Ludzi nie uda się sprowadzić pod ziemięZ niepokojem przeczytałem informacje o kolejnym projekcie przebudowy skrzyżowania przygotowany przez drogowców dla drogowców. Powstał zgodnie z koncepcjami, jakie na świecie były wykorzystywane w latach 60. ubiegłego wieku. I najwyraźniej takimi wzorcami kierowali się inżynierowie rysujący w pocie czoła nowe skrzyżowanie koło pomnika "Czterech Śpiących".
Warszawa wiele zawdzięcza "wybitnym" koncepcjom inżynierów od dróg. Znienawidzone przez mieszkańców skrzyżowanie Al. Jerozolimskich i Marszałkowskiej koło Rotundy, zamienione w komunikacyjny ściek, gdzie piesi mają się chować pod ziemię i przedzierać po dziesiątkach schodów, bo na środku jest gigantyczna wyspa. To samo koło Dworca Centralnego - gdy pieszy wyjdzie, ginie przytłoczony gigantycznymi budynkami i wiaduktami. Al. Jerozolimskie, ulica przed wojną reprezentacyjna, przewymiarowana została do rozmiarów autostrady, w wyniku czego ludzie muszą się przemykać niemal przyklejeni do ścian budynków. Nic dziwnego, że kto żyw, stamtąd ucieka, a zamiast lokali godnych centrum miasta mamy punkty sprzedaży kebabów i odzieży używanej.
A teraz jakiś pan z drugim panem wpadli na doskonałe pomysł, żeby na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej z Marszałkowską postawić przejścia podziemne i w ten sam sposób rozwiązać "problem" pieszych pod pomnikiem "Czterech Śpiących". Tak jest! Schowajmy ludzi pod ziemię, bezkolizyjne skręty i więcej samochodów! Przy Królewskiej, Mazowieckiej nigdy nie uda się sprowadzić ludzi pod ziemię. Nie jest żadnym argumentem, że zebry będą kolidować z zejściami do metra - szerokość trotuarów w rejonie Smyka i McDonalda jest bardzo duża.
Pomysł, aby likwidować zebry przy "Czterech Śpiących" należy do podobnie szkodliwych. Poszerzenie wlotu wschodniego do pięciu pasów jest piramidalną bzdurą w obliczu zwężenia mostu Śląsko-Dąbrowskiego do jednego pasa, budowy obwodnicy Pragi i charakteru ul. Targowej, która jest wielkomiejska, a nie trasą tranzytową. Ruch pieszy będzie olbrzymi. Dworzec Wileński jest jednym z ważniejszych w mieście ze względu na intensywność ruchu podmiejskiego. Nie tylko zebry powinny pozostać, ale również powinno zostać przywrócone przejście dla pieszych pomiędzy dworcem budynkiem poczty.
Aleksander KurstakLikwidacja zebry odkorkuje ulicęPrzebudowa Dworca Wileńskiego powinna przede wszystkim zakładać udrożnienie skrzyżowania. Pewnie i tak nie uda się zbudować estakad, ale likwidacja przejścia naziemnego da wreszcie możliwość ciągłego skrętu w prawo z Targowej w "Solidarności", a więc odkorkuje się prawy pas Targowej, dzięki czemu być może też cała ulica. Czy potrzebne są przejścia naziemne? Według mnie nie. I tak większość podróżnych będzie tutaj wchodziła do/z metra, czyli pod ziemię. Deptaki deptakami, ale nie można zamieniać każdego skrzyżowania w skwer.
Łukasz KalbarczykBędzie centrum bez pieszych?Likwidacja przejść dla pieszych przy Dworcu Wileńskim to jakaś totalna kpina. Na całym świecie (przynajmniej zachodnim) dąży się do tego, aby miasto było przyjazne ludziom. Ruch samochodowy przenoszony jest pod ziemię, do tuneli (np. Boston), powstają ścieżki rowerowe w centrum (Kopenhaga, Wiedeń). Totalnym nieporozumieniem jest budowanie pięciu pasów niczym na jakiejś autostradzie. Biorąc pod uwagę okolice Dworca Wileńskiego (bliskość parku praskiego, zoo), może warto uwzględnić chociażby ścieżki rowerowe. Wystarczy chwilę postać na światłach, żeby zobaczyć, jaka liczba rowerzystów w ciągu dnia tędy przejeżdża.
Mam nadzieje, że mieszkańcy tego rejonu nie dopuszczą do realizacji tego bezsensownego projektu. Niby mała rzecz - likwidacja przejść dla pieszych, ale skutki tego na pewno nie przysłużą się rozwojowi dzielnicy. Przy okazji wychodzi niekonsekwencja władz miasta - najpierw głośne hasła "centrum bez samochodów", a teraz "centrum bez pieszych".
PiotrekPrzeczytaj także: Piesi w Warszawie będą spychani do podziemi
Prosimy o listy: Czy zachować przejścia dla pieszych nad stacjami metra? Co można zmienić na pl. Wileńskim przy okazji budowy drugiej linii metra? Czekam na opinie: krzysztof.smietana@agora.pl