"A może zbombardować PKiN i Dom Partii? To byłaby świetna promocja"

Dariusz Bartoszewicz
17.11.2009 aktualizacja: 2010-08-10 16:42
A A A Drukuj
Dawna siedziba KC PZPR Fot. Bartosz Bobkowski / AG
- Dom Partii zabytkiem. Kiedy konserwator zabytków próbowała go wpisać do rejestru w 1997 r., straciła pracę. Teraz emocje są ledwie letnie. Czy turyści pokochają d. KC PZPR równie mocno jak Pałac Kultury? - o kontrowersjach związanych z wpisem gmachu KC i Pałacu Kultury do rejestru zabytków pisze w felietonie Dariusz Bartoszewicz, dziennikarz "Gazety Stołecznej".
Gdyby doraźna polityka miała kształtować urbanistykę i architekturę Warszawy, co jakiś czas trzeba by bombardować miasto. Nalot dywanowy powinien najpierw objąć ścisłe centrum miasta. Tam sterczy przecież symbol sowieckiej dominacji - Pałac Kultury i Nauki, drapacz chmur naszego zniewolenia. Nasi dziadowie zdobyli się po I wojnie światowej i polsko-bolszewickiej na to, by usunąć sobór prawosławny z 70-metrową wieżą z pl. Saskiego, później Hitlera, po jego pokonaniu Zwycięstwa, w końcu Piłsudskiego. A my?

- Należy zburzyć PKiN - powtarza Radosław Sikorski, szef MSZ, ostatnio w Święto Niepodległości.

Wysadźmy więc w powietrze trzy teatry: Studio, Dramatyczny i Lalkę, dwa muzea Techniki oraz Ewolucji. Zbombardujmy Pałac Młodzieży, basen, Kinotekę. Siedzibę PAN, Rady Warszawy i różnych biur ratusza. Chodzi przecież o gest symboliczny, który można świetnie wykorzystać w promocji miasta. W Berlinie runął mur i wszystkie telewizje to pokazały. Gdyby warszawski event z burzeniem Pałacu odpowiednio nagłośnić, przyjechałyby pewnie ekipy CNN, BBC, Deutsche Welle oraz Euronews. Z Rosjanami to nigdy nie wiadomo, czyby zechcieli się akredytować. Apokalipsa w stołecznym city przyspieszyłaby odbudowę pałacu Saskiego wraz z kamienicami na rogu Królewskiej i pl. Piłsudskiego na siedzibę stołecznych władz, bo te przecież musiałyby się gdzieś podziać po utracie PKiN. Radni pod budowany most Północny przecież się nie przeniosą. Co z teatrami i całą pałacową resztą? No cóż, tak spektakularna akcja zrywania z socrealistyczną i komunistyczną spuścizną musi pociągnąć za sobą jakieś koszty. Kultura by na tym trochę ucierpiała.

Na szczęście burzenie Pałacu Kultury nie jest już możliwe, nad czym ubolewa minister Sikorski. Gmach trafił do rejestru zabytków. Od wczoraj jest w nim też dawny Domu Partii. Znów budzi to pewne emocje, już tylko letnie, zwłaszcza w szeregach PiS, a także w IPN, o czym pisaliśmy w poniedziałek w "Gazecie". O klasie tej znakomitej architektury autorstwa trzech tzw. tygrysów: Wacława Kłyszewskiego, Jerzego Mokrzyckiego i Eugeniusza Wierzbickiego, wielokrotnie wypowiadali się eksperci. Zauroczeni nią byli architekci z Paryża Stanisław Fiszer i Andrzej Chołdzyński, którzy projektowali Centrum Giełdowe zbudowane przy Książęcej jako swoisty pendant do Domu Partii. - Tam pełna ściana, a u nas szklana. Rytm, proporcje są podobne - podpowiadał Chołdzyński.

Lustratorom ideologicznym architektury proponuję zabawę w gdybanie. Co by było, gdyby rząd Tadeusza Mazowieckiego kazał wysadzić d. KC PZPR? Pierwszej siedziby giełdy w III RP w tym jakże symbolicznym miejscu by nie było. I czego jeszcze? Spółki Bankowo-Finansowej "Nowy Świat" skarbu państwa. Powołał ją premier Mazowiecki, polecił odczarować gmach, zamieniając w komercyjny biurowiec. Dokąd trafiały pieniądze z czynszów? Na Uniwersytet Warszawski z przeznaczeniem budowy nowej biblioteki na Powiślu. Gdyby w 1989 r. zwyciężyło zacietrzewienie polityczne, nie mielibyśmy też wspaniałego BUW-u nad Wisłą. To teraz jedna z największych atrakcji turystycznych Warszawy, naturalnie obok Pałacu Kultury.

Przeczytaj także: Dom Partii wpisany do rejestru zabytków



Podziel się

  • Zburzyć wszystko i udawać laptop-zera 17.11.09, 14:43

    że tego okresu nie było, wymazać z książek z pamięci, zlikwidować kroniki,zabrać świadectwa i dyplomy ukończenia szkół, stwierdzić ustawą że wszyscyponownie do szkół bo tamten okres nie »

Najnowsze wiadomości z Warszawy