Zabił, ale czy strzelał? - wyrok za zabójstwo dilerów Ery

Piotr Machajski
19.11.2009 aktualizacja: 2009-11-19 21:40
A A A Drukuj
Paweł R. podczas czwartkowej rozprawy Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
15 lat ma spędzić w więzieniu Paweł R. za udział w zabójstwie dwóch dilerów. To już kolejny wyrok w tej sprawie. Ale raczej nie ostatni.
Tuż przed odczytaniem sentencji wyroku sędzia Renata Kopacz zabroniła fotoreporterom robienia zdjęć. Czyżby spodziewała się, że Paweł R. zareaguje tak jak podczas pierwszego procesu? Wówczas R. (sąd nie zgodził się na ujawnienie jego nazwiska, choć wiemy, jak nazywa się skazana już rodzona siostra oskarżonego), gdy usłyszał, że jest winny, obrzucił sędzię wyzwiskami.

Wczoraj podczas ogłaszania wyroku (sprawa wróciła po apelacji do ponownego rozpoznania) żadnych nerwów nie było. Gdy sędzia skończyła czytać, R. spokojnie usiadł i tylko pokręcił głową z niedowierzaniem. Dopiero wtedy błysnęły flesze.

Prokuratura oskarżyła Pawła R. o to, że 18 czerwca 1997 r. wziął udział w brutalnym zabójstwie dwóch dilerów Ery GSM. Przed sądem po raz pierwszy stanął dziesięć lat po zbrodni, bo ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. Najpierw w Meksyku, potem w Stanach Zjednoczonych.

To było jedno z najgłośniejszych morderstw lat 90. Zaplanowane i kierowane przez 22-letnią wówczas Małgorzatę Rozumecką, siostrę Pawła. Motyw? Pieniądze. Rozumecka zwabiła dilerów w pułapkę. Zachęceni do sprzedaży telefonów komórkowych przyjechali razem pod las w Komorowie. Tam obaj zostali zastrzeleni. Godzinę później aparaty warte trochę ponad 50 tys. zł zabójcy sprzedali pod Pałacem Kultury za dwie trzecie tej kwoty.

Prokuratura chciała dla Pawła R. aż 25 lat więzienia, czyli kary maksymalnej, bo niepełnoletnich (R. w dniu zbrodni nie miał nawet 17 lat) nie można skazywać na dożywocie. Sąd orzekł mniej: 15 lat więzienia i dziesięć pozbawienia praw publicznych. Uznał, że Paweł R. wiedział o planie siostry i co najistotniejsze brał udział w zabójstwie. Nie był jednak jej inicjatorem, pozostawał pod wpływem starszej siostry.

Choć od zbrodni minęło już ponad 12 lat, odbyło się kilka procesów, a w sprawie wciąż pełno jest niewiadomych. Kto i od kogo zdobył broń? Co się z nią stało? Kto ostatecznie pociągnął za spust? I przede wszystkim: kto był na polanie pod lasem w Komorowie, gdy zabijano dilerów Ery?

Na pewno znajdowali się tam skazani już prawomocnie: Małgorzata Rozumecka i Marcin Tomczak. Ten drugi został uznany winnym tylko rozboju, bo przekonał sąd, że nie wiedział o planowanym zabójstwie. Zapewne był też Paweł R., co wczoraj potwierdził sąd. Zapewne, bo wyrok wciąż jest nieprawomocny. Świadek incognito zeznał jednak, że widział wyraźnie cztery osoby: trzech mężczyzn i kobietę. Kim jest więc ten czwarty? Na pewno nie był to oskarżony niegdyś przez prokuraturę Krystian M. Sąd ostatecznie uniewinnił go od udziału w zbrodni, dostał nawet odszkodowanie za niesłuszny areszt. A więc kto? Sędzia Renata Kopacz mówiła wczoraj o "nieustalonej osobie". Być może jej tożsamości nie poznamy już nigdy.

Obrońca Pawła R. chciał uniewinnienia dla swojego klienta. Podczas procesu przekonywał, że R. był na polanie w Komorowie, ale dotarł tam już po zabójstwie. Po wczorajszym wyroku zapowiada kolejną apelację.

Sąd przyznał wczoraj, że nie udało się ustalić, kiedy Paweł R. dowiedział się o planowanym zabójstwie, kiedy pojawił się na miejscu zbrodni ani tym bardziej, czy strzelał. Wątpliwości więc pozostały, a te zgodnie z prawem rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

- W różnych procesach tą sprawą zajmowało się w sumie 32 niezawisłych sędziów. I każdy ustalał inny stan faktyczny - mówił po wyroku rozgoryczony jego treścią mec. Jacek Brydak.

Prokurator Tomasz Szredzki zapowiedział tylko złożenie wniosku o pisemne uzasadnienie wyroku. - Dopiero po zapoznaniu się z nim podejmiemy decyzję o ewentualnej apelacji - stwierdził.

Przeczytaj także: Zaatakował nożem modlącego się mężczyznę



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy