Jadłodajnia Filozoficzna po pożarze: klubu nie ma

Grzegorz Lisicki, dub
06.11.2009 aktualizacja: 2009-11-06 09:39
A A A Drukuj
Dogaszanie pożaru w Jadłodajni Filozoficznej Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
  • Dogaszanie pożaru
Po wczorajszym pożarze z kulturalnej mapy Warszawy zniknęła Jadłodajnia Filozoficzna. Ogień doszczętnie zniszczył ten popularny klub w imprezowym zagłębiu Powiśla.
SERWISY
- Momentalnie w środku było pełno dymu, przyjechały karetki i wozy straży pożarnej - opowiada nasza czytelniczka, świadek zdarzenia. Choć ogień gasiły dwa zastępy strażaków, z Jadłodajni pozostały tylko pogięte i osmalone blachy. - Klubu nie ma - powiedział nam Maciej Wysocki, właściciel lokalu. - Byłem w nim w środę wieczorem, a [w czwartek] po południu zadzwonili, żebym jechał do pożaru wyłączyć prąd.

Wysocki był załamany, bo poprzedniego dnia skończył się remont instalacji elektrycznej. - A dwa dni temu mieliśmy też próbę włamania - opowiada. Klub nie był ubezpieczony na wypadek pożaru. - Spłonęło główne pomieszczenie, wyposażenie, kanapy, stoły, sufit - wylicza asp. Piotr Tabencki z komendy miejskiej straży.

- Jestem wstrząśnięta - przeżywa Urszula Jabłońska, basistka zespołu Betty Be, który dwa tygodnie temu dał w Jadłodajni koncert. - To był jeden z najlepszych klubów koncertowych w Warszawie. Na tej scenie debiutowały takie sławy jak np. Czesław Śpiewa. A występy superfajnych młodych zespołów odbywały się tu codziennie.

Jadłodajnia Filozoficzna powstała sześć lat temu jako klub undergroundowy, w dodatku dość prowizoryczny - mieścił się w dawnym warsztacie samochodowym. Zimą marzło się tam w kurtkach, szczęśliwcy grzali się przy piecykach typu "koza". A latem imprezy przenosiły się na zewnątrz. Jednak to właśnie prowizoryczność była wielkim atutem tego miejsca.

Jadłodajni już kilkakrotnie groziła likwidacja. Kiedy klub pozbawiono koncesji, goście przychodzili z własnym alkoholem. - Kilka lat temu, kiedy byłam studentką i nosiłam dredy, przesiadywałam tam non stop. To było takie pierwsze rege-miejsce - wyznaje socjolożka Sylwia Zakrzewska. - Na afterparty po antyszczycie G8 w 2004 r. poznałam tu demonstrantów z Kaliningradu, których przenocowałam. Do dziś mamy kontakt.

Najlepsze koncerty i imprezy w Warszawie



Podziel się

  • Jadłodajnia Filozoficzna po pożarze: klubu nie ma melter 06.11.09, 09:16

    Trzeba sie bylo ubezpieczyc!! Ile mozna to powtarzac..»

  • duża nieścisłość wroclawianka87 06.11.09, 13:13

    We wstępie czytamy, że klub "doszczętnie" spłonął, a z filmu dowiadujemy się,że spalił się jedynie kawałek, reszta stoi, tyle że bez szyb w oknach i zosmalonymi ścianami. Wczoraj cytowano »

Najnowsze wiadomości z Warszawy