odetnie im ziemię, to będą mnie błagali, żebym ją od nich kupił - kwituje ks. Maj.
Nowej ulicy nie przewidziano w aktualnym studium zagospodarowania Warszawy. Niespodziewanie pojawiła się w wyłożonym właśnie do wglądu mieszkańcom miejscowym planie rejonu kościoła św. Katarzyny. Jak to się stało? - Trudno powiedzieć - rozkłada ręce Joanna Ślepowrońska z ursynowskiego urzędu.
- Nie dam się wciągnąć w te spory. Ta droga to sprawa miasta. Nie jest mi do niczego potrzebna - twierdzi ks. Józef Maj.
Inną wersję przedstawia nam wysoki urzędnik Ursynowa: - Nie jest tajemnicą, że ksiądz Maj ma w naszym urzędzie poważanie. Od dawna zabiegał o poprawienie drogi i powiększenie cmentarza.
Rzecznik miasta Tomasz Andryszczyk: - Plan nie jest uchwalony. Weźmiemy pod uwagę głosy mieszkańców. Jeśli nie chcą tej ulicy, na siłę nie będziemy jej wpychać.
Ale przyznaje, że miasto optuje za powiększeniem cmentarza.
Mieszkańcy z ul. Fosa zapowiadają walkę. - Nie odpuścimy. Jeśli będzie trzeba, pójdziemy do sądu. Nie pozwolimy, żeby ksiądz bogacił się naszym kosztem - zapowiada Bogdan Krajewski.
Przeczytaj także: Ksiądz przekracza granice miasta
-
I tak teren jest już zawłaszczony -
arctgx
05.11.09, 11:56
- co innego, gdyby sady były ogólnodostępne.Nie podoba mi się zarówno paranoja z ogradzaniem osiedli, jak i zachłannośćkleru. Cmentarz to w końcu źródło dochodów.»
-
Ksiądz ma apetyt na prywatne sady. Parafianie: ...
12.12a1
05.11.09, 12:41
A nie lepiej to bez szemrania polozyc te sady ta tacy? Przeciez to sa dobratylko doczesne.»
-
Ksiądz ma apetyt na prywatne sady. Parafianie: ...
zsxdcf
05.11.09, 20:59
Cmentarz można umiejscowić gdzie indziej.Dwadzieścia lat bodajże nie grzebać zmarłych i można zrobić park rozrywki.Trzeba być praktykiem,trzeba kochać ludzi żyjących,ty klecho jedna.Ty »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie
- Walentynkowy wtorek w Warszawie [NA ZYWO]
- O męża najłatwiej w Rembertowie. O dziecko w Wilanowie
- Walentynki w Warszawie w restauracjach i klubach. Dla par i singli
- Tutaj wyjdziesz z metra. Dokładne lokalizacje [ZDJĘCIA]
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



