Pozwolą na marsz radykalnych narodowców. Dlaczego?

Rozmawiał Grzegorz Szymanik
10.11.2009 aktualizacja: 2009-11-09 22:52
A A A Drukuj
Fot. Jan Zamoyski / AG
Rozmowa z Mirosławem Szymankiem, naczelnikiem wydziału imprez masowych i zgromadzeń publicznych Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.
SERWISY
Grzegorz Szymanik: - 11 listopada w Warszawie znów pomaszerują radykalni narodowcy, a antyfaszyści będą próbowali ich powstrzymać. Czytelnicy "Gazety" pytają na forach: Dlaczego wydano zgodę na ten marsz?

Mirosław Szymanek: My nie wydajemy zgody. My tylko przyjmujemy zgłoszenia. Każdy ma prawo zorganizować demonstrację, wystarczy w odpowiednim czasie ją zarejestrować.

W ustawie mowa jednak o sytuacjach, kiedy można demonstracji zakazać

- Jeśli zgromadzenie narusza przepisy ustaw karnych albo zagraża życiu lub zdrowiu ludzi. Tak mówi artykuł 8 ustawy o zgromadzeniach. Ale my przecież nie możemy wiedzieć z góry, że zgromadzenie będzie prawo naruszało, że np. będzie propagować faszyzm. My opieramy się na zgłoszeniu, które dostarcza nam organizator. Jeśli dostalibyśmy informację: obywatel Kowalski w urodziny Adolfa Hitlera chce zarejestrować demonstrację, by gloryfikować jego dokonania - wydalibyśmy zakaz.

Natomiast jeśli chodzi o drugi wymóg - zagrożenie życia - to jest podobnie, nie można opierać się tylko na hipotezach. Czy zagrożenie jest, czy go nie ma, można stwierdzić najczęściej dopiero podczas samego zgromadzenia.

Zatem ktoś może zarejestrować Marsz Wielbicieli Malin, ale podczas manifestacji wykrzykiwać hasła rasistowskie.

- Tak. Do podobnych absurdów czasem dochodzi.

Ale wtedy demonstrację można rozwiązać w trakcie.

- W Warszawie ostatnia delegalizacja w trakcie zgromadzenia miała miejsce jakieś dziesięć lat temu. W ruch poszły wtedy znaki drogowe, a policja użyła broni gładkolufowej i jednego z dziennikarzy postrzelono [demonstracja pracowników zakładów Łucznik w czerwcu 1999 r., fotoreporter "Naszego Dziennika" stracił oko].

Czy miasto często wydaje zakazy zgromadzeń?

- W ubiegłym roku wydano dwa.

Z jakich powodów?

- Teren, na którym chciano przeprowadzić zgromadzenie, był już zajęty.

Artykuł o zakazach jest martwy?

- Rzadko stosowany. Choć niektórzy zachowują się podczas manifestacji w sposób kontrowersyjny, a ustawa o zgromadzeniach wymaga pewnych zmian, to jednak taka wartość jak wolność zgromadzeń liczy się przede wszystkim. W końcu wywalczyliśmy ją sobie i musimy jej bronić.

Przeczytaj także: Dzień Niepodległości: Czy polecą kamienie?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy