Kolejarze chcą, żeby pociągi woziły ich samych

Krzysztof Śmietana
06.11.2009 aktualizacja: 2009-11-05 21:15
A A A Drukuj
Budowa nowego przystanka kolei podmiejskich na linii w stronę Okęcia i Radomia - widok z wiaduktu w Alejach Jerozolimskich Fot. Jacek Łagowski / AG
Ekspresy regionalne i lepsza informacja od grudnia, a później cykliczny rozkład jazdy i konduktorzy mówiący po angielsku - to plany nowego szefa Kolei Mazowieckich, któremu grozi jednak dymisja, bo naraził się lobby związkowców i polityków PSL, którzy nie życzą sobie zmian
SERWISY
Pisaliśmy o tym w poniedziałek: Jakub Majewski próbuje unowocześnić skostniałą spółkę, ale opór stawia część pracowników i rządzący Mazowszem politycy PSL. Niezrażony tym prezes Kolei Mazowieckich wczoraj przedstawił swoje plany. - Jeżeli chcemy konkurować z motoryzacją, musimy zaproponować nową jakość - ogłosił.

Za jedną z najpilniejszych spraw uznał wprowadzenie bardziej przyjaznego pasażerom rozkładu jazdy. - Układający go kolejarze nadal żyją w przeświadczeniu, że większość ludzi chodzi do pracy na godz. 7. Dlatego najwięcej pociągów dociera do stolicy ok. godz. 6.30. Tymczasem według badań najwięcej ludzi chciałoby dojeżdżać przed godz. 8 i przed 9 - podkreślał Jakub Majewski. Jego zdaniem nierzadko kolejarze tworzą rozkłady dla samych siebie. Podał przykład pociągu Mazovia (nazywanego "struzikiem"), który z Płocka wyjeżdża o godz. 4.55, a do Warszawy dociera o godz. 7.40. Wysocki chciałby go przesunąć na późniejszą porę, żeby pasowało to większej liczbie podróżnych. - Dostaliśmy protest, żeby nie zmieniać godziny odjazdu z Płocka. Podpisało go aż 300 osób. Zdziwiliśmy się, bo planowany rozkład jazdy nie jest jeszcze znany mieszkańcom. Sprawdziliśmy, że w Płocku wsiada średnio dziesięciu osób, z czego sześciu to kolejarze, którzy mają 99 proc. ulgi na przejazdy. Okazało się, że akcję zbierania podpisów zorganizował jeden ze związkowców - opowiadał Majewski.

Nowością w nowym rozkładzie jazdy, który wejdzie w życie w połowie grudnia, mają być regionalne ekspresy, które dotrą do Warszawy z dawnych miast wojewódzkich m.in. Radomia, Skierniewic, Ostrołęki i Siedlec. Rozwiązanie jest wzorowane na kolejach niemieckich, gdzie tego typu połączenia stały się bardzo popularne. Ekspresy będą docierały do stolicy znacznie szybciej niż zwykłe pociągi osobowe. Np. z Warszawy do Łowicza dojadą w godzinę, a do Radomia w 1 godz. 50 min. Mają się zatrzymywać tylko na ważniejszych stacjach. W większości będą zestawione z nowych wagonów piętrowych, które dotychczas były kiepsko wykorzystane. Na razie kursują głównie z Radomia do stolicy, ale wiele z nich jedzie wiele wolniej niż stare pociągi, bo piętrusy są cięższe i trudniej je rozpędzić.

Docelowo prezes Majewski chce wprowadzić cykliczny, łatwy do zapamiętania rozkład. Pociągi odjeżdżałyby w równych odstępach. Procedury na kolei trwają jednak tak długo, że będzie to możliwe najwcześniej za rok.

Szef Kolei Mazowieckich zamierza też jak najszybciej poprawić informację pasażerską, szczególnie w sytuacjach kryzysowych. Ma temu służyć utworzenie centrum zarządzania przewozami, w którym dyspozytorzy dzięki nadajnikom GPS będą mogli śledzić pociągi. Jeśli coś będzie nie tak, informacje natychmiast przekażą megafonistom na stacjach i konduktorom w pociągach, którzy zawiadomią pasażerów.

W dalszych planach są zakupy i remonty taboru. W ciągu pięciu-dziesięciu lat pasażerowie jeździliby tylko nowymi lub zmodernizowanymi pociągami. Spółka chce też uczyć pracowników języków obcych, przede wszystkim tych, którzy mają kontakt z pasażerami - konduktorów i kasjerki. Przyda się to zwłaszcza przed Euro 2012.

Wszystkie te ambitne plany mogą lec w gruzach. Właśnie przez opór wśród pracowników, ale też w radzie nadzorczej kontrolującej prace władz spółki. Jak się dowiedzieliśmy, do jej szefa Waldemara Kulińskiego pielgrzymują dziesiątki osób, którzy nie chcą zmian. A to rada nadzorcza musi wyrazić zgodę m.in. na powołanie centrum zarządzania kryzysowego. Jak pisaliśmy, w rządzącej Mazowszem koalicji PSL-PO są duże tarcia o nowego prezesa kolejowej spółki. Niechętny jest mu zwłaszcza Waldemar Kuliński uważany za prawą rękę marszałka Adama Struzika. Rada nadzorcza już trzy razy przymierzała się do odwołania Jakuba Majewskiego. Jego przyszłość, a co za tym idzie los reform na kolei ma być znana w ciągu najbliższych dni.

Przeczytaj także: Będzie nowa linia SKM: do Legionowa



Podziel się

  • Cała prawda o KM również w ŻW felicjan15 06.11.09, 10:23

    Poprzednia szefowa KM (Sekita) kupiła piętrusy bez odpowiednich lokomotyw, które zapewniłyby wykorzystanie możliwości push-pull tych pociągów Bombardiera.Obecnie są ciągnione przez stare »

  • Kolejarze chcą, żeby pociągi woziły ich samych bebe77 06.11.09, 10:30

    Trzymam kciuki za pana Majewskiego.Swoja droga, dlaczemu gazeta pokazuje zdjecie "budowy nowego przystanka" ktory przeciez juz jest wybudowany i funkcjonuje przynajmniej od kilku miesiecy?B.»

  • Wybory samorządowe już niedługo wincenty.wardowski 06.11.09, 11:16

    Wybory samorządowe już niedługo. Można zacząć sporządzać listę spraw, których niezałatwienie/torpedowanie będzie skutkować określonym głosowaniem.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy