Czytelnicy "Gazety" odkrywali sekrety Siekierek

Grzegorz Lisicki
22.11.2009 aktualizacja: 2009-11-22 20:00
A A A Drukuj
Wycieczka po elektrociepłowni Siekierki Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
  • Wycieczka po elektrociepłowni Siekierki
  • Wycieczka po elektrociepłowni Siekierki
350 tys. ton węgla, koty, akwaria z rybami i termos jak wieżowiec - elektrociepłownia Siekierki uchyliła rąbka swych tajemnic czytelnikom "Gazety", którzy zwiedzali ją całą niedzielę.
Siekierki to jedna z największych w Europie elektrociepłowni na węgiel kamienny. - Jest tyle automatyki i komputerów, że w ciągu dziesięciu lat zatrudnienie zmniejszyło się z 5 tys. do tysiąca osób - wyjaśniła Ewa Warska, koordynatorka działu produkcji.

Wczoraj przez cały dzień oprowadzała naszych czytelników, którzy wybrali się na zorganizowany przez redakcję i Vattenfalla spacer. Obejrzeliśmy baseny wypełnione kwasami, które oczyszczają z minerałów powracającą z miasta wodę. - Inaczej turbiny zarosłyby kamieniem jak czajnik - wytłumaczyła.

W pomieszczeniu sterowania niespodzianka - w ściany wbudowano dwa akwaria. Jak się okaże, to niejedyny przejaw życia w industrialnym świecie Siekierek. Konstrukcje są tu gigantyczne. Jedna z nich to wywrot, który elektromagnesami przyczepia wagon pełen węgla i obraca dookoła. Węgiel spada na taśmociąg i jedzie na hałdę. To 350 tys. ton, zapas na trzy tygodnie.

Wchodzimy do elektrociepłowni. Gorąco. Rzut oka na mierniki wyjaśnia wszystko - instalacje rozgrzane są do ponad 500 stopni. Ogłuszające dudnienie turbin produkujących prąd sprawia, że nie słyszymy przewodniczki. Nie szkodzi - zwiedzających zainteresował czarny kotek. Kładzie się na ażurowej kratownicy. Spod spodu dmucha ciepłe powietrze, bo są tam kotły. - Nie palimy węglem, tylko pyłem węglowym, wielkie młynki mielą go bardzo drobno. Potem jest wdmuchiwany do kotła, produkuje parę, para napędza turbiny, a na końcu grzeje wodę - objaśnił jeden z inżynierów.

Zwiedzamy główną nastawnię, skąd jednym kliknięciem myszki można pozbawić ciepła którąś z dzielnic. Oglądamy młynki, które od tych do kawy różnią się tym, że są wysokie na trzy piętra, oraz magazyn popiołu, który jest używany do budowy dróg. Przed nami jeszcze tylko dziesięciopiętrowy termos, który magazynuje gorącą wodę. Gdy zapotrzebowanie w mieście wzrasta, jest opróżniany.

Koniec wycieczki. Zdejmujemy białe kaski i "przeciwłupieżowe" ochraniacze na włosy. Za bramą czeka już następna grupa.

Najlepsze koncerty i imprezy w Warszawie



Zrób to w Warszawie

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy