Czy na Stare Miasto wrócą gazowe latarnie?

Tomasz Urzykowski
06.11.2009 aktualizacja: 2009-11-05 23:07
A A A Drukuj
ul. Jezuicka Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Pomysł odtworzenia gazowych latarni na Starówce budzi kontrowersje. Na ulicach czeskiej Pragi wróciło ich już 200, a niebawem będzie tysiąc
SERWISY
Gdy zapada zmrok zalewa ją zimny biały blask współczesnych lamp. Z propozycją przywrócenia na Starym Mieście gazowych latarni wyszedł jego mieszkaniec Jakub Zajkowski, członek Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Chciałby je odtworzyć na trzech uliczkach: Dziekanii, Kanonii i Jezuickiej. - Ten fragment Starówki zachował przedwojenny klimat. Brakuje mu tylko jednego elementu: gazowych latarni. Dzięki nim po zmroku poczujemy się tu jak przed zagładą Warszawy. Dziś uniemożliwia to agresywne rtęciowe światło - uważa. Pomysł przedstawił wczoraj na spotkaniu w Muzeum Historycznym m.st. Warszawy.

Przywrócenie latarni, które świeciły na Starówce do Powstania Warszawskiego, ma zwolenników. - Stare Miasto jest traktowane okrutnie - brak remontów kamienic, ulic i ostatnich elementów zachowanych z przeszłości. Do tego mało estetyczne ozdobniki, np. zimowa iluminacja. Może przywrócenie choć w minimalnym stopniu klimatu Starej Warszawy wyeliminuje traktowanie Starówki jako tandetnego szyldu reklamowego - ma nadzieję Sebastian Lenart, dyrektor Staromiejskiego Domu Kultury i mieszkaniec tej części miasta. - Tak dla latarni gazowych! Precz XXI-wieczną tandetą!

Pomysł popiera też varsavianista Jarosław Zieliński, autor książki "Latarnie warszawskie. Historia i technika". Choć nie bez zastrzeżeń: - Tego typu lampy, najlepiej w formie przytwierdzanych do ścian kinkietów, można zainstalować tylko na ciemnych bocznych uliczkach, by nie konkurowały z istniejącą iluminacją budynków. Proponuję ciąg od Starej Prochowni przez Brzozową, Celną, Jezuicką do Dziekanii i Kanonii. W innych miejscach jestem przeciwny demontowaniu elektrycznych latarni z początku lat 50. Mają swoją wartość, są przykładem dobrego rzemiosła - zaznacza.

Nie brak też przeciwników powrotu gazowych lamp. - Starówka została zburzona i odbudowana, a przedwojenne latarnie się nie zachowały. Odtwarzanie ich teraz byłoby czymś dziwnym, sztucznym - uważa Janusz Odrowąż-Pieniążek, dyrektor Muzeum Literatury przy Rynku Starego Miasta.

Właśnie teraz ratusz szykuje projekt nowego oświetlenia Starego i Nowego Miasta oraz Mariensztatu. Latarni gazowych na tym terenie urzędnicy nie przewidują. - Wymaga to ogromnych przeróbek, doprowadzenia instalacji, montowania żółtych skrzynek gazowych na zabytkowych budynkach. Chcemy Staremu Miastu przywrócić oświetlenie "z klimatem", ale niekoniecznie gazowe - przekonuje Ewa Nekanda-Trepka, stołeczny konserwator zabytków. Mimo to poprosiła wczoraj Jakuba Zajkowskiego o udostępnienie miastu jego projektu.

Niechęć urzędników dziwi inż. Radosława Jaskólskiego, którego firma konserwuje i modernizuje tego typu latarnie w Warszawie. Z zewnątrz wyglądają jak stare, w środku są nowoczesne, energooszczędne, zapalane czujnikiem zmierzchowym. - Urzędnicy nie myślą perspektywiczne. Co prawda prąd kosztuje mniej niż gaz, ale nowoczesne latarnie gazowe są w stanie przetrwać 40-50 lat. W tym samym czasie kilkakrotnie trzeba wymienić każdą latarnię elektryczną - zauważa inż. Jaskólski. Proponuje rozwiązanie kompromisowe: - Można zainstalować diody LED, które udają światło gazowe. Tak zrobiliśmy w Al. Ujazdowskich koło Łazienek.

Pierwsze gazowe latarnie zapalono w Warszawie 28 grudnia 1856 r., zaraz po uruchomieniu gazowni na Powiślu. Z początku było ich 82, do 1906 r. ich liczba wzrosła do 9 tys. 172. Potem zaczęło je wypierać oświetlenie elektryczne. W chwili wybuchu II wojny światowej w stolicy istniało 6 tys. 970 latarni zasilanych gazem. Wiele z nich świeciło jeszcze po wojnie. Stopniowo usuwano je w latach 60. i 70. Dziś Warszawa ma około 170 takich latarni, głównie na Starych Bielanach, w Śródmieściu (ul. Agrykola) i na Sadybie. Od kilku lat nie są już likwidowane, a ich liczba nawet się wzrosła. Po długiej przerwie zaświeciły dwie lampy przy figurze Matki Bożej przed kościołem NMP na Nowym Mieście, odtworzono też dziewięć latarni wzdłuż Jodłowej na Sadybie, a na montaż w tym osiedlu czeka już kolejnych 21. Dla porównania, w Berlinie jest 43 tys. latarń gazowych, w Londynie - 1300, w Dublinie - 400. Ostatnio przeżywają też renesans w Pradze.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Podziel się

  • Czy na Stare Miasto wrócą gazowe latarnie? dorasia 06.11.09, 11:31

    Nihil novi - miejscy rajcy jak zawsze w opozycji, gdy trzeba pochylić się nadpomysłem nie ich autorstwa. Pani konserwator też byłaby najszczęśliwsza gdybynic nie musiała robić.Pewnie gdyby »

Najnowsze wiadomości z Warszawy