Co robić z krzyżami dla ofiar wypadków?
14.11.2009
aktualizacja: 2009-11-13 20:37
Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Ledwo skończył się remont Al. Ujazdowskich, a już wrócił brzozowy krzyż upamiętniający pieszego, który zginął w tym miejscu. Usunąć ten znak czy zostawić?
ZOBACZ TAKŻE
- Czyszczą ulice z lasu nielegalnych reklam (29-10-09, 08:00)
- Drogi krzyżowe (04-01-12, 00:01)
- Policjant: "O każdym krzyżu mogę opowiedzieć historię" (30-10-09, 11:00)
- Nielegalne reklamy: stoją przy drodze na jednej nodze (22-10-09, 09:00)
- Oceniamy Aleje Ujazdowskie - trója z plusem? (25-08-09, 09:00)
- Jak zmienią się Aleje Ujazdowskie? (24-08-09, 08:00)
SONDAŻ
W niedzielę obchodzimy Światowy Dzień Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych. W Zabawie koło Tarnowa powstanie pomnik upamiętniający zabitych na drogach. Tam będzie można zostawić pamiątkowy krzyż-pamiątkę. - I to jest najlepsze miejsce dla takich krzyży. Kościół nie namawia do stawiania ich przy poboczach - podkreśla ks. Marian Midura, krajowy duszpasterz kierowców.
W Warszawie najnowszy krzyż wyrósł w Al. Ujazdowskich u wylotu Agrykoli. Składa się z prostych brzozowych palików i klepsydry ze zdjęciem mężczyzny w średnim wieku. Obok stoi kilka wypalonych zniczy. To ślad po tragicznej śmierci Marka Goldmana, harcmistrza ZHP, który zginął w tym miejscu w lipcu 2005 r. - Miałem dziesięć lat, gdy "Groszek" był moim zastępowym w 194. drużynie na Boernerowie - tak druha Goldmana z lat 60. wspomina Wiesław Wróblewski z Bemowa. - "Groszek" pracował w Ogrodzie Botanicznym. Wszedł na jezdnię, niestety, w niedozwolonym miejscu. Uderzył go motocyklista.
Pan Wiesław o śmierci druha dowiedział się dopiero wiosną zeszłego roku z portalu Nasza-klasa.pl. - Z odruchu serca pojechałem do tych lasków, gdzie chodziliśmy z drużyną, obciąłem dwie brzozowe gałęzie, zrobiłem z nich krzyż i zawiozłem na pl. Na Rozdrożu.
Podczas remontu Al. Ujazdowskich brzozowy krzyż zniknął. - Ale kilka dni temu ktoś z powrotem go ustawił - zauważył pan Wiesław.
Takich krzyży jest w Warszawie coraz więcej. Między jezdniami ul. Gagarina otacza go nawet niski płot, rosną zasadzone rośliny. Wciąż palą się znicze w miejscu śmierci 23-letniej Agnieszki "Czarnej", motocyklistki, która 10 lipca 2008 r. spadła ze ślimaka prowadzącego z Wisłostrady na most Łazienkowski.
Miejscy urzędnicy nie wiedzą, co robić z takimi "pomnikami". Według przepisów obiekty przy drogach (bez różnicy - krzyże czy reklamy) są nielegalne. - Rozumiemy tragedię, nie działamy przeciw rodzinom. Często argument jest taki, że krzyż ma ustrzec innych. A jeśli ktoś się w niego zapatrzy, zaduma i kilkadziesiąt metrów dalej zabije kogoś innego? - pyta Adam Sobieraj z Zarządu Dróg Miejskich. - W takim rozumowaniu jest sporo racji - zgadza się ks. Midura.
ZDM nie pozwala więc ustawiać krzyży i zleca ich usuwanie Zarządowi Oczyszczania Miasta. Tu jednak nie chcą zadeklarować, że to zrobią. - Czyścimy pasy zieleni. Na pewno usuwamy wypalone znicze - mówi tylko Iwona Fryczyńska, rzeczniczka ZOM.
- Dla mnie krzyż to przede wszystkim symbol wiary. Mijając taką pamiątkę, zawsze krótko się modlę - mówi ks. Bogdan Bartołd, proboszcz archikatedry św. Jana Chrzciciela. Podkreśla jednak, że nie można stawiać znaku równości między wbitym w pobocze krzyżem, a tym stojącym np. przy świątyni. Jak wobec tego usuwać krzyże z poboczy? - Z szacunkiem, jeśli stwarza zagrożenie w ruchu. Krzyże mniej widoczne, dyskretnie umieszczone moim zdaniem należy zostawiać. Może w którymś z kierowców wzbudzą refleksję? - zastanawia się ks. Bartołd.
- Sprawa rzeczywiście jest delikatna. Jeśli służby miejskie zdecydują usunąć mój krzyż z Al. Ujazdowskich, to nie będę się sprzeciwiał. Jeśli zostanie, to na pewno będzie zadbany - deklaruje Wiesław Wróblewski.
W Warszawie najnowszy krzyż wyrósł w Al. Ujazdowskich u wylotu Agrykoli. Składa się z prostych brzozowych palików i klepsydry ze zdjęciem mężczyzny w średnim wieku. Obok stoi kilka wypalonych zniczy. To ślad po tragicznej śmierci Marka Goldmana, harcmistrza ZHP, który zginął w tym miejscu w lipcu 2005 r. - Miałem dziesięć lat, gdy "Groszek" był moim zastępowym w 194. drużynie na Boernerowie - tak druha Goldmana z lat 60. wspomina Wiesław Wróblewski z Bemowa. - "Groszek" pracował w Ogrodzie Botanicznym. Wszedł na jezdnię, niestety, w niedozwolonym miejscu. Uderzył go motocyklista.
Pan Wiesław o śmierci druha dowiedział się dopiero wiosną zeszłego roku z portalu Nasza-klasa.pl. - Z odruchu serca pojechałem do tych lasków, gdzie chodziliśmy z drużyną, obciąłem dwie brzozowe gałęzie, zrobiłem z nich krzyż i zawiozłem na pl. Na Rozdrożu.
Podczas remontu Al. Ujazdowskich brzozowy krzyż zniknął. - Ale kilka dni temu ktoś z powrotem go ustawił - zauważył pan Wiesław.
Takich krzyży jest w Warszawie coraz więcej. Między jezdniami ul. Gagarina otacza go nawet niski płot, rosną zasadzone rośliny. Wciąż palą się znicze w miejscu śmierci 23-letniej Agnieszki "Czarnej", motocyklistki, która 10 lipca 2008 r. spadła ze ślimaka prowadzącego z Wisłostrady na most Łazienkowski.
Miejscy urzędnicy nie wiedzą, co robić z takimi "pomnikami". Według przepisów obiekty przy drogach (bez różnicy - krzyże czy reklamy) są nielegalne. - Rozumiemy tragedię, nie działamy przeciw rodzinom. Często argument jest taki, że krzyż ma ustrzec innych. A jeśli ktoś się w niego zapatrzy, zaduma i kilkadziesiąt metrów dalej zabije kogoś innego? - pyta Adam Sobieraj z Zarządu Dróg Miejskich. - W takim rozumowaniu jest sporo racji - zgadza się ks. Midura.
ZDM nie pozwala więc ustawiać krzyży i zleca ich usuwanie Zarządowi Oczyszczania Miasta. Tu jednak nie chcą zadeklarować, że to zrobią. - Czyścimy pasy zieleni. Na pewno usuwamy wypalone znicze - mówi tylko Iwona Fryczyńska, rzeczniczka ZOM.
- Dla mnie krzyż to przede wszystkim symbol wiary. Mijając taką pamiątkę, zawsze krótko się modlę - mówi ks. Bogdan Bartołd, proboszcz archikatedry św. Jana Chrzciciela. Podkreśla jednak, że nie można stawiać znaku równości między wbitym w pobocze krzyżem, a tym stojącym np. przy świątyni. Jak wobec tego usuwać krzyże z poboczy? - Z szacunkiem, jeśli stwarza zagrożenie w ruchu. Krzyże mniej widoczne, dyskretnie umieszczone moim zdaniem należy zostawiać. Może w którymś z kierowców wzbudzą refleksję? - zastanawia się ks. Bartołd.
- Sprawa rzeczywiście jest delikatna. Jeśli służby miejskie zdecydują usunąć mój krzyż z Al. Ujazdowskich, to nie będę się sprzeciwiał. Jeśli zostanie, to na pewno będzie zadbany - deklaruje Wiesław Wróblewski.
Przeczytaj także: Dwa wypadki z tego samego powodu: chorzy kierowcy
-
Co robić z krzyżami dla ofiar wypadków?
dorsai68
14.11.09, 12:39
Przecież t proste - zwrócić rodzinom, które je ustawiły. Moą je sobie na drzwiach do mieszkania powiesić. »
-
Co robić z krzyżami dla ofiar wypadków?
nessuno
14.11.09, 15:21
Nie cackać się z tym i zdecydowanie wywalać.Miejscem tych symboli jest kościółlub cmentarz.»
-
Re: Co robić z krzyżami dla ofiar wypadków?
krwawymsciciel
15.11.09, 19:05
nielegalne zajecie w pasie drogi = wywalac. w Londynie widzialem na takim blaszanym czyms przy jakiejs jezdni skrzyzowanie stroika pogrzebowego z choinka. podszedlem blizej a napis byl po »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Ašroda w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie



