Plac Wileński dla ludzi, nie dla samochodów
13.11.2009
aktualizacja: 2010-08-10 16:38
Plany likwidacji przejść dla pieszych przy Dworcu Wileńskim wywołały burę. Stowarzyszenia działające na Pradze mobilizują się. I proponują: - Zamiast kolejnego skrzyżowania dla samochodów zróbmy tam plac dla mieszkańców.
ZOBACZ TAKŻE
- PiS chce wysadzić w powietrze pomnik "czterech śpiących" (27-02-10, 09:00)
- Kompromis na Pradze: zebry zostają, przejścia powstaną (01-02-10, 08:00)
- "Ułatwienia dla samochodów już nigdzie nie są priorytetem" (23-11-09, 08:00)
- Plac Wileński - dla pieszych czy samochodów? (20-11-09, 09:00)
- Mieszkańcy do drogowców: Odkorkujcie Stegny (13-11-09, 09:00)
- Będzie jeszcze dłuższy buspas na Trasie Łazienkowskiej? (13-11-09, 09:00)
- Przejścia dla pieszych: podziemne czy zebry? - wasze opinie (10-11-09, 09:45)
- Piesi w Warszawie będą spychani do podziemi (09-11-09, 08:00)
Nasz tekst o planach likwidacji zebr wywołał wiele emocji. Przypomnijmy, że w czasie budowy centralnego odcinka metra urzędnicy chcą zlikwidować część przejść naziemnych - najwięcej przy Dworcu Wileńskim. Piesi mieliby tam korzystać tylko z przejść pod ziemią. Planiści chcą też poszerzyć wloty ulic, by było wygodniej kierowcom.
Czytelnicy gorąco się spierają na ten temat na forum Gazeta.pl. Dostajemy także wiele maili od czytelników. Część osób jest za likwidacją przejść naziemnych, żeby ułatwić przejazd samochodom. Większość nie zostawia jednak na tym pomyśle suchej nitki. Piszą do nas nawet Polacy mieszkający za granicą. - W całej Europie przynajmniej od 20 lat odchodzi się od przejść podziemnych. Priorytetem jest odzyskiwanie miasta dla ludzi - przypomina Marcin Suszycki z Berlina.
Temat zagospodarowania pl. Wileńskiego wywołał też gorącą dyskusję na Pradze. Działające tam organizacje społeczne chcą przejąć inicjatywę. Zamierzają powalczyć o to, by w czasie budowy drugiej linii metra powstała tam przestrzeń przyjazna dla mieszkańców. - Plac Wileński to przecież serce Pragi. To nie może być tylko węzeł przesiadkowy. Spychanie ludzi do podziemi to nonsens - mówi Antoni T. Dąbrowski ze Związku Stowarzyszeń Praskich.
Wspólnie z innymi praskimi organizacjami i urzędem dzielnicy w następny piątek organizuje spotkanie na temat zagospodarowania pl. Wileńskiego. Zamierzają zaprosić na nie prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz i wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza. Chcą zaprezentować własną koncepcję urządzenia tego rejonu. - Plac Wileński to potencjalnie jeden z najpiękniejszych placów śródmiejskich w Warszawie - uważa Tomasz Peszke z Praskiego Stowarzyszenia Mieszkańców "Michałów". Przypomina, że przyjęta w tym roku przez Radę Warszawy strategia komunikacyjna zakłada przywracanie ulicom i placom w centrum funkcji miejskich. - Jak się ma do tego plan stworzenia na pl. Wileńskim olbrzymiego skrzyżowania z dziewięcioma pasami ruchu w al. "Solidarności" i ośmioma na Targowej? - pyta.
Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza twierdzi, że władze miasta są skłonne do dyskusji o tym, jak zagospodarować pl. Wileński.
Listy od czytelników:
Teraz oni: straszni mieszczanie!
Ostatnia wiadomość z Pragi jest taka: jak nam zbudują stację metra przy Dworcu Wileńskim, to zlikwidują przejścia dla pieszych na głównym praskim skrzyżowaniu. Wierzącym we wszechmoc spisków i układów systematyczna degradacja ul. Targowej starczy za przykład koronny. A jest to nie tylko jedyny bulwar Pragi, lecz całej Warszawy. Bulwar, mówi nam doświadczenie, a potwierdza encyklopedia, to "szeroka, zadrzewiona ulica miejska przeznaczona dla ruchu pieszego i kołowego". Targowa - jak znalazł.
Najpierw wprawiono w stan śpiączki i amputowano bazar Różyckiego, przez długie dekady powojenne jedno z najbardziej żywotnych, malowniczych miejsc stolicy i kraju. Potem wybudowano Centrum Wileńska, które miało otoczenie podnieść, ale swoimi butikami, marketami i fast foodami ogołociło Targową z targu - zarówno sklepowego, jak i barowego.
Rozrasta się tu teraz osobliwa hybryda lumpeksów z aptekami, a na całej długości bulwaru nie ma ani jednej kafejki, z której można by popatrzeć na ludzi. Następnie ogłoszono, że na błoniach pod Stadionem, a jakże, Narodowym, żaden naród (czyli dzieci i młodzież, jak dawniej bywało) nie będzie sobie grać ani biegać, nie powstanie też na nich Narodowy (a jakże!) Ośrodek Sportu, lecz wybuduje się biurowce i centra handlowe. Tym sposobem Targowa nie tyle zostanie wzięta w dwa ognie, ile wymierzy się jej cios w plecy, po którym już nigdy się nie podniesie.
A teraz zaplanowano likwidację przejść dla pieszych. I słusznie - bulwar w stołecznym mieście Warszawie to nie jest ulica, po której piesi będą się przechadzać! Panowie jazda będą na nim korkować.
I kto tym rządzi? Ani spisek, ani układ - t e r a z o n i:
"Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą, że deszcz, że drogo, że to, że tamto/ Trochę pochodzą, trochę posiedzą/ I wszystko widmo. I wszystko fantom. ( )
A patrząc - widzą wszystko o d d z i e l n i e:/ Że dom że Stasiek że koń że drzewo /
Jak ciasto, biorą gazety w palce/ I żują, żują na papkę pulchną,/ Aż papierowym wzdęte zakalcem/ Wypchane głowy grubo im puchną.
I znowu mówią, że Ford że kino / Że Bóg że Rosja radio, sport, wojna / Warstwami rośnie brednia potworna/ I w dżungli zdarzeń widmami płyną".
(Fragmenty wiersza Juliana Tuwima "Mieszkańcy" z tomu "Biblia cygańska", 1933)
Andrzej Mencwel
Ratujmy zebry wokół zoo
Bardzo cieszy mnie poruszenie tematu, jakim jest planowane zakopanie pieszych przejść pod ziemią, ponieważ obrazuje on w swoim absurdzie większy problem, jakim jest całkowity brak polityki planowania przestrzennego oraz komunikacyjnego Warszawy. Nie chcę bronić firmy Faber Maunsell, bo nie jakość jej pracy jest tu sednem problemu. Pewnie wykonała swoją robotę, jak potrafiła najlepiej i według wytycznych miasta. I tu jest moim zdaniem centrum problemu.
Czytelnicy gorąco się spierają na ten temat na forum Gazeta.pl. Dostajemy także wiele maili od czytelników. Część osób jest za likwidacją przejść naziemnych, żeby ułatwić przejazd samochodom. Większość nie zostawia jednak na tym pomyśle suchej nitki. Piszą do nas nawet Polacy mieszkający za granicą. - W całej Europie przynajmniej od 20 lat odchodzi się od przejść podziemnych. Priorytetem jest odzyskiwanie miasta dla ludzi - przypomina Marcin Suszycki z Berlina.
Temat zagospodarowania pl. Wileńskiego wywołał też gorącą dyskusję na Pradze. Działające tam organizacje społeczne chcą przejąć inicjatywę. Zamierzają powalczyć o to, by w czasie budowy drugiej linii metra powstała tam przestrzeń przyjazna dla mieszkańców. - Plac Wileński to przecież serce Pragi. To nie może być tylko węzeł przesiadkowy. Spychanie ludzi do podziemi to nonsens - mówi Antoni T. Dąbrowski ze Związku Stowarzyszeń Praskich.
Wspólnie z innymi praskimi organizacjami i urzędem dzielnicy w następny piątek organizuje spotkanie na temat zagospodarowania pl. Wileńskiego. Zamierzają zaprosić na nie prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz i wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza. Chcą zaprezentować własną koncepcję urządzenia tego rejonu. - Plac Wileński to potencjalnie jeden z najpiękniejszych placów śródmiejskich w Warszawie - uważa Tomasz Peszke z Praskiego Stowarzyszenia Mieszkańców "Michałów". Przypomina, że przyjęta w tym roku przez Radę Warszawy strategia komunikacyjna zakłada przywracanie ulicom i placom w centrum funkcji miejskich. - Jak się ma do tego plan stworzenia na pl. Wileńskim olbrzymiego skrzyżowania z dziewięcioma pasami ruchu w al. "Solidarności" i ośmioma na Targowej? - pyta.
Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza twierdzi, że władze miasta są skłonne do dyskusji o tym, jak zagospodarować pl. Wileński.
Listy od czytelników:
Teraz oni: straszni mieszczanie!
Ostatnia wiadomość z Pragi jest taka: jak nam zbudują stację metra przy Dworcu Wileńskim, to zlikwidują przejścia dla pieszych na głównym praskim skrzyżowaniu. Wierzącym we wszechmoc spisków i układów systematyczna degradacja ul. Targowej starczy za przykład koronny. A jest to nie tylko jedyny bulwar Pragi, lecz całej Warszawy. Bulwar, mówi nam doświadczenie, a potwierdza encyklopedia, to "szeroka, zadrzewiona ulica miejska przeznaczona dla ruchu pieszego i kołowego". Targowa - jak znalazł.
Najpierw wprawiono w stan śpiączki i amputowano bazar Różyckiego, przez długie dekady powojenne jedno z najbardziej żywotnych, malowniczych miejsc stolicy i kraju. Potem wybudowano Centrum Wileńska, które miało otoczenie podnieść, ale swoimi butikami, marketami i fast foodami ogołociło Targową z targu - zarówno sklepowego, jak i barowego.
Rozrasta się tu teraz osobliwa hybryda lumpeksów z aptekami, a na całej długości bulwaru nie ma ani jednej kafejki, z której można by popatrzeć na ludzi. Następnie ogłoszono, że na błoniach pod Stadionem, a jakże, Narodowym, żaden naród (czyli dzieci i młodzież, jak dawniej bywało) nie będzie sobie grać ani biegać, nie powstanie też na nich Narodowy (a jakże!) Ośrodek Sportu, lecz wybuduje się biurowce i centra handlowe. Tym sposobem Targowa nie tyle zostanie wzięta w dwa ognie, ile wymierzy się jej cios w plecy, po którym już nigdy się nie podniesie.
A teraz zaplanowano likwidację przejść dla pieszych. I słusznie - bulwar w stołecznym mieście Warszawie to nie jest ulica, po której piesi będą się przechadzać! Panowie jazda będą na nim korkować.
I kto tym rządzi? Ani spisek, ani układ - t e r a z o n i:
"Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą, że deszcz, że drogo, że to, że tamto/ Trochę pochodzą, trochę posiedzą/ I wszystko widmo. I wszystko fantom. ( )
A patrząc - widzą wszystko o d d z i e l n i e:/ Że dom że Stasiek że koń że drzewo /
Jak ciasto, biorą gazety w palce/ I żują, żują na papkę pulchną,/ Aż papierowym wzdęte zakalcem/ Wypchane głowy grubo im puchną.
I znowu mówią, że Ford że kino / Że Bóg że Rosja radio, sport, wojna / Warstwami rośnie brednia potworna/ I w dżungli zdarzeń widmami płyną".
(Fragmenty wiersza Juliana Tuwima "Mieszkańcy" z tomu "Biblia cygańska", 1933)
Andrzej Mencwel
Ratujmy zebry wokół zoo
Bardzo cieszy mnie poruszenie tematu, jakim jest planowane zakopanie pieszych przejść pod ziemią, ponieważ obrazuje on w swoim absurdzie większy problem, jakim jest całkowity brak polityki planowania przestrzennego oraz komunikacyjnego Warszawy. Nie chcę bronić firmy Faber Maunsell, bo nie jakość jej pracy jest tu sednem problemu. Pewnie wykonała swoją robotę, jak potrafiła najlepiej i według wytycznych miasta. I tu jest moim zdaniem centrum problemu.
1
2
następne »
-
Re: Plac Wileński dla ludzi, nie dla samochodów
olecky
13.11.09, 08:33
W dyskusję na temat placu wkradło się pewne przekłamanie. Nie chodzi o to, by wogóle zrezygnować z przejść podziemnych na placu, ale o to by nie likwidowaćprzejść nadziemnych. Kto wysiada »
-
Plac Wileński dla ludzi, nie dla samochodów
zoliborzanin
13.11.09, 08:52
Bareja już 30 lat temu podsumował temat kładek i przejść podziemnych:od 00:30 do 01:00: www.youtube.com/watch?v=j07-NEhuod4»
-
barany, które zablokowały budowę obwodnic Targowej
bolo-liberal
13.11.09, 09:17
Nie mają moralnego prawa mówić o ograniczaniu jej przepustowości.Praga nie ma żadnej obwodnicy - wszystko wali przez jej centrum tj. Targową.Dopóki obwodnicy nie ma, dopóty trzeba położyć »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




