Chcą obudzić polskich studentów. Zaczęli od pikiety

Wojciech Karpieszuk
18.11.2009 aktualizacja: 2009-11-17 21:53
A A A Drukuj
Protest studentów Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
"Edukacja prawem nie towarem", "Bezpłatne studia" - z takimi hasłami pod bramą Uniwersytetu Warszawskiego pikietowali we wtorek studenci. - Socjaliści! - komentowali przechodnie. Ta akcja to debiut Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego.
SERWISY
- Dziś tzw. organizacje studenckie zajmują się załatwianiem taniego piwa na juwenalia. A główne zadanie samorządu to rozdawanie biletów na koncerty. Chcemy obudzić polskich studentów. Będziemy chodzić po akademikach i namawiać ich do działania - deklaruje Maciek Łapski, student prawa na UW i członek nowego Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego.

Wczoraj mieli swoją pierwszą akcję - "Alarm dla Edukacji". Przed południem grupa studentów z transparentami i gwizdkami ustawiła się przed bramą UW. Spotkali się o symbolicznej godzinie: za pięć dwunasta. Tak chcieli podkreślić, że czasu na zmiany w szkolnictwie wyższym jest mało. - Jesteśmy przeciwko płatnym studiom. Uniwersytet to miejsce na wymianę myśli i poglądów, a nie przedsiębiorstwo do generowania zysków - ogłaszał przez megafon Maciek.

Chodzi o projekt reformy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a głównie o wprowadzenie opłat za drugi kierunek. Studenci protestowali też przeciwko - jak to określili - komercjalizacji uczelni. Ich zdaniem współfinansowanie uniwersytetów przez prywatnych przedsiębiorców sprawi, że rozwijać się będą tylko kierunki opłacalne dla biznesu, a humanistyka zostanie zepchnięta na margines.

- Nie mówię, że dziś jest idealnie. Ale trzeba walczyć, by to zmienić. Dlatego przyszłam - mówiła Agnieszka Pawelska z politologii. - Na swoim wydziale dostaję najwyższe stypendium naukowe - 450 zł miesięcznie. Jeszcze dwa lata temu było to 700 zł. Jak mam się za to utrzymać w Warszawie? Znam osoby z mojego wydziału, które chwalą się, że mają stypendia socjalne, bo rodzice prowadzą prywatne firmy i nie ujawnili dochodów. Proponuję wprowadzić raczej weryfikację przyznawania stypendiów, a nie płatne studia.

- Segreguję po nocach paczki na poczcie. Inaczej mógłbym zapomnieć o studiach w Warszawie. Rano biegnę zaspany na zajęcia. Państwo powinno mi pomóc skończyć uniwersytet, a nie rzucać kłody pod nogi, odbierając zniżki kolejowe - dodał Maciek.

Studenci krytykowali też uczelnie prywatne. Według nich to maszynki do zarabiania pieniędzy. A dyplomy większości nie mają wartości naukowej. Michał Marski z prywatnej Akademii Leona Koźmieńskiego ripostował: - Ja płacę za studiowanie duże pieniądze. Ale wiem za co. Absolwenci mojej szkoły nie mają problemów ze znalezieniem pracy. Nie można generalizować, bo mógłbym stwierdzić, że publiczne uczelnie to molochy produkujące bezrobotnych.

Jedna z młodych dziewczyn, wychodząc z uniwersyteckiego kampusu, rzuciła: - Jesteście socjalistami. Minęły już czasy, kiedy państwo musiało coś dać. Studia powinny być płatne.

- Socjaliści? Tak też można powiedzieć o Francuzach, Duńczykach, Szwedach i Finach, bo w tych krajach studiuje się za darmo - odpierał zarzuty Maciek.

Zapewniał, że nie są związani z żadną partią polityczną, a do ich organizacji może przystąpić każdy. Wczoraj DZS przeprowadziło podobne protesty w kilku miastach, mi.n. w Białymstoku, Gdańsku, Krakowie, Toruniu. Mimo że ich pikieta pod bramą UW nie wzbudziła zainteresowania, Maciek wierzy, że uda im się przekonać kolegów do działania na rzecz reformy szkolnictwa. Marzy mu się, by tak jak ostatnio w Austrii w protesty przeciwko płatnym studiom zaangażowały się tysiące. - Do tego potrzebna jest praca u podstaw. Właśnie dlatego powołaliśmy to zrzeszenie - kwituje.

Więcej o organizacji na: www.demokratyczne.pl

Przeczytaj także: Najlepszy student w Polsce jest Białorusinem



Podziel się

  • Chcą obudzić polskich studentów. Zaczęli od pik... michal0510 18.11.09, 10:19

    Jak kogoś nie stać na studiowanie w Warszawie, to niech studiuje w Białymstoku, Lublinie, Olsztynie, Rzeszowie czy Szczecinie. Tam też są państwowe uczelnie, a koszty utrzymania dużo niższe.»

  • Sie należy! three-gun-max 18.11.09, 10:45

    Poprzyjeżdzali z jakichś wsi, gdzie całe życie byli na garnuszku opieki społecznej i myślą, że darmocha to coś normalnego. Mam nadzieje, że życie szybko sprowadzi ich na ziemię.»

  • Poza tym studia to towar sanmartino 18.11.09, 12:25

    Student ma prawo wymagać od uczelni dobrej jakości usług tj. jakości nauczania, terminowości itp. Ma prawo oceniać kadrę i tzw. ewaluacja powinna być brana pod uwagę przy tworzeniu siatki »

Najnowsze wiadomości z Warszawy