Skończyła 105 lat i zaczęła 80. rok pracy

Grzegorz Miecznikowski
14.11.2009 aktualizacja: 2009-11-13 22:02
A A A Drukuj
Zofia Morawska w Laskach Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
105 lat skończyła w piątek pani Zofia Morawska i zaczęła 80. rok pracy w Ośrodku dla Dzieci Niewidomych w Laskach. - To anioł, nie kobieta - mówią o niej najbliżsi przyjaciele, wychowankowie i współpracownicy.
Nawet 300 lat życzono w piątek Zofii Morawskiej. Z okazji urodzin odwiedzili ją oficjele, siostry zakonne, wychowankowie, delegacje współpracowników, przyjaciele, rodzina. Dostała też mnóstwo prezentów: telefon dla starszych osób, audiobooki, ale te najcenniejsze to poduszka zrobiona przez niewidomą tkaczkę i narzuty uszyte przez wychowanków ośrodka.

Pani Morawska do Lasek przyjechała jeszcze jako mała Zosia w wieku dziewięciu lat jeszcze pod zaborem rosyjskim. Potem razem z rodzicami wróciła do Krakowa, gdzie skończyła gimnazjum sióstr urszulanek. Po studiach pedagogicznych na Uniwersytecie Jagiellońskim podjęła pracę jako nauczycielka w szkole sióstr prezentek. Po śmierci ojca przeprowadziła się do Warszawy. Tu odnalazła już prawdziwe powołanie. W 1930 r. związała się z Towarzystwem Opieki nad Ociemniałymi w Laskach. - Zawsze chciałam działać społecznie, ale nie identyfikowałam jej z niewidomymi - opowiada pani Morawska.

W ośrodku w Laskach organizowała warsztaty, świetlice, opiekę lekarską, pośrednictwo pracy, zajmowała się też finansami Towarzystwa, zdobywając przez lata dotacje i wielu sponsorów. Pracę skarbnika zakończyła w 103. roku życia. - Ale nadal jest bardzo aktywna. Teraz zasiada w zarządzie Towarzystwa. U pani Morawskiej odbywają się nasze zebrania - mówi Piotr Grocholski, dyrektor ośrodka w Laskach.

Z okazji urodzin pani Zofii w miejscowej kaplicy odprawiono mszę świętą. Listy okolicznościowe nadesłali m.in. abp Kazimierz Nycz i szef "Tygodnika Powszechnego" ks. Adam Boniecki. - Pani Morawska nie opuszcza żadnej mszy, swoim życiem daje piękne świadectwo wiary - chwaliła siostra Gabriela, opiekunka pani Zofii.

- Nie chciała więc pani zostać zakonnicą? - pytam.

- Nie mogłam. Brat kazał mi przysiąść, że nie pójdę do klasztoru, bo bał się, że to zmieni nasze relacje. Poza tym chciał dla mnie jak najlepiej. Powiedziałam mu wtedy, że biorę pod rozwagę, ale przysięgi dotrzymałam.

- A jak dziś się czuje solenizantka? 105 lat i świat nadal do zdobycia...

- Czuję się bardzo usatysfakcjonowana, że mam jeszcze możliwość pracy i nikt nie wyrzuca mnie na emeryturę. Ale dziś jestem w innym świecie, tyle emocji i wzruszeń.

- Ciocia zawsze taka skromna - twierdzi Anna Grocholska, bratanica pani Zofii, rzeźbiarka.

- Ja bym nic przez te 80 lat pracy nie zrobiła, gdyby nie inni - mówiła twardo jubilatka.

Przeczytaj także: 11 listopada: Policja napadła, czy była napadnięta?



Podziel się

  • Skończyła 105 lat i zaczęła 80. rok pracy fotodiagnoza 16.11.09, 09:43

    ze swojej strony dużo dużo zdrowia i wiele jeszcze uśmiechu:))cieszę się, że w naszym państwie żyją też tacy ludzie.a "kariery" i specjalizacji można tylko pozazdrościć:))pozdrawiam »

  • Piękny życiorys nowotkomarceli4 16.11.09, 10:38

    takie historie można czytać, czytać, czytać i za każdym razem czlowiekowi jest lepiej, jak wie że wśród nas są tacy ludzie.»

  • Skończyła 105 lat i zaczęła 80. rok pracy nibug1 16.11.09, 10:44

    Pani Zofio !Uśmiechu na każdy dzień! Wyrazy szacunku!O takich ludziach powinniśmy czytać i dowiadywać się na codzieńżal ,że tak mało się mówi o prawdziwych autorytetach-ale ONE jeszcze »

Najnowsze wiadomości z Warszawy