Liceum z Nowowiejskiej ma kłopoty. Musi oddać budynek

Małgorzata Zubik
20.11.2009 aktualizacja: 2009-11-19 20:19
A A A Drukuj
W listopadzie 2009 roku uczniowie protestowali w obronie budynku Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Nie wiadomo, co dalej z "dwójką", jednym z pierwszych niepublicznych liceów w kraju. Ministerstwo Skarbu Państwa nie chce szkoły i już szuka chętnych do wynajęcia budynku.
SERWISY
"Nie damy się wyrzucić" - taki transparent przywitał wczoraj kilkanaście osób, które przyszły obejrzeć wnętrza 2. Społecznego Liceum Ogólnokształcącego. Wywiesili go uczniowie. - Chcemy pokazać, że zależy nam na losie tego budynku - tłumaczy Michał Borowy z samorządu uczniowskiego. - I że nie można go ot tak wziąć, bo jesteśmy tutaj my, uczniowie. A nam na szkole zależy.

Licealiści na krok nie odstępowali swojej dyrektorki. Oprowadzała po szkole przedstawicieli instytucji państwowych, które mają chrapkę na budynek przy Nowowiejskiej. Były zdjęcia, szczegółowe pytania, zaglądanie do sal lekcyjnych, łazienek, szatni. Tylko na przeciekający dach nikt nie chciał wejść.

"Dwójka" ma już 20 lat. Gdy zaczynała działalność, zajęła budynek przy Nowowiejskiej 5 należący niegdyś do Politechniki. Jeszcze rok temu budynkiem zarządzał resort oświaty i użyczał go szkole. MEN wymówiło jednak umowę, a nieruchomość przekazało Ministerstwu Skarbu Państwa. Dla szkoły zwiastowało to kłopoty. - W sierpniu podpisaliśmy umowę najmu z ministerstwem, ale tylko do czerwca 2010 r. - mówi dyrektorka szkoły Anna Sobala-Zbroszczyk. - Liczyliśmy na to, że budynek będzie przejęty przez miasto. Przed wakacjami pisałam do Rady Warszawy, do prezydenta i biura edukacji. Nie otrzymaliśmy żadnej pomocy.

Resort skarbu powiadomił szkołę, że nie może budynku wynajmować dłużej placówce oświatowej, i zaczął szukać chętnych do wynajęcia atrakcyjnie położonej nieruchomości. Gdy liceum zaczynali odwiedzać zainteresowani z aparatami fotograficznymi, dyrektorka postanowiła wyznaczyć terminy zwiedzania. Wczoraj przyszła pierwsza tura.

Anna Sobala-Zbroszczyk nie kryje, że najlepszym rozwiązaniem dla szkoły byłoby pozostanie na Nowowiejskiej. - Zrośliśmy się z tym miejscem, to wartość tradycji tej szkoły - wyjaśnia. - Jeśli jednak mielibyśmy możliwość wynajęcia innego, odpowiedniego budynku, to też będzie to dla nas rozwiązanie.

Czy ratusz wesprze szkołę? Włodzimierz Paszyński, zastępca prezydenta Warszawy odpowiedzialny za edukację, wczoraj był za granicą. Zapewnia, że nie wiedział o tym, że liceum znalazło się w tak trudnej sytuacji. Podkreśla, że "dwójka" to ważna szkoła. - Pamiętam, jak powstawała, to jedna pierwszych szkół niepublicznych w Polsce. Mogę powiedzieć tyle, że będę bardzo prosił ministra skarbu, by ze względu na dorobek szkoły zmienił stanowisko. Jeśli zaś chodzi o budynek, to niestety nie mamy takiego, który miasto mogłoby przekazać w tej chwili szkole. A występuje do nas w tej sprawie wiele niepublicznych placówek.

Dyrektorka "dwójki" ma zamiar prosić urzędników o wsparcie ponownie. A Witold Szeremeta z samorządu prosi: - Niech pani napisze, że są tutaj szczury. Liczymy na to, że wszystkich zniechęcimy. Niech czują naszą presję.

Przeczytaj także: Szkoły czekają na sześciolatków. Będzie kampania ratusza



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy