Liceum z Nowowiejskiej ma kłopoty. Musi oddać budynek
20.11.2009
aktualizacja: 2009-11-19 20:19
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Nie wiadomo, co dalej z "dwójką", jednym z pierwszych niepublicznych liceów w kraju. Ministerstwo Skarbu Państwa nie chce szkoły i już szuka chętnych do wynajęcia budynku.
ZOBACZ TAKŻE
- Chcą obudzić polskich studentów. Zaczęli od pikiety (18-11-09, 10:00)
- Balony poleciały do nieba. Przypomną o Prawach Dziecka (21-11-09, 09:00)
- Najlepszy student w Polsce jest Białorusinem (07-11-09, 15:00)
- Liceum "Dwójka" zostaje przy Nowowiejskiej (04-01-11, 11:00)
- Znane liceum organizuje grę miejską dla kandydatów (28-11-09, 11:00)
- Miasto walczy o społeczne liceum (26-11-09, 23:00)
- Nowy serial: o dzieciach, które rodzą dzieci (24-11-09, 14:49)
- Jak sprzedawać mapy metodą "na przedszkole"? (13-11-09, 10:00)
- Ogórkowa i żadnych frytek - w tej szkole najlepiej karmią (07-11-09, 13:00)
- Szkoły czekają na sześciolatków. Będzie kampania ratusza (06-11-09, 12:00)
- Wyrzucili zuchy ze szkoły. "Bo biegały i zużywały prąd" (05-11-09, 08:00)
- Dzieci wypędzone ze szkoły już nie przeszkadzają (17-11-09, 10:00)
SERWISY
"Nie damy się wyrzucić" - taki transparent przywitał wczoraj kilkanaście osób, które przyszły obejrzeć wnętrza 2. Społecznego Liceum Ogólnokształcącego. Wywiesili go uczniowie. - Chcemy pokazać, że zależy nam na losie tego budynku - tłumaczy Michał Borowy z samorządu uczniowskiego. - I że nie można go ot tak wziąć, bo jesteśmy tutaj my, uczniowie. A nam na szkole zależy.
Licealiści na krok nie odstępowali swojej dyrektorki. Oprowadzała po szkole przedstawicieli instytucji państwowych, które mają chrapkę na budynek przy Nowowiejskiej. Były zdjęcia, szczegółowe pytania, zaglądanie do sal lekcyjnych, łazienek, szatni. Tylko na przeciekający dach nikt nie chciał wejść.
"Dwójka" ma już 20 lat. Gdy zaczynała działalność, zajęła budynek przy Nowowiejskiej 5 należący niegdyś do Politechniki. Jeszcze rok temu budynkiem zarządzał resort oświaty i użyczał go szkole. MEN wymówiło jednak umowę, a nieruchomość przekazało Ministerstwu Skarbu Państwa. Dla szkoły zwiastowało to kłopoty. - W sierpniu podpisaliśmy umowę najmu z ministerstwem, ale tylko do czerwca 2010 r. - mówi dyrektorka szkoły Anna Sobala-Zbroszczyk. - Liczyliśmy na to, że budynek będzie przejęty przez miasto. Przed wakacjami pisałam do Rady Warszawy, do prezydenta i biura edukacji. Nie otrzymaliśmy żadnej pomocy.
Resort skarbu powiadomił szkołę, że nie może budynku wynajmować dłużej placówce oświatowej, i zaczął szukać chętnych do wynajęcia atrakcyjnie położonej nieruchomości. Gdy liceum zaczynali odwiedzać zainteresowani z aparatami fotograficznymi, dyrektorka postanowiła wyznaczyć terminy zwiedzania. Wczoraj przyszła pierwsza tura.
Anna Sobala-Zbroszczyk nie kryje, że najlepszym rozwiązaniem dla szkoły byłoby pozostanie na Nowowiejskiej. - Zrośliśmy się z tym miejscem, to wartość tradycji tej szkoły - wyjaśnia. - Jeśli jednak mielibyśmy możliwość wynajęcia innego, odpowiedniego budynku, to też będzie to dla nas rozwiązanie.
Czy ratusz wesprze szkołę? Włodzimierz Paszyński, zastępca prezydenta Warszawy odpowiedzialny za edukację, wczoraj był za granicą. Zapewnia, że nie wiedział o tym, że liceum znalazło się w tak trudnej sytuacji. Podkreśla, że "dwójka" to ważna szkoła. - Pamiętam, jak powstawała, to jedna pierwszych szkół niepublicznych w Polsce. Mogę powiedzieć tyle, że będę bardzo prosił ministra skarbu, by ze względu na dorobek szkoły zmienił stanowisko. Jeśli zaś chodzi o budynek, to niestety nie mamy takiego, który miasto mogłoby przekazać w tej chwili szkole. A występuje do nas w tej sprawie wiele niepublicznych placówek.
Dyrektorka "dwójki" ma zamiar prosić urzędników o wsparcie ponownie. A Witold Szeremeta z samorządu prosi: - Niech pani napisze, że są tutaj szczury. Liczymy na to, że wszystkich zniechęcimy. Niech czują naszą presję.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Licealiści na krok nie odstępowali swojej dyrektorki. Oprowadzała po szkole przedstawicieli instytucji państwowych, które mają chrapkę na budynek przy Nowowiejskiej. Były zdjęcia, szczegółowe pytania, zaglądanie do sal lekcyjnych, łazienek, szatni. Tylko na przeciekający dach nikt nie chciał wejść.
"Dwójka" ma już 20 lat. Gdy zaczynała działalność, zajęła budynek przy Nowowiejskiej 5 należący niegdyś do Politechniki. Jeszcze rok temu budynkiem zarządzał resort oświaty i użyczał go szkole. MEN wymówiło jednak umowę, a nieruchomość przekazało Ministerstwu Skarbu Państwa. Dla szkoły zwiastowało to kłopoty. - W sierpniu podpisaliśmy umowę najmu z ministerstwem, ale tylko do czerwca 2010 r. - mówi dyrektorka szkoły Anna Sobala-Zbroszczyk. - Liczyliśmy na to, że budynek będzie przejęty przez miasto. Przed wakacjami pisałam do Rady Warszawy, do prezydenta i biura edukacji. Nie otrzymaliśmy żadnej pomocy.
Resort skarbu powiadomił szkołę, że nie może budynku wynajmować dłużej placówce oświatowej, i zaczął szukać chętnych do wynajęcia atrakcyjnie położonej nieruchomości. Gdy liceum zaczynali odwiedzać zainteresowani z aparatami fotograficznymi, dyrektorka postanowiła wyznaczyć terminy zwiedzania. Wczoraj przyszła pierwsza tura.
Anna Sobala-Zbroszczyk nie kryje, że najlepszym rozwiązaniem dla szkoły byłoby pozostanie na Nowowiejskiej. - Zrośliśmy się z tym miejscem, to wartość tradycji tej szkoły - wyjaśnia. - Jeśli jednak mielibyśmy możliwość wynajęcia innego, odpowiedniego budynku, to też będzie to dla nas rozwiązanie.
Czy ratusz wesprze szkołę? Włodzimierz Paszyński, zastępca prezydenta Warszawy odpowiedzialny za edukację, wczoraj był za granicą. Zapewnia, że nie wiedział o tym, że liceum znalazło się w tak trudnej sytuacji. Podkreśla, że "dwójka" to ważna szkoła. - Pamiętam, jak powstawała, to jedna pierwszych szkół niepublicznych w Polsce. Mogę powiedzieć tyle, że będę bardzo prosił ministra skarbu, by ze względu na dorobek szkoły zmienił stanowisko. Jeśli zaś chodzi o budynek, to niestety nie mamy takiego, który miasto mogłoby przekazać w tej chwili szkole. A występuje do nas w tej sprawie wiele niepublicznych placówek.
Dyrektorka "dwójki" ma zamiar prosić urzędników o wsparcie ponownie. A Witold Szeremeta z samorządu prosi: - Niech pani napisze, że są tutaj szczury. Liczymy na to, że wszystkich zniechęcimy. Niech czują naszą presję.
Przeczytaj także: Szkoły czekają na sześciolatków. Będzie kampania ratusza
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Walentynkowy wtorek w Warszawie [NA ZYWO]
- Tutaj wyjdziesz z metra. Dokładne lokalizacje [ZDJĘCIA]
- Walentynki w Warszawie w restauracjach i klubach. Dla par i singli
- Chcą wykurzyć dziuplę z kawą. Sfałszowanym podpisem
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



