Radna PiS przeklina mieszkańców, ale kocha koty

Jan Fusiecki
06.11.2009 aktualizacja: 2009-11-05 22:30
A A A Drukuj
Kot FOT. JACEK LAGOWSKI / AG
Olga Johann, pisowska wiceprzewodnicząca Rady Warszawy, przeklęła mieszkańców, którzy żądali przywrócenia ul. Wrocławskiej przemianowanej na Żołnierzy Wyklętych. Podczas czwartkowej sesji próbowała zrehabilitować się przeprosinami i stanowiskiem, które wychodzi naprzeciw potrzebom bezpańskich kotów
SERWISY
- Jak ona mogła tak się zachować? - oburzyła się na początku obrad Agnieszka Kuncewicz (Partia Demokratyczna), domagając się pozbawienia Olgi Johann "zaszczytnej, ale i wymagającej funkcji wiceprzewodniczącej Rady Warszawy".

Niech sama mieszka przy Wyklętych

Wszystko przez jej wypowiedź dla TVN Warszawa. Stacja przygotowała program o mieszkańcach bloku przy Wrocławskiej 25, którzy zaprotestowali przeciwko zmianie nazwy ulicy na Żołnierzy Wyklętych. O tej sprawie pisaliśmy pod koniec kwietnia. "No cholera, odrobinę patriotyzmu. No... oni [protestujący - red.] mają wszystko w dupie. Absolutnie bronię [tego pomysłu - red]. Dlatego, że lokatorzy tego domu, jedynego pięciopiętrowego, powiedzieli, że ich obraża ta nazwa i ja się wk... łam" - mówiła w środę na antenie Olga Johann.

- Apelujemy do pani radnej Johann, by podjęła starania o nadanie nazwy Żołnierzy Wyklętych ulicy, przy której sama mieszka - zaproponowała Agnieszka Kuncewicz.

- Nie wiem, jaką miarą radna Johann mierzy patriotyzm. Wrocław to piastowskie miasto, i zasługuje na uhonorowanie. Jesteśmy przeciwko zmianie nazwy fragmentu ul. Wrocławskiej, a nie samej nazwie Żołnierze Wyklęci - powiedział nam wczoraj Andrzej Truszczyński, podpułkownik Wojska Polskiego w stanie spoczynku, mieszkaniec domu przy Wrocławskiej 25. Zaznaczył, że sąsiedzi nie pogodzili się ze zmianą przeforsowaną przez Olgę Johann. - Korespondencję wciąż kierujemy na Wrocławską. Urzędnicy obiecali, że przywrócą starą nazwę - dodaje.

Wczoraj radni byli o krok, żeby przywrócić starą nazwę między ul. Powstańców Śląskich a Zachodzącego Słońca. Właśnie tu stoi wojskowy blok. Ul. Żołnierzy Wyklętych miałaby pozostać na niezabudowanym odcinku do ul. Piastów Śląskich. Ostatecznie radni uznali, że brakuje im opinii Zespołu Nazewnictwa Miejskiego i decyzję odłożyli. - Wszystkich, których mogłam obrazić, przepraszam. Dziennikarz TVN mówił, że mnie nie nagrywa - usprawiedliwiała się wczoraj Olga Johann.

Pomoc i koty

Udało się za to podjąć decyzję o pomocy medycznej dla ogarniętej wirusem Ukrainy: za pieniądze miasta pojadą tam cztery respiratory. Radni zmienili też budżet - na rewitalizację pl. Grzybowskiego pójdą dodatkowe 4 mln zł.

Po długiej debacie przyjęli stanowisko w sprawie kotów. Z tą inicjatywą również wystąpiła radna Johann. Jest przekonana, że koty zmniejszają populację myszy i szczurów. Administratorzy budynków powinny więc przygotować dachowcom osobne pomieszczenia. - W tym stanowisku kot jest zdefiniowany źle: jako zwierzę wolnożyjące, a powinno być jako bezdomne. Z tego tekstu dowiadujemy się, że kot to byt ekstra, który egzystuje poza prawem - wytykała Agnieszka Kuncewicz.

Skrytykowała też pomysł tworzenia pokoików dla kotów. - To może zakłócić miejski ekosystem. Szczury i myszy też są potrzebne, bo wyłapują karaluchy - przekonywała. Jednak większość radnych i rada przyjęła stanowisko Olgi Johann.

Przeczytaj także: Za co burmistrzowie dostali nagrody?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy