Rewolucyjna zmiana: na autobusach nie będzie reklam

Grzegorz Lisicki
07.11.2009 aktualizacja: 2009-11-06 22:16
A A A Drukuj
Oklejony doszczętnie reklamą tramwaj na ul. Puławskiej Fot. Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Koniec z pstrokatymi reklamami na oknach i burtach autobusów i tramwajów. Nie będzie już oklejonych siatką okien. ZTM wprowadza nowe zasady współpracy z branżą reklamową.
SERWISY
Wszystko przez Rok Chopinowski, Euro 2012 i wciąż toczącą się walkę o przyznanie stolicy tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r. A także przez narastający opór przeciwko wlewającej się w każdy kątek agresywnej i pstrokatej reklamie. Dawno temu pierwsze oklejone kolorowymi reklamami tramwaje (np. fioletowe, reklamujące czekoladę) ożywiły szare ulice Warszawy. Bywało też dowcipnie - zielona strzałka wskazująca prowadzącego autobus i napis: "Ten kierowca pije od rana". Ale chodziło o kefir z pewnej mleczarni. Z czasem czar reklamy na miejskim transporcie prysł - gdy siaty z malutkimi dziurkami okleiły całe autobusy, przez miasto przetoczyła się fala oburzenia, że takie rozwiązanie psuje wzrok i dezorientuje pasażerów.

Teraz reklama z autobusów i tramwajów powoli ma znikać. ZTM opracował i wprowadza w życie nowe zasady reklamowania się na taborze. - Przwoźnicy nie będą mogli umieszczać na pojazdach reklam wielkoformatowych, czyli oklejających np. cały bok tramwaju bądź autobusu - mówi Igor Krajnow, rzecznik ZTM. Do nowych przepisów będą musiały zastosować się MZA i Tramwaje Warszawskie, ale także ITS Michalczewski czy PKS Grodzisk Maz., których autobusy również kursują po mieście.

Nowe przepisy nie oznaczają, że reklama z taboru zniknie całkowicie. Ale na autobusach reklamy będą dopuszczone jedynie na tylnych ścianach, a w tramwajach jedynie na burtach od strony drzwi. Oklejanie okien jest jednak całkowicie zabronione.

Nowe zasady już weszły w życie. - To znaczy, że przewoźnicy nie mogą już zawierać umów na reklamę wielkoformatową, a obecnie obowiązujące umowy wygasną do końca 2010 r. - mówi Krajnow.

Żadnych reklam nie będzie na tramwajach zakupionych z pomocą Unii Europejskiej - byłoby to niezgodne z zawartymi umowami.

Skąd tak reklamowa rewolucja w ZTM? To jedno z ustaleń działającego od września 2008 r. warszawskiego Okrągłego Stołu Reklamowego - spotkań branży, urzędników i organizacji pozarządowych, które mają doprowadzić do uporządkowania obecności reklam w mieście. Transportem miejskim zajmował się tzw. podstolik tranzytowy, który wypracował zasady reklamowania się na taborze komunikacyjnym. - Wypracowaliśmy kompromis. Co prawda reklamy będą mniejsze, ale będą, co nas zadowala - podkreśla Lech Kaczoń, prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej. To oznacza także, że zmniejszą się - ale nie znikną - dochody miejskich spółek transportu. Według Lecha Kaczonia MZA rocznie zarabiało na "dużej" reklamie 4,5 mln zł. Tramwaje Warszawskie - 3,6 mln.

Podczas obrad Okrągłego Stołu Reklamowego można było usłyszeć wprost, że miasto chce uporządkować sprawę reklam na taborze w związku z wieloma nadchodzącymi (i ważnymi) imprezami. W ciągu kilku lat do stolicy zjadą setki tysięcy zagranicznych gości. - Pierwsze wrażenie jest tylko jedno i nie chcemy, żeby nasze miasto kojarzyło się gościom z pojazdami upstrzonymi bez umiaru reklamą - mówi Grażyna Cudak, szefowa promocji z ZTM.

Bez zmian będzie w metrze - reklamy sporadycznie będą pojawiać się na szybach wagonów.

Przeczytaj także: Ratusz: Jeszcze więcej buspasów w Warszawie



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy