Niepełnosprawni chcą mieć coś do dodania

Wojciech Karpieszuk
09.11.2009 aktualizacja: 2009-11-08 20:26
A A A Drukuj
Niepełnosprawni kontra schody Fot. Anna Bedyńska / AG
Dlaczego ważny dokument powstaje w oderwaniu od życia i w zaciszu urzędniczych gabinetów?
SERWISY
Tak o pracach nad "Warszawskim programem działań na rzecz osób niepełnosprawnych" mówią przedstawiciele organizacji, które im pomagają.

- On określa politykę miasta wobec osób niepełnosprawnych. Ma w nim być zawarte to, co i jak zrobimy, by żyło im się w Warszawie lepiej - mówi Agnieszka Dudzińska ze stowarzyszenia Nie-grzeczne Dzieci. Wylicza priorytety "Programu": - Wsparcie niepełnosprawnych w ich społecznościach lokalnych, zapewnienie im dostępu do edukacji, polepszenie szans na rynku pracy.



Kiedy w czerwcu urzędnicy z biura polityki społecznej w ratuszu prezentowali wstępne założenia "Programu" organizacjom pozarządowym i samym zainteresowanym, wszyscy byli zgodni, że to ważny dokument. Określa politykę miasta do 2020 r. Urzędnicy zadeklarowali dalszą współpracę i zapowiedzieli konsultacje społeczne.

- Poproszono nas o wniesienie uwag do projektu - opowiada pani Agnieszka, która działa też w komisji dialogu społecznego ds. niepełnosprawności. - Przez trzy tygodnie, w wakacje, po nocach ślęczałam nad częścią poświęconą edukacji niepełnosprawnych. Byłam żywo tym zainteresowana, bo to dotyczy też moich dzieci. I co? Nic. Żadna z uwag nie została uwzględniona, nikt nie wytłumaczył dlaczego. Ostatnio przedstawiono nam gotowy projekt. Ma błędy merytoryczne. Czy tak wyglądają konsultacje? Czujemy się lekceważeni - skarży się.



Pani Agnieszka proponowała m.in., żeby zwykłe szkoły otworzyły się dla niepełnosprawnych dzieci. Jej zdaniem każdy rodzic powinien mieć możliwość posłania dziecka do rejonowej podstawówki, jeżeli zalecają tak specjaliści w poradni. A dodatkowe pieniądze z MEN przeznaczane na edukację dziecka niepełnosprawnego powinny iść za nim do tej szkoły. Teraz tak nie jest. Wnioskowała też, by co roku sprawdzać, ile niepełnosprawnych dzieci trafia do przedszkoli, i porównywać, czy to się zmienia.

- Nic z tego w programie się nie znalazło. Mam wrażenie, że urzędnicy tworzą go dla siebie. Zupełnie nie słuchają środowiska - dodaje.

- Kiedy biuro polityki społecznej powołało zespół, który miał się zająć opracowaniem projektu, poczuliśmy się dziwnie. Powiadomiono nas o tym po fakcie, nie było tam przedstawiciela organizacji pozarządowej - mówi Maria Małecka-Rzodkiewicz, przewodnicząca komisji dialogu społecznego ds. niepełnosprawności. - Teraz okazało się, że naszych uwag nie uwzględniono. Dokument, który nam przedstawiono, jest nieczytelny, jego język jest dla wielu niezrozumiały - skarży się.



Jan Ponulak, naczelnik wydziału ds. osób niepełnosprawnych w ratuszu, uspokaja: - Program jest w stadium roboczym. Nic nie jest jeszcze przesądzone. Dokument będzie poprawiany. Jest na to czas.

Podczas posiedzenia komisji dialogu społecznego w zeszłym tygodniu organizacje pozarządowe na projekcie nie zostawiły suchej nitki. Dopiero wtedy miasto zgodziło się, by do zespołu, który pracuje nad dokumentem, dołączyli też przedstawiciele fundacji i stowarzyszeń pomagających niepełnosprawnym.

- Mam nadzieję, że nasi przedstawiciele będą rzeczywiście mieli jakiś wpływ na ten program i go poprawią - mówi Agnieszka Dudzińska.

Przeczytaj także: Niewidomi w metrze poradzą sobie dzięki komórkom





Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy