Czytelnicy "Gazety" odkrywali sekrety Siekierek
22.11.2009
aktualizacja: 2009-11-22 20:00
350 tys. ton węgla, koty, akwaria z rybami i termos jak wieżowiec - elektrociepłownia Siekierki uchyliła rąbka swych tajemnic czytelnikom "Gazety", którzy zwiedzali ją całą niedzielę.
ZOBACZ TAKŻE
- Bardzo udany wieczór ze Spacerownikiem (30-10-09, 12:00)
- Spotkaj się z autorami "Spacerownika" (29-10-09, 11:00)
- Spacerowniki z autografem! (22-05-09, 21:05)
- Spacerownik po latach 60. (03-06-08, 23:12)
- Wjechał na pasach w pieszych. Dwie osoby ranne (23-11-09, 07:46)
- Pożar w Rembertowe. Strażacy pomogli starszemu mężczyźnie (22-11-09, 21:34)
- Spacerownik po latach 50. - socrealizm i odwilż (27-05-08, 23:18)
- Spacerownik warszawski 2 (07-11-07, 15:56)
- Pożar w EC Siekierki. Pięć osób rannych (02-06-10, 13:46)
Siekierki to jedna z największych w Europie elektrociepłowni na węgiel kamienny. - Jest tyle automatyki i komputerów, że w ciągu dziesięciu lat zatrudnienie zmniejszyło się z 5 tys. do tysiąca osób - wyjaśniła Ewa Warska, koordynatorka działu produkcji.
Wczoraj przez cały dzień oprowadzała naszych czytelników, którzy wybrali się na zorganizowany przez redakcję i Vattenfalla spacer. Obejrzeliśmy baseny wypełnione kwasami, które oczyszczają z minerałów powracającą z miasta wodę. - Inaczej turbiny zarosłyby kamieniem jak czajnik - wytłumaczyła.
W pomieszczeniu sterowania niespodzianka - w ściany wbudowano dwa akwaria. Jak się okaże, to niejedyny przejaw życia w industrialnym świecie Siekierek. Konstrukcje są tu gigantyczne. Jedna z nich to wywrot, który elektromagnesami przyczepia wagon pełen węgla i obraca dookoła. Węgiel spada na taśmociąg i jedzie na hałdę. To 350 tys. ton, zapas na trzy tygodnie.
Wchodzimy do elektrociepłowni. Gorąco. Rzut oka na mierniki wyjaśnia wszystko - instalacje rozgrzane są do ponad 500 stopni. Ogłuszające dudnienie turbin produkujących prąd sprawia, że nie słyszymy przewodniczki. Nie szkodzi - zwiedzających zainteresował czarny kotek. Kładzie się na ażurowej kratownicy. Spod spodu dmucha ciepłe powietrze, bo są tam kotły. - Nie palimy węglem, tylko pyłem węglowym, wielkie młynki mielą go bardzo drobno. Potem jest wdmuchiwany do kotła, produkuje parę, para napędza turbiny, a na końcu grzeje wodę - objaśnił jeden z inżynierów.
Zwiedzamy główną nastawnię, skąd jednym kliknięciem myszki można pozbawić ciepła którąś z dzielnic. Oglądamy młynki, które od tych do kawy różnią się tym, że są wysokie na trzy piętra, oraz magazyn popiołu, który jest używany do budowy dróg. Przed nami jeszcze tylko dziesięciopiętrowy termos, który magazynuje gorącą wodę. Gdy zapotrzebowanie w mieście wzrasta, jest opróżniany.
Koniec wycieczki. Zdejmujemy białe kaski i "przeciwłupieżowe" ochraniacze na włosy. Za bramą czeka już następna grupa.

Wczoraj przez cały dzień oprowadzała naszych czytelników, którzy wybrali się na zorganizowany przez redakcję i Vattenfalla spacer. Obejrzeliśmy baseny wypełnione kwasami, które oczyszczają z minerałów powracającą z miasta wodę. - Inaczej turbiny zarosłyby kamieniem jak czajnik - wytłumaczyła.
W pomieszczeniu sterowania niespodzianka - w ściany wbudowano dwa akwaria. Jak się okaże, to niejedyny przejaw życia w industrialnym świecie Siekierek. Konstrukcje są tu gigantyczne. Jedna z nich to wywrot, który elektromagnesami przyczepia wagon pełen węgla i obraca dookoła. Węgiel spada na taśmociąg i jedzie na hałdę. To 350 tys. ton, zapas na trzy tygodnie.
Wchodzimy do elektrociepłowni. Gorąco. Rzut oka na mierniki wyjaśnia wszystko - instalacje rozgrzane są do ponad 500 stopni. Ogłuszające dudnienie turbin produkujących prąd sprawia, że nie słyszymy przewodniczki. Nie szkodzi - zwiedzających zainteresował czarny kotek. Kładzie się na ażurowej kratownicy. Spod spodu dmucha ciepłe powietrze, bo są tam kotły. - Nie palimy węglem, tylko pyłem węglowym, wielkie młynki mielą go bardzo drobno. Potem jest wdmuchiwany do kotła, produkuje parę, para napędza turbiny, a na końcu grzeje wodę - objaśnił jeden z inżynierów.
Zwiedzamy główną nastawnię, skąd jednym kliknięciem myszki można pozbawić ciepła którąś z dzielnic. Oglądamy młynki, które od tych do kawy różnią się tym, że są wysokie na trzy piętra, oraz magazyn popiołu, który jest używany do budowy dróg. Przed nami jeszcze tylko dziesięciopiętrowy termos, który magazynuje gorącą wodę. Gdy zapotrzebowanie w mieście wzrasta, jest opróżniany.
Koniec wycieczki. Zdejmujemy białe kaski i "przeciwłupieżowe" ochraniacze na włosy. Za bramą czeka już następna grupa.
Najlepsze koncerty i imprezy w Warszawie

Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Wielki festiwal w Warszawie. Znamy pierwsze gwiazdy
- Rewolucja w taksówkach: nie trzeba dzwonić do centrali
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Poważny wypadek na wylotówce. Z auta wypadł silnik
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?






